Fundacja Otwarty Dialog ruszyła z akcją, w której przypisuje Kanałowi Zero „prorosyjskość” i rozsyła sugestywne pytania do reklamodawców. Gdy w odpowiedzi padły zarzuty o skoordynowaną operację, ODF opublikowała plan działań – z elementami nacisku na firmy i wskazaniem „współpracy z dziennikarzami niechętnymi” Stanowskiemu. Część wymienionych podmiotów natychmiast się odcięła. Propozycja miała powstać w Kijowie.
W poniedziałek Fundacja Otwarty Dialog ujawniła dokument, z którego wynika, że przygotowała skoordynowany plan uderzenia w Kanał Zero i portal Zero.pl – nie przez merytoryczną polemikę, tylko przez próbę przypięcia im łatki „prorosyjskości” oraz naciski na reklamodawców. Z opisu działań ma wynikać, że celem jest „utrwalenie takiej percepcji w świadomości opinii publicznej” i „zniechęcenie reklamodawców do dalszej współpracy z Zero.pl i Kanałem Zero”. Jak czytamy, propozycja miała powstać w Kijowie. Wcześniej o dokumencie informował sam Krzysztof Stanowski, do którego miał on trafić w ubiegłym tygodniu.
Plan zakłada m.in. przygotowanie i nagłośnienie raportu o rzekomym „uwierzytelnianiu rosyjskiej propagandy w Polsce” przez Kanał Zero, dystrybucję materiału do mediów głównego nurtu, ośrodków analitycznych, NGO-sów i polityków, a także kierowanie „ostrzeżeń” do firm współpracujących z redakcją. Wprost wpisano też zamiar „nawiązania współpracy z dziennikarzami niechętnymi K. Stanowskiemu i jego ośrodkom medialnym”, wymieniając konkretne nazwiska, oraz zapowiedź działań prawnych – w tym pozwu przeciwko Kanałowi Zero.
W praktyce pierwszy element „operacji” już ruszył w mediach społecznościowych: fundacja publicznie zaatakowała Kanał Zero sugestią, że „ociepla wizerunek Rosji”, a następnie rozesłała pytania z podobnymi tezami do kilku reklamodawców (m.in. Zen.com, SFD, Bielenda Group, Lipton Teas and Infusions, Kuchnia Vikinga). Stanowski uznał to za realizację większego scenariusza i zapowiedział ujawnienie dokumentów, na co ODF odpowiedziała publikacją własnego pliku z datą 10 lutego pt. „Zero.ru: Jak Kanał Zero i Zero.pl uwierzytelniają rosyjską propagandę w Polsce”.
W planach fundacji jako „formy nacisku” wymieniani są czynni dziennikarze, w tym Dorota Wysocka-Schnepf z TVP, czy korespondent TVP w Kijowie.
Otwarty Dialog wprost wskazuje, że współpracuje z korespondentem TVP, by zohydzić Kanał Zero reklamodawcom.
Czyli dziennikarz TVP współorganizuje akcję przeciwko prywatnym mediom. Cudowne. https://t.co/R7Jp5vXhZi— Patryk Słowik (@PatrykSlowik) February 23, 2026
Jednak na etapie „listy sojuszników” plan zaczął się sypać. W sieci pojawiły się dementujące posty części podmiotów wskazanych w materiale jako współuczestnicy lub partnerzy. „Dzień dobry! Chyba muszę to zdementować. Rzeczywiście @PostPravdaInfo dostała propozycję zaangażowania się w ten projekt, ale wyraźnie odmówiliśmy podejmowania wymienionych w nim działań. PostPravda nie jest elementem zaproponowanego powyżej projektu, nie było i nie ma zgody z naszej strony na tego typu działania” – napisał na platformie X Piotr Kaszuwara z PostPravda.Info. Do sprawy odniosło się też Oko.press: „W związku z opublikowanym planem projektu Fundacji @ODFoundation dotyczącym @OficjalneZero i Zero.pl informujemy, że OKO.press nie brało i nie bierze udziału w tym projekcie”.
Halo, Fundacjo! Chyba się Was wypierają…
Piękna to była “operacja”, nie zapomnę jej nigdy! 🥲
A fragment o “nawiązaniu współpracy z dziennikarzami niechętnymi K. Stanowskiemu” w celu “zniechęcenia reklamodawców do dalszej współpracy z Kanałem Zero i https://t.co/L7QLrptro5“… https://t.co/GJMixSJVZ3 pic.twitter.com/iGgYXhCkqw— Joanna Pinkwart (@jpinkwart) February 24, 2026
Sam Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog potwierdził, że doszło do wprowadzenia w błąd i stwierdził, że dokument miał powstać po początkowej reakcji dziennikarza, która była „entuzjastyczna”.
Kanał Zero wskazuje, że całość nosi cechy nagonki. Stanowski wytknął błędy w treści i doborze przykładów, kpiąc z jakości przygotowania. „Kochane cymbałki. Nie musicie w niczym pomagać, bo to od dawna mam. Poprawcie sobie: SFD nie jest spółką giełdową, XTB się nie wycofało, Wiernikowska nie ma imienia na literę A. No w innym waszym tweecie chwalicie się interwencją w firmie Lipton, z którą nie współpracujemy” – napisał.
O Fundacji Otwarty Dialog pisaliśmy wielokrotnie na łamach naszego portalu. Już w 2018 roku ABW podjęła śledztwo względem wspomnianego podmiotu. Śledztwo było prowadzone z powodu wyników kontroli, która wykazała, że środki wpłacane do fundacji przez firmę szefa rady fundacji Bartosza Kramka, Silk Road Biuro Analiz i Informacji, mogły pochodzić z innych źródeł, niż oficjalnie deklarowane.
Zobacz także: Sponsor Fundacji Otwarty Dialog skazany na dożywocie
Ludmiła Kozłowska, szefowa Fundacji otwarty Dialog, została 14 sierpnia 2018 r. wydalona z terytorium Unii Europejskiej, co było spowodowane wpisaniem jej przez Polskę do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS). Wpis został wykonany przez szefa Urzędu ds. Cudzoziemców. Było to spowodowane tajną opinią Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jako przyczynę wydalenia podano względy obronności i bezpieczeństwa.
Czytaj także: Fundacja, która chciała obalić rząd PiS, dostała wsparcie z ambasady USA
Alert dotyczący Kozłowskiej jako pierwsze zignorowały Niemcy, które we wrześniu 2018 roku przyznały jej krótkoterminową wizę, by mogła wystąpić w Bundestagu, gdzie mówiła o „łamaniu praworządności” w Polsce. Później podobnie postąpiły władze Francji, Belgii i Wielkiej Brytanii.
Przypomnijmy, że mąż Ludmiły Kozłowskiej Bartosz Kramek w lipcu 2017 roku przedstawił „plan na obalenie (ówczesnego) rządu PiS” na wzór ukraińskiego Majdanu.
W 2024 roku Kozłowska została skreślona z listy osób niepożądanych w Polsce.
Zobacz także: Jak Dobra Zmiana na własnej piersi hodowała Otwarty Dialog [RAPORT]
Kresy.pl
































