Podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa prezydent Ukrainy potwierdził zniszczenie przez Rosję linii produkcyjnej pocisków manewrujących Flamingo. Produkcję przeniesiono do innej lokalizacji i wznowiono, a rakiety zostały już użyte do ataków na cele w głębi Rosji. System miał stanowić alternatywę dla amerykańskich pocisków Tomahawk i według deklaracji osiągać zasięg do 3000 km.

W przeddzień zakończenia Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził, że rosyjski atak rakietowy zniszczył dużą linię produkcyjną ukraińskich pocisków manewrujących Flaming. Do tej pory ani Rosja, ani Ukraina nie informowały o skutkach uderzeń w obiekty zbrojeniowe związane z tym programem.

Zniszczenie linii produkcyjnej oznaczałoby znaczną stratę dla ukraińskiego przemysłu obronnego. Pocisk manewrujący FP-5 Flaming, opracowany przez firmę Fire Point, miał stanowić odpowiedź na brak zgody Stanów Zjednoczonych na przekazanie Ukrainie rakiet Tomahawk. Według przedstawionych informacji jego zasięg sięga 3000 km, co dawałoby mu przewagę nad amerykańskim odpowiednikiem, a koszt produkcji miał być niższy. W oparciu o nową linię planowano uruchomienie masowej produkcji w okresie od grudnia 2025 roku do lutego 2026 roku.

Podczas wystąpienia w Monachium Zełenski zaznaczył, że rosyjskie uderzenie jedynie tymczasowo zakłóciło realizację programu. „Linia produkcyjna już została przeniesiona, a produkcja przywrócona”. Dodał również, że ukraińskie siły zbrojne wdrożyły Flaming „zaledwie kilka dni temu”.

Zełenski określił nowy system jako „najskuteczniejszy pocisk”, jakim dysponują obecnie ukraińskie siły zbrojne. Flaming ma być pierwszym wyprodukowanym na Ukrainie „ciężkim systemem rakietowym”. Jego atutem pozostaje zasięg, który pozwala na rażenie celów w głębi terytorium Rosji, w tym obiektów o ograniczonej osłonie przeciwlotniczej. Jednocześnie wcześniejsze uderzenia wskazywały na ograniczoną precyzję systemu i podatność na przechwycenie.

W styczniu przeprowadzono atak na infrastrukturę związaną z rosyjskim systemem rakietowym Oresznik na poligonie Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. Uderzenia nie doprowadziły do zniszczenia zakładanych celów. Nocą 12 lutego 2026 roku przeprowadzono natomiast atak na magazyn amunicji i materiałów wybuchowych w okolicach miejscowości Kotłuban w obwodzie wołgogradzkim. „Na terenie obiektu odnotowano potężne eksplozje, po których nastąpiła detonacja wtórna. Trwa ustalanie skali zniszczeń” — przekazał ukraiński sztab generalny.

Jedna rakieta Flaming przenosi ładunek wybuchowy o masie 1150 kg, czyli ponad dwukrotnie większy niż w przypadku pocisku Tomahawk. W ocenie władz w Kijowie rozwój krajowego programu dalekiego zasięgu ma wzmocnić suwerenność państwową w zakresie zdolności odstraszania i uniezależnić Ukrainę od ograniczeń nakładanych na część systemów zachodnich.

W tym samym czasie w Berlinie utrzymano dotychczasowe stanowisko w sprawie przekazania Ukrainie pocisków manewrujących Taurus KEPD 350. Federalny minister obrony Boris Pistorius powtórzył: „Słyszę to pytanie od prawie trzech lat i odpowiedź jest wciąż taka sama”. Rząd pod przewodnictwem kanclerza Friedrich Merz podtrzymuje decyzję poprzedniego gabinetu kierowanego przez Olaf Scholz o niewysyłaniu tej broni na Ukrainę.

Powodem pozostaje zasięg Taurusa wynoszący około 550 km oraz obawa przed możliwością ataków na strategiczne cele w głębi Rosji, w tym Moskwę, co według niemieckich władz mogłoby zostać uznane za bezpośrednie zaangażowanie Niemiec w wojnę. Od maja ubiegłego roku Berlin zapowiedział natomiast inwestycje w produkcję broni dalekiego zasięgu na Ukrainie, obejmującą drony i pociski rakietowe. Szczegóły dotyczące współfinansowanych systemów pozostają niejawne ze względów bezpieczeństwa wojskowego.

Równolegle Kijów podtrzymuje zainteresowanie dostawą Taurusa i wskazuje na dalsze zapotrzebowanie na pociski manewrujące dalekiego zasięgu, traktując je jako istotny element wzmocnienia potencjału odstraszania w wojnie na Ukrainie.

W listopadzie zeszłego roku agencja Associated Press otrzymała dostęp do jednego z zakładów Fire Point na Ukrainie, zajmującego się montażem pocisku manewrującego Flamingo. Ze względu na zagrożenie rosyjskimi atakami lokalizacja zakładu pozostała niejawna. Flamingo, skonstruowany z wykorzystaniem włókna węglowego, był już używany co najmniej czterokrotnie. W sierpniu trafił w bazę FSB w Armiańsku na okupowanym Krymie, a w tym tygodniu – w cel w rosyjskim Orle.

Kresy.pl/euronews

Tagi: , , , , , ,
forma płatności