Od początku roku kierowcy obsługujący pasażerów na Lotnisku Chopina nie mogą eksponować na swoich pojazdach flag ani innych symboli. Wcześniej ścierali się ze sobą kierowcy różnych narodowości. „Tutaj jest jak w tyglu. Zdarza się, że np. Ormianie ścierają się z Azerami, Ukraińcy z Białorusinami” – relacjonuje ukraiński kierowca.
Wielonarodowe środowisko kierowców pracujących przy Lotnisku Chopina w Warszawie zostało objęte nowymi regulacjami. Wprowadzono zakaz umieszczania na samochodach oraz w ich wnętrzach jakichkolwiek symboli, które mogłyby nawiązywać do kwestii narodowościowych, politycznych lub religijnych. Celem zmian jest ograniczenie napięć oraz utrzymanie jednolitych standardów wizualnych – podała w sobotę „Gazeta Wyborcza”.
Jak relacjonuje jeden z polskich kierowców współpracujących z jedną z korporacji taksówkarskich obsługujących lotnisko: „Od początku roku dostaliśmy restrykcyjne zalecenie o zakazie eksponowania jakichkolwiek emblematów na autach i w środku samochodu. I faktycznie, niektórzy zdejmowali flagi z lusterek”.
Zakaz dotyczy m.in. flag państwowych, godeł oraz symboli odnoszących się do organizacji politycznych, ruchów społecznych czy wspólnot religijnych.
Obsługa pasażerów przylatujących do Warszawy jest możliwa wyłącznie dla tych firm przewozowych, które zawarły umowę z Polskimi Portami Lotniczymi – spółką zarządzającą stołecznym portem. Nie wszystkie korporacje taksówkarskie mają prawo wjazdu na teren terminala.
Jeszcze na początku 2022 roku wyłączność na obsługę klientów miała firma Ele Taxi. W kolejnych miesiącach, wraz ze wzrostem popularności przewozów realizowanych za pośrednictwem aplikacji mobilnych, zarząd lotniska podpisał umowy najpierw z Uberem, a następnie z Boltem. Wcześniej kierowcy korzystający z aplikacji nie mogli podjeżdżać pod terminal przylotów i oczekiwali na klientów, poruszając się po terenie lotniska, co prowadziło do utrudnień w ruchu.
Kierowcy posiadający uprawnienia do obsługi lotniska oczekują na pasażerów na tzw. redzie – parkingu w pobliżu Ronda Jana Szala, zlokalizowanego obok portu lotniczego. Środowisko to jest zróżnicowane pod względem narodowościowym. Najliczniejszą grupę stanowią Polacy, ale pracują tam również Ukraińcy, Białorusini, Gruzini, Ormianie oraz osoby pochodzące z państw Bliskiego Wschodu i Azji.
Zobacz: Rekordowa liczba imigrantów pracujących w Polsce
Między kierowcami dochodzi do sporów, najczęściej – jak czytamy – związanych z rywalizacją o klientów. Jak wynika z relacji samych taksówkarzy, napięcia mają niekiedy także podłoże polityczne. Jeden z ukraińskich kierowców współpracujących z Boltem opisuje sytuację w następujący sposób: „Tutaj jest jak w tyglu. Zdarza się, że np. Ormianie ścierają się z Azerami, Ukraińcy z Białorusinami, Gruzini też nie lubią Ormian. Czasami jest bardzo ciekawie, a im więcej dzieje się na świecie, tym spory są głębsze”.
Zdarzało się również, że pasażerowie zgłaszali zastrzeżenia dotyczące zawieszek lub naklejek umieszczonych w pojazdach. Jak relacjonują kierowcy, od początku roku osoby nadzorujące pracę taksówkarzy na lotnisku egzekwują obowiązek utrzymywania samochodów w jednolitym, pozbawionym dodatkowych oznaczeń stanie. Jeden z kierowców wskazuje: „Od początku roku peronowi [kierownicy taksówkarzy konkretnych korporacji pracujący na lotnisku – red.] zwracają uwagę, żeby jeździły czyste samochody”.
Informacje o obowiązujących zasadach potwierdza Piotr Rudzki z biura komunikacji Lotniska Chopina. „Zarządzający lotniskiem dopuszcza stosowanie wyłącznie jednego dodatkowego oznakowania w postaci naklejki z nazwą partnera flotowego” – mówi.
Czytaj: Masowe naruszenia w przetwórstwie. Prawie 40 proc. cudzoziemców pracowało nielegalnie
Wyjaśnia, że restrykcyjne podejście wynika także z wymogów dotyczących przejrzystości stanu technicznego pojazdów. „Ograniczenie liczby oznaczeń ma na celu uniemożliwienie maskowania ewentualnych uszkodzeń karoserii, takich jak zarysowania czy wgniecenia. Samochody muszą być utrzymane w nienagannym stanie, a nadmiar naklejek mógłby służyć do ukrywania defektów estetycznych” – przekonuje Rudzki.
Zarząd portu podkreśla potrzebę stosowania jednolitych zasad wobec wszystkich przewoźników. W ocenie przedstawiciela lotniska wprowadzenie wyjątków mogłoby prowadzić do umieszczania na pojazdach symboli o charakterze politycznym lub ideologicznym przez kierowców różnych narodowości. „Jako port o znaczeniu międzynarodowym dbamy o zachowanie neutralności i najwyższych standardów wizualnych” – wyjaśnia.
Jednocześnie lotnisko nie rezygnuje z eksponowania symboli państwowych w przestrzeni publicznej portu. „W ubiegłym roku po raz pierwszy na maszt flagowy wciągnięta została polska flaga. A z uwagi na lokalizację – flaga ma również umieszczone godło, zgodnie z zasadami heraldycznymi” – podsumowuje rzecznik.
warszawa.wyborcza.pl / Kresy.pl






























