Waszyngton sygnalizował gotowość do rozmów z Iranem, ale podkreślał, że nie będzie przedłużał procesu bez realnych ustaleń. Równolegle rosło napięcie po incydentach wojskowych, podczas których amerykańskie wojsko zestrzeliło irańskiego drona, który zbliżył się do lotniskowca USA na Morzu Arabskim.
We wtorek w relacjach USA z Iranem doszło do sporu o miejsce planowanych rozmów, które pierwotnie miały odbyć się w Stambule. W tym samym dniu władze Iranu wyszły z propozycją przeniesienia spotkania, a strona amerykańska początkowo przekazała, że odrzuca ten wniosek.
„Powiedzieliśmy im, że albo tak, albo wcale. Odpowiedzieli: w takim razie wcale” — przekazał portalowi Axios wysoki rangą amerykański urzędnik. W tym samym przekazie wskazano, że jeśli Iran powróci do wcześniej zaakceptowanego formatu, Stany Zjednoczone są gotowe przystąpić do rozmów w tym lub w przyszłym tygodniu.
Czytaj też: „Jesteśmy bardziej niż gotowi”. Szef Pentagonu ostrzega Iran przed brakiem porozumienia
„Chcemy sprawnie osiągnąć realne porozumienie, w przeciwnym razie ludzie będą szukać innych opcji” — przekazał drugi rozmówca portalu Axios. W tej samej relacji oceniono, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż rozmowy nie odbędą się w tym tygodniu.
Ostatecznie amerykański urzędnik potwierdził agencji Reutera, że spotkanie delegacji USA z Iranem odbędzie się w piątek w Omanie. W materiałach podkreślono, że do zakulisowej awantury doszło przed zmianą decyzji, gdy Amerykanie rozważali przeniesienie rozmów i początkowo informowali o odrzuceniu wniosku Teheranu.
We wtorkowym oświadczeniu strona irańska przekazała, że podczas oficjalnych rozmów chce skupić się wyłącznie na kwestiach nuklearnych. Źródła Axiosa zaprzeczały jednak tej wersji, wskazując, że Iran przystał na rozmowy wielostronne obejmujące także irański program rakietowy oraz naruszenia praw człowieka.
W tle zapowiadanych negocjacji amerykańscy urzędnicy przekazali, że wysłannik Białego Domu Steve Witkoff i zięć prezydenta USA Jared Kushner w czwartek udadzą się do Kataru, a następnie zamiast na rozmowy z delegacją irańską pojadą do Miami. Po zmianie decyzji o miejscu rozmów nie przedstawiono, jak ma wyglądać skład amerykańskiej delegacji.
„Nie jesteśmy naiwni w kwestii Irańczyków. Jeśli będzie okazja do prawdziwej rozmowy, to ją przeprowadzimy, ale nie będziemy tracić czasu” — podsumował jeden z amerykańskich urzędników.
W ostatnich tygodniach w relacjach USA–Iran narastało napięcie, czemu towarzyszyły incydenty militarne. We wtorek firma Vanguard, zajmująca się zarządzaniem ryzykiem morskim, informowała, że trzy irańskie okręty zbliżyły się do amerykańskiego tankowca w Cieśninie Ormuz. Amerykańskie wojsko zestrzeliło jedną jednostkę, która zbliżyła się do lotniskowca USA na Morzu Arabskim.
W zeszłym tygodniu prezydent USA Donald Trump przekazał, że w kierunku Iranu zmierza flotylla większa od tej, która blokowała Wenezuelę. Na Bliski Wschód wysłano eskadrę z samolotami HC-130J Combat King II i Globemaster III, wykorzystywanymi w akcjach poszukiwawczo-ratowniczych, a także że oddelegowano sześć maszyn EA-18G Growler wyspecjalizowanych w walce elektronicznej oraz zwalczaniu systemów obrony powietrznej.
Równolegle irańskie media informowały o ćwiczeniach w Cieśninie Ormuz z udziałem Chin i Rosji, jednak władze Iranu zaprzeczyły tym doniesieniom.
Kresy.pl/Axios
































