Wysłannik administracji Donalda Trumpa przybyła w sobotę do Wenezueli w celu odbudowy przedstawicielstwa dyplomatycznego USA w południowoamerykańskim państwie.
Wenezuelski minister spraw zagranicznych Yvan Gil napisał na Telegramie, że przyjął wysłanniczkę Waszyngtonu Laurę Dogu i że rozmowy dotyczą stworzeniu „planu działania w sprawach będących przedmiotem dwustronnego zainteresowania” i skupią się na „rozwiązywaniu istniejących różnic poprzez dialog dyplomatyczny w oparciu o wzajemny szacunek i prawo międzynarodowe”, jak zacytowała Al Jazeera.
Dogu sama ogłosiła swój przyjazd do Caracas wpisem na X o tym, że “moja ekipa i ja jesteśmy gotowi do pracy”. Dogu, która wcześniej pełniła funkcję ambasadora USA w Hondurasie i Nikaragui, została mianowana chargé d’affaires do spraw Wenezueli w ambasadzie USA w Kolumbii. Wenezuela i Stany Zjednoczone zerwały stosunki dyplomatyczne w lutym 2019 roku, decyzją Maduro po tym, jak Trump uznał opozycjonistę Juana Guaido za tymczasową głowę południowoamerykańskiego państwa.
Minister Władzy Ludowej ds. Wewnętrznych Diosdado Cabello, jeden z najpotężniejszych polityków Wenezueli przez lata ukazywany jako lojalista Maduro, powiedział na początku stycznia, że ponowne otwarcie ambasady USA w Caracas umożliwi rządowi Wenezueli nadzorowanie traktowania Nicolasa Maduro.
Ten prezydent Wenezueli został w nocy z 2 na 3 stycznia porwany przez komandosów USA. Został aresztowany i oskarżony przez amerykańskiego prokuratora o przestępstwa związane z posiadaniem nielegalnej broni i obrotem kokainą. Początkowy zarzut działalności w terrorystycznym kartelu narkotykowym został szybko wycofany, choć to właśnie on był w ustach Donalda Trumpa głównym uzasadnieniem rajdu na Caracas.
Wkrótce potem Delcy Rodríguez – dotychczasowa wiceprezydent Wenezueli – została zaprzysiężona jako nowa głowa państwa. Podczas wystąpień podkreślała, że za legalnego przywódcę kraju nadal uważa Nicolása Maduro oraz że Caracas oczekuje relacji ze Stanami Zjednoczonymi wyłącznie w granicach prawa międzynarodowego i wenezuelskiego.
Sam prezydent USA odrzucił możliwość, by władze w Wenezueli objąła przedstawicielka tamtejszej liberalnej opozycji Marię Machado.
Chociaż administracja Trumpa twierdziła, że porwanie Maduro było konieczne ze względów bezpieczeństwa narodowego USA, jej urzędnicy wielokrotnie przedstawiali amerykańskie interesy w Wenezueli jako związane z kontrolą nad jej ogromnymi rezerwami ropy naftowej, największymi na świecie.
Oba kraje osiągnęły porozumienie w sprawie eksportu wenezuelskiej ropy naftowej o wartości do 2 mld dolarów do USA, a w czwartek Rodriguez podpisała ustawę reformującą, która utoruje drogę do prywatyzacji części wenezuelskich przedsiębiorstw zamujących się wydobyciem i handlem ropą oraz zgodę na jurysdykcję nad tą działalności poza wenezuelskim systemem prawnym. Obniża też opłaty licencji na taką działalność o 30 proc.
Administracja Trumpa ogłosiła tego samego dnia, że złagodzi niektóre sankcje nałożone na wenezuelski sektor naftowy i zezwoli na ograniczone transakcje między rządem a państwową spółką naftową PDVSA, niezbędne do realizacji szeregu działań związanych z eksportem, w które zaangażowany jest „uznany podmiot amerykański”.
Trump ogłosił, że nakazał ponowne otwarcie komercyjnej przestrzeni powietrznej Wenezueli i „poinformował” Rodriguez, że wkrótce pojawią się amerykańskie firmy naftowe, aby zbadać potencjalne możliwości inwestycyjne.
W piątek Rodriguez ogłosiła projekt ustawy o amnestii, która może objąć kilkuset więźniów.
aljazeera.com/kresy.pl































