W parku na szczecińskich Pomorzanach od wielu miesięcy mieszkańcy zgłaszali podejrzane zachowania związane z zakopywaniem i wykopywaniem narkotyków. Jedna z mieszkanek relacjonowała, że jej uwagę zwrócił mężczyzna kopiący w ziemi – „Podeszłam i zapytałam, co pan robi, a okazało się, że ten ktoś jest z Ukrainy, coś burknął i uciekł”.
Jesienią ubiegłego roku na szczecińskich Pomorzanach mieszkańcy zaczęli informować media i policję o niepokojących zdarzeniach na terenach zielonych w rejonie parku przy szpitalu oraz w pobliżu bloków przy ulicach Budziszyńskiej i Boryny. W relacjach pojawiały się informacje o osobach zachowujących się podejrzanie, obserwujących otoczenie i kopiących w ziemi.
W tym okresie w parku na Pomorzanach oraz w sąsiedztwie budynków mieszkalnych mieszkańcy zauważali osoby, które pod pozorem spacerów przebywały w tych samych miejscach przez dłuższy czas. „–Kręcili się, obserwowali, tak jakby spacerowali, ale trochę niespokojni. Najbardziej zaniepokoiło mnie to, gdy ktoś zaczął dosłownie kopać w ziemi. Podeszłam i zapytałam, co pan robi, a okazało się, że ten ktoś jest z Ukrainy, coś burknął i uciekł. Takich gości spotkałam jeszcze kilku i okazało się, że na forum sąsiedzkim na Pomorzanach też zgłaszano ten problem – mówiła mieszkanka Pomorzan portalowi wszczecinie.pl.
Może Cię zainteresować: „Jesteśmy drugą Kolumbią”. Rozbito międzynarodowy gang narkotykowy
W kolejnych tygodniach podobne sygnały zaczęły pojawiać się także na forach sąsiedzkich. Mieszkańcy opisywali sytuacje, w których osoby zakopywały i wykopywały zawiniątka w różnych punktach osiedla, w tym przy klatkach schodowych i ławkach. „Stara jak świat forma handlu oraz dystrybucji. Jedni kopią, drudzy zakopują. Najlepsze jest to, że zaraz przy milicyjnym bloku” — napisano w jednym z wpisów na grupie Pomorzany. Autor relacji wskazywał, że mimo gróźb wezwania policji osoby te przez dłuższy czas kontynuowały swoje działania.
W środę Komenda Miejska Policji w Szczecinie poinformowała o podjętych czynnościach w związku ze zgłoszeniami mieszkańców. Funkcjonariusze potwierdzili, że park na Pomorzanach został objęty obserwacją dzielnicowych po otrzymaniu sygnałów o nietypowych zachowaniach.
Kilka dni wcześniej w parku na Pomorzanach policjanci zauważyli mężczyznę wykopującego przedmioty z ziemi w rejonie jednej z ławek. „Już wcześniej policjanci otrzymywali sygnały od mieszkańców, że w parku na Pomorzanach dochodzi do niepokojących i nietypowych zachowań” — powiedział Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. „Kilka dni temu zauważyli mężczyznę, który przy jednej z ławek wykopywał w ziemi podejrzane przedmioty. Policjanci natychmiast podjęli interwencję. Okazało się, że 33-latek miał przy sobie niewielką ilość środków odurzających” — dodał.
Czytaj również: Ukrainiec wpadł na lotnisku. Miał całą walizkę narkotyków i leków bez zezwolenia
Zatrzymany 33-letni mężczyzna usłyszał zarzut posiadania narkotyków. Policja nie potwierdziła, aby jego zatrzymanie oznaczało zakończenie procederu na Pomorzanach.
Mieszkańcy wskazują, że osób zajmujących się zakopywaniem i wykopywaniem narkotyków było znacznie więcej, a działania miały charakter powtarzalny. Według ich relacji park funkcjonował jak punkt przekazywania towaru pomiędzy dealerami a odbiorcami.
Mechanizm ten potwierdzała w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl detektyw Małgorzata Marczulewska. „Sytuacja trochę jak z paczkomatem. Jedne osoby zostawiają przesyłkę, a inni ją odbierają. Jest umówione miejsce np. ławka przy bloku, skwer przy pomniku, trawnik na wysokości konkretnej klatki schodowej i dealerzy narkotyków umawiają się, że tam towar będzie zostawiony i trzeba go szybko odebrać” — powiedziała detektyw Małgorzata Marczulewska.
Zobacz: Narkotykowa fabryka w Nieporęcie. Obywatel Armenii w areszcie po przejęciu 70 kg mefedronu
Ekspertka wskazywała, że tego typu metoda dystrybucji jest znana od lat i stosowana głównie przez dealerów działających na niewielką skalę. „Tak działają dealerzy pracujący na małą skalę, bo wspomniane zakopywane pakunki są zwykle niedużych rozmiarów” — dodała. Jej zdaniem po interwencji policji miejsce mogło zostać czasowo porzucone przez handlarzy jako „spalone”.
Detektyw zwróciła również uwagę, że uzgadnianie lokalizacji odbywa się najczęściej za pośrednictwem Internetu, a podobne grupy, określane jako „krety”, „górnicy” lub „kopacze”, były w ostatnich tygodniach zatrzymywane także w innych miastach, w tym w Krakowie.
Kresy.pl/wszczecinie.pl/szczecin.policja.gov.pl































