Najwyższy Przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, powiedział, że osoby powiązane ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem są odpowiedzialne za śmierć „kilku tysięcy” osób podczas tygodni zamieszek.
Chamenei skarżył USA i Izrael o bezpośredni udział w inspirowaniu przemocy na ulicach irańskich miast, określając prezydenta USA Donalda Trumpa mianem „przestępcy”. „Najnowszy antyirański bunt różnił się tym, że prezydent USA osobiście się w niego zaangażował” – słowa rahbara zacytowała Al Jazeera.
W niedzielę irański urzędnik w regionie poinformował agencję Reutera, że władze potwierdziły śmierć co najmniej 5 tys. osób w czasie zajść ulicznych, w tym około 500 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. O ofiary śmiertalne obwinił „terrorystów i uzbrojonych uczestników zamieszek”, twierdząc, że kierowali oni swoją broń także w kierunku „niewinnych Irańczyków”.
Urzędnik, który odmówił podania nazwiska, powiedział również agencji Reutera, że jedne z najcięższych starć i najwięcej ofiar śmiertelnych padło w północno-zachodnim Iranie, regionie, w którym działają kurdyjskie organizacje lewicowe i separatystyczne.
Sam Chamenei ostrzegł, że choć Iran uniknie eskalacji konfliktu z zewnętrznymi siłami, obywatele kraju, którzy uciekli się do użycia przemocy poniosą surowe konsekwencję. „Nie wciągniemy kraju w wojnę, ale nie pozwolimy, by krajowi i międzynarodowi przestępcy pozostali bezkarni” – powiedział rahbar.
Korespondent Al Jazeery zwrócił uwagę, że tym razem sam najwyższy przywódca bardziej akcentował zaangażowania Waszyngtonu niż przy okazji poprzednich protestów i zamieszek w Iranie, jakie miały miejsce w 2022 roku oraz podał szacunkową liczbę zabitych w trakcie niedawnych zajść.
Protesty w Iranie wybuchły w grudniu, w reakcji na lawinową deprecjację riala, zmiany w polityce dewizowej państwa, to jest ograniczenie możliwości korzystania przez importerów ze specjalnych kursów wymiany rial-dolar. Dlatego też protesty zaczęły się od teherańskich kupców. Od początku dochodziło do przepychanek ze służbami bezpieczeństwa. Potem nabrały one charakteru politycznego, łącznie z hasłami obalenia systemu Republiki Islamskiej.
12 stycznia w szeregu miast Iranu odbyływały się wiece poparcia dla władz i systemu politycznego Iranu. W Teheranie zgromadziły bardzo znaczną liczbę manifestantów.
Służby bezpieczeństwa używały ostrej amunicji, same również były celem strzelców. Na terenach zamieszkanych przez Kurdów i Beludżów doszło do aktywizacji organizacji separatystycznych.
Prezydent USA Trump rozważa różne możliwości ataku na Iran przedstawiane mu przez amerykańskich wojskowych i wzywał Irańczyków do dalszych protestów przeciwko władzom ich kraju.
Przewodniczący irańskiego parlamentu, Mohammad Bagher Ghalibaf ostrzegł, że armia amerykańska i Izrael staną się „uzasadnionymi celami”, jeśli Ameryka zaatakuje Republikę Islamską, a nawet prewencyjnie, co było sugestią sprawczej roli USA i Izraela w obecnych zamieszkach.
Służba specjalna Izraela na swoim perskojęzycznym profilu na X sama poinformowała, że jej ludzie wspierają wystąpienia w Iranie na miejscu, a izraelski Kanał 14 podał, że zagraniczne siły uzbrajają protestujących w Iranie w broń palną.
aljazeera.com/kresy.pl































