Dania ograniczyła lądowania wojskowych samolotów sojuszników na Grenlandii, obawiając się napięć z USA. W efekcie francuski samolot wojskowy zawrócił znad wyspy, a niemieccy żołnierze dotarli na ćwiczenia cywilnym samolotem czarterowanym w Polsce.

Dania wprowadziła nieformalne ograniczenia dotyczące lądowania wojskowych samolotów państw sojuszniczych na Grenlandii. Według niemieckiego dziennika Bild decyzja ta ma związek z obawami Kopenhagi przed zaostrzeniem relacji z USA w kontekście sporu o przyszłość Grenlandii.

W piątek rano z bazy na południu Francji wystartował wojskowy samolot transportowy Airbus A330 MRTT. Maszyna wykonała kilka krążeń nad Monachium i Hamburgiem, po czym poleciała do Danii. Stamtąd, w towarzystwie duńskiego samolotu wojskowego Bombardier, obrała kurs na Grenlandię. Ostatecznie jednak nie wylądowała na wyspie i zawróciła do Francji.

Według ustaleń „Bilda” powodem był zakaz lądowania wojskowych samolotów sojuszniczych na Grenlandii, wprowadzony przez Danię. Kopenhaga miała zdecydować się na taki krok, aby nie prowokować Stanów Zjednoczonych, które w ostatnim czasie sygnalizowały gotowość do przejęcia kontroli nad wyspą, nawet z użyciem siły.

Francuski samolot brał udział w manewrach wojskowych. Podczas lotu z Danii w kierunku Grenlandii towarzyszyły mu duńskie myśliwce F-35, lecące bez włączonych transponderów, co miało utrudnić ich identyfikację. Airbus A330 MRTT pełnił rolę latającej cysterny, przeznaczonej do tankowania duńskich maszyn.

Problemy logistyczne dotknęły również Niemcy, którzy wysłali swoich żołnierzy na ćwiczenia „Arctic Endurance” odbywające się na Grenlandii. Zamiast przelotu wojskowym samolotem transportowym A400M Bundeswehry, żołnierze musieli skorzystać z cywilnej maszyny czarterowanej w Polsce.

Jak podał „Bild”, pierwsi niemieccy żołnierze dotarli do stolicy Grenlandii, Nuuk, z jednodniowym opóźnieniem. O godzinie 14:50 czasu lokalnego na lotnisku w Nuuk wylądował samolot Boeing 737, wyczarterowany w Polsce przez Danię. Na jego pokładzie znajdowało się 15 żołnierzy Bundeswehry oraz duńscy wojskowi. Samolot wystartował z duńskiego wojskowego lotniska Karup.

„Są to doświadczeni żołnierze, w tym logistycy, eksperci od transportu lotniczego” – powiedział rzecznik niemieckiego ministerstwa obrony.

Zadaniem misji jest rozpoznanie możliwości przeprowadzenia w przyszłości dużych, wspólnych ćwiczeń wojskowych na Grenlandii. Działania prowadzone są pod dowództwem Danii, na jej zaproszenie, i – jak podkreślono – nie mają jeszcze charakteru ćwiczeń NATO.

Według informacji „Bilda” w trakcie misji analizowana ma być również możliwość uruchomienia stałej operacji NATO lub państw sojuszniczych w rejonie Grenlandii. Wewnętrza nazwa robocza takiego przedsięwzięcia to „Arctic Sentry”, nawiązująca do operacji „Baltic Sentry” prowadzonej na Morzu Bałtyckim. Decyzje w tej sprawie mogłyby zapaść podczas lutowego spotkania ministrów obrony NATO w Brukseli, z udziałem USA.

„Sondowanie na miejscu ma pozwolić przedstawić Stanom Zjednoczonym konkretne i wiarygodne koncepcje ochrony strategicznie ważnego regionu północnego” – przekazało źródło cytowane przez „Bild”.

W działaniach uczestniczą także wojskowi z Danii, Francji, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Finlandii, Norwegii i Holandii. Operację koordynuje Arktyczne Dowództwo duńskiej armii, zlokalizowane na obrzeżach Nuuk.

Jeden z żołnierzy powiedział dziennikowi: „Jest tu teraz inaczej niż zwykle, z tyloma żołnierzami z tak wielu krajów”.

Zobacz: Estonia gotowa wysłać żołnierzy na Grenlandię, ale nie na stałe

bild.de / Kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności