Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział, że czasowe władze wenezuelskie mają przekazać USA do 50 mln baryłek ropy. Surowiec ma zostać sprzedany po cenie rynkowej, a uzyskanymi środkami — jak oświadczył — będzie osobiście zarządzał.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował, że Wenezuela „przekaże” Stanom Zjednoczonym od 30 do 50 mln baryłek ropy, wycenianych łącznie na około 2,8 mld dolarów. Oświadczenie pojawiło się po operacji wojskowej, w wyniku której odsunięto od władzy Nicolása Maduro.
Trump przekazał w mediach społecznościowych, że ropa trafi na rynek po obowiązujących cenach, a zgromadzonymi funduszami będzie zarządzał „w celu zapewnienia, aby zostały wykorzystane dla dobra narodu wenezuelskiego oraz Stanów Zjednoczonych”.
Zobacz też: Thomas Rose: USA nie złamały prawa aresztując Maduro
Według jego słów, amerykański sektor naftowy ma zostać „przywrócony do działania” na terytorium Wenezueli w ciągu 18 miesięcy, co ma przyciągnąć znaczące inwestycje. Analitycy, cytowani wcześniej przez BBC, oceniali jednak, że odbudowa dawnych zdolności produkcyjnych może wymagać dziesiątek miliardów dolarów oraz nawet dekady prac.
Zapowiedź pojawiła się dzień po zaprzysiężeniu Delcy Rodríguez, byłej wiceprezydent, na stanowisko tymczasowej głowy państwa. Nicolás Maduro został przewieziony do Stanów Zjednoczonych, gdzie ma odpowiadać w sprawach dotyczących przemytu narkotyków i broni.
W rozmowie z NBC News prezydent USA stwierdził: „Posiadanie Wenezueli jako producenta ropy jest korzystne dla Stanów Zjednoczonych, ponieważ utrzymuje ceny na niskim poziomie”. Jednocześnie media donosiły, że przedstawiciele największych amerykańskich firm paliwowych planują spotkania z administracją.
Część ekspertów pozostaje sceptyczna wobec skali możliwego wpływu tych działań na globalną podaż i ceny. Podkreślają, że firmy będą oczekiwać stabilności politycznej, a ewentualne projekty inwestycyjne przyniosą efekty dopiero po latach. Trump przekonuje jednak, że spółki z USA są w stanie odbudować infrastrukturę naftową Wenezueli.
Kraj posiada szacunkowo 303 mld baryłek potwierdzonych rezerw — największych na świecie — lecz od początku lat dwutysięcznych wydobycie systematycznie spada. Administracja amerykańska dostrzega w tych zasobach potencjalne znaczenie dla własnych perspektyw energetycznych, przy czym zwiększenie produkcji byłoby kosztowne.
Zobacz też: Czołowa wenezuelska opozycjonistka dziękuje Trumpowi i deklaruje, że będzie jego “głównym sojusznikiem”
Wenezuelska ropa ma także wysoką gęstość i jest trudniejsza w przerobie. Obecnie jedyną firmą z USA prowadzącą działalność na miejscu pozostaje Chevron. Rzecznik spółki podkreślił, że przedsiębiorstwo „koncentruje się na bezpieczeństwie pracowników oraz integralności aktywów”, działając „w pełnej zgodności z obowiązującymi przepisami”.
ConocoPhillips poinformowała, że „monitoruje rozwój wydarzeń i możliwe skutki dla globalnego rynku energii”, uznając za „przedwczesne” spekulacje o przyszłych projektach. Exxon nie udzielił natychmiastowego komentarza.
Kresy.pl/BBC































