W nocy z 20 na 21 grudnia 1927 roku wybuchł pożar w zamku Tarnowskich w Dzikowie. Zagrożona została słynna Biblioteka Dzikowska, w której przechowywano rękopisy najwybitniejszych twórców polskiej literatury, starodruki oraz archiwum rodowe Tarnowskich.
W trakcie dramatycznej akcji ratunkowej, prowadzonej w skrajnie trudnych warunkach zimowych, zginęło dziewięć osób, wśród nich wybitny lekkoatleta Alfred Freyer, wielokrotny mistrz i rekordzista Polski.
Gaszono nawet śniegiem
Pożar rozpoczął się na poddaszu w czasie wyjątkowo silnych mrozów. Zamarznięta instalacja wodociągowa była od dłuższego czasu rozmrażana przy użyciu lamp benzynowych. Jedna z nich została pozostawiona bez należytego nadzoru. Ogień przez kilka godzin tlił się w konstrukcji strychu, aż w środku nocy gwałtownie objął dach i górne kondygnacje rezydencji.
Alarm podniesiono dopiero około trzeciej nad ranem. Płomienie zauważyła służąca, która obudziła mieszkającego w zamku bibliotekarza Michała Marczaka. Ten natychmiast rozpoczął akcję ratunkową. Do walki z żywiołem dołączyli służący, mieszkańcy Dzikowa i Tarnobrzega, uczniowie miejscowego gimnazjum oraz strażacy. Akcję utrudniały ekstremalne warunki. Hydranty były zamarznięte, gumowe węże pękały na mrozie, a wodę dowożono z odległych studni. Ogień próbowano gasić śniegiem, a księgi i dzieła sztuki wynoszono ręcznie z płonących pomieszczeń.
Najtragiczniejszy moment nastąpił w Sali Wielkiej, gdzie mieściła się Biblioteka Dzikowska. Drewniany strop, osłabiony długotrwałym działaniem ognia, runął na osoby ratujące księgozbiór. Zginęło dziewięć osób. Wśród ofiar znalazł się Alfred Freyer, wybitny lekkoatleta, ośmiokrotny mistrz Polski i wielokrotny rekordzista kraju w biegach długodystansowych. Śmierć ponieśli również uczniowie, rzemieślnicy oraz strażak. Kilka osób zostało ciężko rannych. Dopiero po zawaleniu stropu komendant policji zarządził bezwzględną ewakuację z budynku.
Hrabia był poza domem
Pożar trwał przez cały dzień 21 grudnia. Ocalała jedynie część zachodniego, najstarszego skrzydła zamku, pochodząca jeszcze ze średniowiecza. Spłonęły dachy, stropy, wnętrza górnych kondygnacji oraz znaczna część wyposażenia. Uratowano jednak niemal wszystkie rękopisy, około sześćdziesięciu procent starodruków, większą część archiwum rodowego, pamiątki po hetmanie Janie Amorze Tarnowskim, niemal wszystkie obrazy oraz część rzeźb, sreber i kosztowności.
W czasie pożaru właściciel zamku, hrabia Zdzisław Jan Tarnowski, przebywał w Krakowie, natomiast jego matka, Zofia z Zamoyskich Tarnowska, pozostająca w Dzikowie, została w ostatniej chwili ewakuowana z płonącego zamku. Na wiadomość o tragedii właściciel wrócił do domu.
„Przy dalszej pracy nad lokalizowaniem ognia przede wszystkim pamiętał hr. Tarnowski o tragicznie padłych w obronie skarbów kultury polskiej i Dzikowa osób i zlecił poszukiwanie zwłok. Osobiście zaszedł ku wielkiej sali bibliotecznej trzymającej się na silnej posadzce nad sklepioną częścią parteru… Tegoż dnia przed południem w ocalonej kaplicy zamkowej przy złożonych szczątkach ofiar, w obecności hr. Tarnowskiego i wymienionych wyżej członków rodziny i krewnych, odprawione zostało wstrząsające w tych warunkach nabożeństwo żałobne za dusze wszystkich ofiar”, wspominał potem bibliotekarz Michał Marczak.
Biblioteka Dzikowska: skarb wśród bibliotek
Tak wielkie poświęcenie wynikało z wyjątkowego znaczenia Biblioteki Dzikowskiej. Był to jeden z najcenniejszych prywatnych księgozbiorów w Polsce, tworzony od początku XIX wieku. W 1927 roku w Bibliotece Dzikowskiej znajdowały się między innymi najstarszy rękopis „Kroniki polskiej” Galla Anonima, wczesny zapis „Bogurodzicy”, najstarszy, datowany na XV wiek odpis „Kroniki Polskiej” Wincentego Kadłubka, Statuty wiślickie, Kodeks Dzikowski, Statut Łaskiego, rękopis „Balladyny” Juliusza Słowackiego, liczne inkunabuły, pierwodruki dzieł staropolskich autorów, w tym Jana Kochanowskiego, a także unikatowe starodruki europejskie, wśród nich pierwodruk dzieła Mikołaja Kopernika „De revolutionibus orbium coelestium”. Obok biblioteki w Dzikowie istniała imponująca kolekcja malarstwa europejskiego od XVI do XVIII wieku.

Pałac w Dzikowie przed pożarem, fot. NAC.
Zamek w Dzikowie stanowił od 1834 roku główną siedzibę starszej linii rodu Tarnowskich herbu Leliwa. Sam ród należał do najpotężniejszych w dziejach Rzeczypospolitej. Tarnowscy wywodzili się od średniowiecznego możnowładcy Spycymira Leliwity, a w tradycji rodzinnej podkreślano także pokrewieństwo z Zawiszą Czarnym. W 1547 roku cesarz Karol V nadał Janowi Amorowi Tarnowskiemu dziedziczny tytuł hrabiowski. Tarnowscy odegrali istotną rolę w życiu politycznym, wojskowym i kulturalnym państwa, a także zakładali i rozwijali miasta, między innymi Tarnów, Tarnobrzeg, Tarnogród, Tarnogórę i Tarnopol. Ich dobra obejmowały znaczne obszary Małopolski i Rusi Czerwonej.
Po pożarze zamek zabezpieczono i częściowo odbudowano. W kolejnych latach, a zwłaszcza podczas II wojny światowej, zbiory uległy rozproszeniu. Obecnie ocalone rękopisy i dzieła sztuki znajdują się w Bibliotece Narodowej w Warszawie, w Ossolineum we Wrocławiu oraz w muzeach narodowych. Część kolekcji stopniowo wraca do zamku w Dzikowie, który pełni dziś funkcję muzeum.
Kresy.pl / Tarnobrzeg info
Czytaj też:
Ta bitwa była pokazem kunsztu hetmana Jana Tarnowskiego: 6 tysięcy pokonało 17 tysięcy










