17 grudnia 1981 roku, kilka dni po wprowadzeniu stanu wojennego, z inicjatywy środowisk skupionych wokół Kościoła katolickiego oraz ludzi kultury powołano Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom.
Instytucja, działająca pod patronatem prymasa Józefa Glempa, miała odpowiadać na nagłe i masowe represje wobec działaczy opozycji oraz ich bliskich, pozbawionych środków do życia i podstawowych informacji o losie internowanych.
Powstanie Komitetu było reakcją spontaniczną i oddolną. Już w pierwszych dniach po 13 grudnia 1981 roku do warszawskich kościołów św. Anny i św. Marcina zaczęli zgłaszać się ludzie poszukujący informacji o zatrzymanych, a także gotowi nieść pomoc. Zbierano nazwiska internowanych, ustalano miejsca ich pobytu, kompletowano pierwsze paczki z żywnością, odzieżą i środkami higienicznymi.
Szybko okazało się, że skala potrzeb wymaga lepszej koordynacji. Wydany 17 grudnia dekret prymasa nadał tym działaniom ramy organizacyjne i umożliwił włączenie w nie szerokiego grona świeckich wolontariuszy.
Siedzibą Komitetu stał się klasztor przy kościele św. Marcina na warszawskiej Piwnej. Tam, w prowizorycznych warunkach, tworzono system pomocy obejmujący kilka obszarów. Rodzinom internowanych udzielano zapomóg pieniężnych, przekazywano paczki, pomagano w zdobyciu lekarstw. Równolegle działała pomoc prawna i informacyjna, tłumacząca obowiązujące przepisy oraz sposoby odwołań od decyzji władz. Ważną rolę odgrywała także opieka duszpasterska i medyczna, organizowana zarówno dla więzionych, jak i ich bliskich.
Na czele Komitetu stanął biskup Władysław Miziołek, jego zastępcą został ks. Bronisław Dembowski, a sekretarzem ks. Józef Maj. W praktyce jednak o skuteczności działań decydowały setki anonimowych wolontariuszy – ludzi różnych przekonań, których łączyła potrzeba solidarności.
Prymasowski Komitet stał się jednym z najważniejszych przykładów społecznej samoorganizacji w realiach stanu wojennego. Mimo formalnej zgody władz na funkcjonowanie Komitetu jego działalność była systematycznie utrudniana, głównie poprzez niejawne działania aparatu bezpieczeństwa, w tym zastraszanie zaangażowanych osób. Kulminacją tych represji był 3 maja 1983 roku, gdy nieumundurowani funkcjonariusze MO bezprawnie wtargnęli do siedziby Komitetu, demolując pomieszczenia, niszcząc zgromadzone dary oraz bijąc i zastraszając jego współpracowników.
Kresy.pl / Encyklopedia Solidarności
Czytaj też: Kamień w głowę generała. Desperacki krzyk zapomnianego człowieka [+WIDEO]










