„Oni strzelają ostrą amunicją”. Pacyfikacja kopalni „Wujek”

16 grudnia 1981 roku w Katowicach doszło do jednej z najtragiczniejszych zbrodni stanu wojennego. Pacyfikacja kopalni „Wujek” była kulminacją kilkudniowego strajku, który wybuchł po internowaniu działaczy „Solidarności” i wprowadzeniu stanu wojennego przez władze PRL.

Strajk w „Wujku” rozpoczął się 14 grudnia. Górnicy domagali się uwolnienia przewodniczącego zakładowej „Solidarności” Jana Ludwiczaka, respektowania porozumień sierpniowych oraz zniesienia stanu wojennego. Decyzja zapadła demokratycznie. „Skoro koledzy z zarządu nie potrafią w tym ważnym momencie przemówić i podjąć decyzji, niech decyduje załoga” – wspominał Stanisław Płatek, jeden z przywódców protestu.

W kolejnych dniach kopalnia została otoczona przez wojsko i milicję. Rodziny górników gromadziły się pod bramami, dostarczając żywność i okazując wsparcie. 16 grudnia rano strajkującym oznajmiono, że jeśli do godziny 11 nie opuszczą zakładu, zostanie on „odblokowany”. Górnicy odpowiedzieli gwizdami i hymnem państwowym.

Przed południem rozpoczęła się brutalna akcja. Tłum zgromadzony przed kopalnią rozpędzono przy użyciu armatek wodnych, gazów łzawiących i pałek. Następnie czołgi sforsowały mur zakładu, a na teren „Wujka” wkroczyły oddziały ZOMO. Początkowo używano gazów i ślepej amunicji, lecz w decydującym momencie wprowadzono pluton specjalny uzbrojony w pistolety maszynowe.

„Stanąłem za murem i zobaczyłem ściekającą mi z rękawa krew. Wtedy sobie uzmysłowiłem i powiedziałem głośno: oni strzelają ostrą amunicją” – relacjonował jeden z górników biorących udział w starciach. Inni wspominali krótkie serie i pojedyncze strzały, oddawane bez ostrzeżenia.

Na miejscu zginęło sześciu górników, trzech kolejnych zmarło w szpitalach w następnych dniach. Ofiarami byli: Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Zenon Zając, Zbigniew Wilk, Andrzej Pełka, Jan Stawisiński i Joachim Gnida. Od kul rannych zostało co najmniej 23 strajkujących. Ranni byli także zomowcy.

Bezpośrednio po pacyfikacji aresztowano organizatorów strajku, z których część skazano na kary więzienia. Śledztwo w sprawie użycia broni palnej zostało w styczniu 1982 roku umorzone, uznając działania milicji za „obronę konieczną”. Dopiero po 1989 roku sprawę wznowiono. W 2008 roku prawomocnie skazano dowódcę plutonu specjalnego ZOMO Romualda Cieślaka oraz jego podwładnych. Wyrok zapadł niemal 28 lat po tragedii.

Kresy.pl / ŚCWiS

Czytaj też:

Manifest Lipcowy: pierwsze strzały stanu wojennego

Czołgi na ulicach. Stan wojenny

Tagi: , , ,
forma płatności