Mińsk ogłosił oficjalny protest po incydencie z dronem, który – według władz białoruskich – miał wlecieć z Litwy i rozrzucać biało-czerwono-białe flagi w Grodnie. Litwa stanowczo odrzuciła oskarżenia, określając je jako „fake news”.
Pod koniec listopada białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że na terytorium Białorusi miał wlecieć dron, który rzekomo wystartował z rejonu Łoździeje na Litwie. Według komunikatu Mińska bezzałogowiec naruszył przestrzeń powietrzną, a następnie rozbił się 30 listopada w Grodnie. Białoruskie służby poinformowały również, że urządzenie rozsypywało niewielkie biało-czerwono-białe chorągiewki, będące współcześnie symbolem sprzeciwu wobec władz Aleksandra Łukaszenki. Incydent określono jako „celową prowokację”.
Zobacz też: Litwa prosi Komisję Europejską o pomoc w sprawie ciężarówek zatrzymanych na Białorusi
W reakcji na te doniesienia białoruskie MSZ wezwało chargé d’affaires Litwy, Erikasa Vilkanetsasa, któremu przekazano oficjalny protest. W nocie dyplomatycznej Mińsk zażądał od Wilna „natychmiastowego udzielenia wyczerpujących informacji na temat okoliczności tego zdarzenia, w tym celu wysłania drona oraz danych o jego operatorze”. Strona białoruska wezwała również do przeprowadzenia szczegółowego śledztwa i wdrożenia działań zapobiegających podobnym sytuacjom w przyszłości.
Litwa stanowczo odrzuciła te oskarżenia. Jak podał nadawca publiczny LRT, litewski resort obrony uznał narrację Mińska za nieprawdziwą. Minister obrony Robertas Kaunas powiedział dziennikarzom w parlamencie, że komunikaty Białorusi są niezgodne z faktami. Zaznaczył, że Wilno nie zamierza szczegółowo odpowiadać na każde tego typu twierdzenie.
„Nie reagujemy na to w sposób szczególny, nie przywiązujemy do tego większej wagi, ponieważ to fake news […] oraz interpretacje nieprzyjaznego państwa, a najwyraźniej nie ma sensu odpowiadać na wszystkie” – stwierdził Kaunas.
Kresy.pl/LRT































