W czwartek Zgromadzenie Narodowe Francji niemal jednogłośnie przyjęło rezolucję wzywającą rząd do sprzeciwienia się umowie o wolnym handlu między Unią Europejską a blokiem państw Mercosur, co skomplikowało plany instytucji unijnych liczących na szybkie procedowanie porozumienia przed szczytem Mercosuru zaplanowanym na 20 grudnia.
W czasie głosowania nad rezolucją w Zgromadzeniu Narodowym oddano 244 głosy za i 1 przeciw, co francuskie media uznały za wyraźny afront wobec prezydenta Emmanuela Macrona, który według tych relacji ma obecnie przeciwko sobie większość parlamentu i znaczną część społeczeństwa.
Czytaj także: Media: Mercosur „przepychany kolanem”. Von der Leyen forsuje umowę w interesie Francji i Niemiec
W przyjętym niewiążącym tekście posłowie wezwali rząd Francji do utworzenia mniejszości blokującej w Radzie Unii Europejskiej oraz do skierowania umowy UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w celu zweryfikowania jej zgodności z Traktatem, co ma w praktyce utrudnić wejście porozumienia w życie.
Przed kluczowymi głosowaniami w Europie instytucje Unii liczyły na zielone światło ze strony państw członkowskich przed szczytem Mercosuru 20 grudnia, jednak przyjęcie rezolucji w Paryżu nastąpiło wbrew tym oczekiwaniom i wzmocniło obóz przeciwników umowy.
W okresie poprzedzającym głosowanie francuskie władze podkreślały, że umowa o wolnym handlu UE-Mercosur pozostaje w obecnej formie nie do przyjęcia i że konieczne są skuteczniejsze kontrole zapewniające zgodność produktów importowanych w ramach porozumienia z normami europejskimi, co miało ograniczyć ryzyko naruszenia krajowych standardów.
Na tle tej debaty porozumienie ocenił Benjamin Haddad, francuski minister ds. europejskich, mówiąc: „w obecnej formie jest nie do przyjęcia” — powiedział minister, wskazując na potrzebę dalszych prac nad kształtem umowy między Unią a Mercosurem.
W przeddzień decyzji parlamentarnej, we Francji i w innych państwach europejskich, sektor rolniczy konsekwentnie sprzeciwiał się porozumieniu, a rolnicy podkreślali zagrożenie, jakie stwarza ich zdaniem import towarów z Mercosuru na preferencyjnych warunkach.
W środę wieczorem w Normandii około stu rolników demonstrowało przed punktem poboru opłat na moście Tancarville, wyrażając sprzeciw wobec umowy handlowej UE-Mercosur, którą uznają za źródło nieuczciwej konkurencji oraz zagrożenie dla swojego sektora w związku z planowanym zwiększeniem importu tańszego mięsa i cukru.
W procedurze ratyfikacji umowy UE-Mercosur w Brukseli konieczna jest zgoda Parlamentu Europejskiego oraz 15 z 27 państw członkowskich, reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności Unii, a do odrzucenia porozumienia potrzebne jest utworzenie tzw. mniejszości blokującej, czyli koalicji co najmniej 4 państw, reprezentujących 35 proc. ludności UE.
Przed planowanym na koniec grudnia głosowaniem Rady UE nad ostatecznym przyjęciem umowy handlowej Unii Europejskiej z państwami Mercosur w Parlamencie Europejskim pojawiła się inicjatywa, której celem jest sprawdzenie, a potencjalnie także zablokowanie lub istotne opóźnienie wejścia w życie tego porozumienia.
W Parlamencie Europejskim grupę inicjatywną tworzy eurodeputowany Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Hetman, który stoi na czele wniosku 145 europosłów o skierowanie umowy UE z Brazylią, Paragwajem, Urugwajem i Argentyną do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wniosek zakłada, że TSUE ma zweryfikować, czy porozumienie z Mercosur jest zgodne z Traktatami UE. Autorzy domagają się, aby dokument został poddany pod głosowanie na najbliższej sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego pod koniec listopada, jeszcze przed spodziewaną decyzją państw członkowskich w Radzie UE. Przeciwnicy umowy, w tym władze Polski, wskazują, że porozumienie jest niekorzystne dla krajów posiadających rozwinięte rolnictwo, takich jak Francja i Polska.
Zobacz: EPL wycofuje wniosek o przyspieszenie prac nad umową UE-Mercosur
W sytuacji, gdy wniosek o skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej uzyskałby większość w Parlamencie Europejskim, w momencie rozpoczęcia analizy przez TSUE musiałyby zostać zatrzymane procedury akceptacji umowy w instytucjach unijnych. Taki krok oznaczałby, że porozumienie niemal na pewno nie trafiłoby pod obrady Rady UE pod koniec grudnia, kiedy planowane jest ostateczne głosowanie nad jego przyjęciem przez państwa członkowskie. Biorąc pod uwagę, że rozpatrywanie podobnych spraw przez TSUE trwa zwykle ponad dwa lata, wejście w życie umowy mogłoby zostać odsunięte nawet o kilka lat. „Mielibyśmy czas na wynegocjowanie lepszej umowy” — powiedział Krzysztof Hetman. Polityk ocenił jednocześnie, że szanse na przeforsowanie wniosku „wynoszą pół na pół”.
Umowa z Mercosur zagraża europejskiemu rolnictwu
Finalizacja umowy handlowej między Unią Europejską a państwami Mercosur jest coraz bliższa. Mercosur to organizacja gospodarcza powstała w 1991 roku, do której pełnoprawnymi członkami są Argentyna, Boliwia (od 2024 roku), Brazylia, Paragwaj, Urugwaj oraz Wenezuela (od 2012 r., choć zawieszona od 2016 r.). Wśród państw stowarzyszonych, korzystających ze strefy wolnego handlu, ale bez unii celnej, znajdują się Chile, Peru, Ekwador, Kolumbia, Gujana i Surinam. Obserwatorami są Meksyk i Nowa Zelandia.
Na portalu wielokrotnie pisaliśmy o szkodliwości tej umowy. W audycie opublikowanym przez KE w październiku zauważa się, że Brazylia nie może zagwarantować mięsa wolnego od hormonów, jedna trzecia pestycydów stosowanych w Brazylii jest zakazana w UE, a kwestie środowiskowe wymagane od europejskich rolników niekoniecznie muszą być przestrzegane przez południowoamerykańskich producentów. Ponadto Państwa Ameryki Łacińskiej mają o wiele niższe koszty pracy oraz dopuszczają techniki upraw i hodowli niedopuszczone w UE, co stwarza pole do nieuczciwej konkurencji.
Brazylia jest jednym z krajów, gdzie zużywa się najwięcej pestycydów na hektar na świecie. Wzrost zatwierdzeń nowych środków ochrony roślin budzi obawy o zdrowie i środowisko, zwłaszcza że wiele z tych substancji jest w Unii Europejskiej zakazanych.
W ciągu ostatnich 20 lat, czyli od czasu wejścia Polski do UE, z rynku unijnego zniknęło blisko 1000 substancji czynnych. W 2004 roku dostępnych było około 1250 substancji, w 2010 r. około 980, a w 2024 roku – już tylko około 270. W samych latach 2021–2023 UE wycofała 60 substancji, co w Polsce oznaczało usunięcie około 350 preparatów, stanowiących blisko 15 proc. wszystkich zarejestrowanych środków ochrony roślin. Tymczasem w Brazylii sytuacja jest diametralnie inna – tam jest około 400 substancji czynnych, a liczba dostępnych preparatów rośnie.
Według serwisu Noticias Ambientales, Ministerstwo Rolnictwa i Hodowli Zwierząt Brazylii zatwierdziło w 2024 roku aż 663 produkty, co oznacza wzrost o 19 proc. w stosunku do 2023 r., kiedy to było ich 555. Ten wzrost zbiegł się z wejściem w życie nowych przepisów o pestycydach, które prezydent Luiz Inácio Lula da Silva podpisał w grudniu 2023 r.
Rolnicy ostrzegają, że napływ tańszych produktów z Ameryki Południowej może osłabić unijną produkcję rolną. Według prezesa KRIR, europejscy producenci żywności muszą mierzyć się z trudnymi warunkami konkurencji, gdyż w Ameryce Południowej koszty pracy czy energii są znacznie niższe. Zaznaczył, że produkcja rolna w krajach UE charakteryzuje się najwyższymi standardami jakości, które powinny stanowić wzór dla światowych wytwórców.
Kresy.pl/tf1info.fr
































