Gdy szlachta powiedziała „dość” Sasom (i poprosiła o pomoc Rosjan)

Konfederacja tarnogrodzka została zawiązana 26 listopada 1715 roku jako odpowiedź szlachty na stacjonowanie wojsk saskich w Rzeczypospolitej oraz na politykę Augusta II Mocnego.

Król próbował wzmocnić swoją władzę i zacieśnić unię polsko-saską. Wojska saskie (w sile ok. 25 tysięcy żołnierzy) pozostawały na ziemiach polskich od początku wojny północnej i były utrzymywane kosztem lokalnej ludności. Niezapłacony żołd prowadził do grabieży, kontrybucji i nadużyć, a Generalny Komisariat Saski nakładał podatki bez zgody sejmików, co wprost naruszało prawa szlacheckie.

Nastroje społeczne dodatkowo pogarszały skutki epidemii dżumy oraz nieurodzaju, które uderzyły w mieszkańców Korony i Litwy. W takiej sytuacji szlachta zaczęła organizować lokalne zbrojne wystąpienia, które z czasem przerodziły się w ogólnokrajowy ruch konfederacki.

Wszystko, byle wyprzeć Sasów

W Tarnogrodzie powołano konfederację generalną pod marszałkiem Stanisławem Ledóchowskim, stawiając sobie za cel usunięcie wojsk saskich i ograniczenie wpływów Saksonii na wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej.

Oddziały konfederackie były bardzo liczne, Polscy dysponowali ok. 35 tysiącami żołnierzy. Uderzali oni na mniejsze garnizony saskie oraz rozproszone grupy żołnierzy w terenie. Wojska saskie, unikając otwartych starć, koncentrowały się w większych miastach, gdzie odpierały kolejne ataki. Do walki z wojskiem saskim aktywnie włączały się również oddziały chłopskie, nękające drobne patrole nieprzyjaciela i uczestnicząc w większych operacjach konfederatów. Brutalne grabieże, jakich dopuszczali się Sasi, sprawiły, że także chłopi stali się ich zaciekłymi przeciwnikami.

Czytaj też: Kryzys kawalerii polskiej w XVIII wieku

Po pierwszych zwycięstwach konfederaci wpadli na nietypowy pomył: zaczęli zabiegać o wsparcie międzynarodowe. To z ich inicjatywy mediacji podjął się car Piotr I. Zrobił to tym chętniej, że było to zgodne z rosyjskimi interesami w regionie i chęcią osłabienia pozycji Augusta II. O pośrednictwo cara poprosił ostatecznie także sam polski król, obawiając się dalszej eskalacji konfliktu i groźby detronizacji.

Car przysłał swoje wojsko

Car Piotr I, zaproszony przez szlachtę do mediacji, stał się zatem faktycznym protektorem Rzeczypospolitej. Latem 1716 roku Rosja wprowadziła do Rzeczypospolitej tzw. korpus mediacyjny pod dowództwem Carla-Ewalda von Rönne, który pod pretekstem zaprowadzania pokoju stał się narzędziem trwałego zwiększenia rosyjskich wpływów w sprawach wewnętrznych państwa.

Po nieudanych rokowaniach w Rawie i serii starć, które nie przyniosły rozstrzygnięcia, rozmowy doprowadzono do końca w Lublinie i Gdańsku. 3 listopada 1716 roku zawarto traktat warszawski, zatwierdzony następnie przez Sejm Niemy w 1717 roku. Ustalono m.in. wyprowadzenie wojsk saskich, ograniczenie ingerencji Saksonii w życie polityczne Rzeczypospolitej oraz przeprowadzenie reform skarbowo-wojskowych.

Kilkanaście lat pokoju

– Wówczas nastąpiła zmiana stylu rządów Augusta II. Wcześniej próbował on umacniać swą pozycję za pomocą środków radykalnych, przy użyciu wojska saskiego i armii swych sojuszników. Podejrzewa się nawet, że w ogólnym zamieszaniu planował zamach stanu, który pozwoliłby mu na rządy absolutne – wyjaśniała portalowi Muzeum Historii Polski prof. Urszula Kosińska. – Rok 1717 to koniec epoki sejmikowej. To także początek długotrwałego pokoju […]. Po wycofaniu się wojsk saskich w roku 1717 i rosyjskich w 1719 gospodarka Rzeczypospolitej, początkowo bardzo powoli, ale jednak zaczęła podnosić się z upadku. Charakterystyczna jest pojawiająca się w wielu źródłach opinia, że Polacy wzięli się do gospodarowania.

Porozumienie z 1717 roku zakończyło wojnę domową i otworzyło okres piętnastoletniego spokoju wewnętrznego.

Kresy.pl / Polish History

Czytaj też: Podmiotowość albo upadek

Tagi: , , , ,
forma płatności