Eksplozja miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa-Dęblin – oświadczył premier Donald Tusk. W sprawie pojawiają się nowe informacje. Nieoficjalnie ustalono, że trzy pociągi przejechały przez uszkodzony odcinek torów zanim zauważono wyrwę.

W niedzielę rano, w miejscowości Życzyn na Mazowszu, maszynista pociągu zgłosił nieprawidłowości w infrastrukturze kolejowej w pobliżu stacji Mika i zatrzymał pociąg. W poniedziałek premier Donald Tusk poinformował, że doszło do „aktu dywersji”. Jak przekazał, eksplozja ładunku wybuchowego doprowadziła do uszkodzenia torów kolejowych. Z kolei w niedzielę wieczorem pociąg relacji Świnoujście–Rzeszów z ponad 470 pasażerami na pokładzie zatrzymał się nagle w okolicach Puław. Wybite szyby i uszkodzona trakcja przyciągnęły na miejsce policję, ABW i CBŚP.

W poniedziałek po godz. 10:00 szef rządu opublikował w mediach społecznościowych krótkie nagranie wideo, w którym odniósł się do zdarzenia na torach.

„Eksplozja miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa-Dęblin” – oświadczył Tusk.

„Nie ma niestety wątpliwości, że mamy do czynienia z aktem dywersji. Na szczęście nie doszło do tragedii, ale sprawa jest bardzo poważna” – dodał.

Tymczasem reporter RMF FM Krzysztof Zasada ustalił, że trzy składy zdążyły przejechać przez uszkodzony odcinek torów na trasie Warszawa–Lublin w miejscowości Mika na Mazowszu, zanim awaria została zauważona  Dziurę w torowisku wykryto dopiero po tym, jak załoga pociągu Intercity zgłosiła nieprawidłowości po przejechaniu feralnego miejsca.

Zobacz także: Dywersja na kolei. Wojsko sprawdzi 120 km torów

rmf24.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności