Premierzy Szwecji i Wielkiej Brytanii napisali wspólny list do polskiego rządu w sprawie zaoferowania okrętów typu A26, w którym znajdują się brytyjskie komponenty. O zamówienie w ramach programu Orka ubiega się łącznie sześć państw.
12 listopada redakcja WNP dowiedziała się, że ofertę szwedzką, czyli okręt podwodny typu A26 skonstruowany przez Saab Kockums, wspiera rząd Wielkiej Brytanii. Szwedzkie i brytyjskie źródła dyplomatyczne w Warszawie przekazały, że premierzy tych państw skierowali do polskiego rządu wspólny list w sprawie programu Orka. „Mimo że to oferta szwedzka, to ma szwedzkie i brytyjskie poparcie polityczne” — powiedział jeden z rozmówców WNP. Dyplomaci podkreślają, że pismo zostało doręczone i jest znane polskim władzom.
Według informacji WNP szwedzka oferta w programie Orka została ostatecznie przekazana stronie polskiej pod koniec października. Przedstawiciele Szwecji twierdzą, że są konkurencyjni, jeśli chodzi o termin dostawy, nie ujawniają jednak szczegółów. Zaznaczają równocześnie, że przygotowali dla Polski rozwiązanie pomostowe, określane jako „gap filler”, nie podając przy tym konkretnych rozwiązań.
Konieczność przedstawienia takiego rozwiązania pomostowego jest akcentowana przez polski resort obrony, ponieważ ORP „Orzeł” najprawdopodobniej nie dotrwa w służbie do czasu wcielenia nowego okrętu. Negocjacje kontraktu, a następnie budowa jednostek potrwają kilka lat, co powoduje ryzyko przerwy w utrzymaniu zdolności podwodnych w Marynarce Wojennej. Dlatego, aby podtrzymać te zdolności, potrzebne jest inne rozwiązanie przejściowe. W maju wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przyznał, że „gap filler jest dla niego bardzo ważnym elementem programu Orka”.
Szwedzcy dyplomaci zwracają uwagę, że polscy marynarze od kilkunastu miesięcy zaznajamiają się ze szwedzkimi okrętami podwodnymi. W rozmowach z WNP przedstawiciele Szwecji podkreślają, że ich propozycja zmierza do zacieśnienia współpracy polsko-szwedzkiej na niespotykaną dotąd skalę. „To dużo więcej niż tylko sprzedaż produktu, to także budowa strategicznego partnerstwa” — powiedział jeden z nich. Według dyplomatów oferta obejmuje współpracę obronną, przemysłową i polityczną.
W tle rozmów o Orce szwedzcy przedstawiciele przypominają, że ich kraj jest ekspertem w zakresie prowadzenia działań okrętów podwodnych na Bałtyku, który jako akwen płytki i silnie zróżnicowany pod względem zasolenia oraz gęstości wody stawia szczególne wymagania jednostkom i załogom. Zwracają przy tym uwagę na korzyści wynikające z faktu, że po obu stronach Bałtyku mogłyby operować takie same okręty podwodne; wymieniają w tym kontekście m.in. szkolenie i wymianę informacji o działaniach Rosjan.
Szwedzcy dyplomaci, odnosząc się do wymiaru przemysłowego współpracy, wskazują na szeroki zakres kooperacji Saaba z Brazylią, która zdecydowała się na samoloty wielozadaniowe Gripen, co wiązało się z transferem technologii. W ich ocenie podobny model mógłby zostać wykorzystany w relacjach z Polską. Zwracają także uwagę, że najwięksi udziałowcy Saaba, rodzina Wallenbergów, obecni są biznesowo w wielu innych branżach, dzięki czemu Orka mogłaby rozwinąć polsko-szwedzką współpracę również poza przemysłem obronnym.
W kontekście wymiaru politycznego oferta szwedzka wiązana jest przez tamtejszych dyplomatów z pogłębianiem współpracy w ramach NATO i Unii Europejskiej. Przypominają oni, że Polskę i Szwecję łączą nie tylko geografia i historia związana z rosyjskim zagrożeniem, lecz także członkostwo Szwecji w NATO od marca 2024 r., które zniosło ostatnie ograniczenia we współpracy obronnej między obu państwami. Zwracają uwagę, że Morze Bałtyckie przestało być spokojnym akwenem, a „Potrzebujemy, żeby Polska była aktywnie zaangażowana na Bałtyku” — powiedział WNP jeden ze szwedzkich dyplomatów, przypominając, że w listopadzie 2024 r. premierzy Polski i Szwecji podpisali odnowione partnerstwo strategiczne między oboma krajami, którego pierwsze postanowienia dotyczą bezpieczeństwa i obrony.
Ważnym kontekstem dla szwedzkiej propozycji jest również fakt, że Brytyjczycy są już obecni w polskich programach stoczniowych. Brytyjskie firmy Babcock, Thales UK i MBDA UK są strategicznymi partnerami państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej w programie Miecznik, pod kryptonimem którego w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni powstają trzy fregaty rakietowe dla Marynarki Wojennej. Brytyjski dyplomata, komentując zaangażowanie swojego kraju, powiedział, że szwedzka oferta ma w sobie „brytyjską zawartość”, nie precyzując jednak szczegółów.
Jednocześnie obciążeniem dla szwedzkiej oferty w programie Orka może być podpisany w połowie października aneks do umowy na pierwsze dwa okręty podwodne A26 dla marynarki wojennej Szwecji. Dokument ten przesuwa termin dostawy z lat 2027 i 2028 na lata 2031 i 2033 oraz zwiększa koszty programu z 1,6 do 2,3 mld euro.
Polska dysponuje tylko jednym okrętem podwodnym
Projekt polskich okrętów podwodnych Orka pojawił się już w 2017 roku. Okręty miała nam wówczas dostarczyć francuska spółka zbrojeniowa, ale transakcja została nagle anulowana przez MON. Obecnie polska Marynarka Wojenna posiada tylko jeden okręt podwodny.
W 2023 r. program został reaktywowany przez ówczesnego ministra obrony Mariusza Błaszczaka, a obecnie został przyspieszony. We wrześniu rząd zobowiązał MON do przygotowania wspólnych z resortami finansów i aktywów państwowych rekomendacji w sprawie programu Orka. Program przewiduje zakup kilku, najprawdopodobniej trzech, nowych okrętów podwodnych.
Do powołanego zespołu, któremu przewodniczy Władysław Kosiniak-Kamysz, weszli: minister aktywów państwowych, minister finansów i gospodarki, szef Sztabu Generalnego oraz szef Agencji Uzbrojenia. W pracach uczestniczą także dowódcy wojskowi oraz przedstawiciele służb specjalnych w roli obserwatorów.
Obecnie Polska dysponuje jednym okrętem podwodnym ORP „Orzeł”, zbudowanym w 1985 r. w ZSRS, który jest przestarzały i nie zawsze sprawny. Nowe jednostki mają być zdolne do przenoszenia pocisków manewrujących, transportu komandosów i prowadzenia działań wywiadowczych. Przeznaczone będą zarówno do operowania na Bałtyku, jak i na akwenach północnej Europy w ramach zadań NATO.
Pod koniec 2024 roku podpisano także umowę na budowę jednostki Ratownik. Statek ten będzie wspierać działania ratownicze wobec okrętów podwodnych oraz pełnić funkcje naprawcze podwodnej infrastruktury, co ma kluczowe znaczenie w obliczu ostatnich incydentów uszkodzeń kabli na Bałtyku.
Realizacja programu Orka opóźniona
Według nieoficjalnych informacji portalu Defence24.pl, wybór oferty w ramach programu orka przedłuży się i nie zostanie ogłoszony, jak pierwotnie zakładano, w listopadzie. Ma to związek z przedłużającymi się analizami przez Ministerstwo Aktywów Państwowych oraz resort finansów.
Wśród oferentów biorących udział w postępowaniu dotyczącym programu „Orka” znajdują się Niemcy z okrętem U-212CD, Włochy z jednostką U-212NFS, Francja z okrętem Scorpène, Korea z KSS-III, Szwecja oferująca okręt A26 przy wsparciu Brytyjczyków oraz Hiszpania z okrętem S-81.
W zeszłym miesiącu południowokoreańska Hanwha Ocean przedstawiła szczegółową ofertę przemysłowo-rozwojową w ramach programu Orka, obejmującą transfer technologii, budowę centrum MRO i harmonogram dostaw. Propozycja zakłada pierwszą dostawę w ciągu 6 lat od podpisania umowy oraz kolejne jednostki co 24 miesiące. Na początku sierpnia Hanwha Ocean zapowiedziała 100 mln dolarów inwestycji w Polsce w ramach programu. Projekt ma stworzyć ponad 1,3 tys. miejsc pracy, wzmocnić lokalne stocznie i łańcuchy dostaw.
Krytyka programu przez środowisko wojskowe
Głos z polskiego środowiska morskiego i wojskowego przywołuje jednak ograniczenia związane z polonizacją i realnymi korzyściami przemysłowymi. Tomasz Witkiewicz, oficer Marynarki Wojennej RP, zwraca uwagę, że program Orka ze swej natury nie jest programem masowym, a produkcja trzech jednostek nie daje efektów skali porównywalnych z dużymi seriami uzbrojenia. Według niego „Produkcja 3 jednostek oznacza że większość systemów będzie wykonana w liczbie 3 i ich wytwarzanie to właściwie manufaktura, nie ma zysku z wielkości skali. To nie 1000 czołgów czy setki tysiące rakiet.”.
Witkiewicz wskazuje, że realnym poziomem zaangażowania polskiego przemysłu obronnego (PPO) powinna być obsługa MRO, a dla kontraktu rzędu 2,5–4,5 mld EUR jedynym sposobem uzyskania opłacalności są zamówienia zwrotne na wyroby PPO, przykładowo systemy Kormoran II, Grom czy Grot oraz rozwiązania radiolokacyjne i antydronowe. Zastanawia się nad zdolnością PPO do wchłonięcia miliardów EUR oraz nad sensem oferowania zachęt inwestycyjnych na poziomie 100 mln USD przy jednoczesnym wydatku rzędu 2 mld EUR na Orki. Witkiewicz podkreśla, że w ostateczności na jednostkach będą służyć załogi — „nasi chłopcy” — które w razie konfliktu będą musiały polegać przede wszystkim na zdolnościach bojowych i operacyjnej przydatności okrętów, a nie na korzyściach gospodarczych ofert.
Kresy.pl/wnp.pl






























