Mer Kijowa Witalij Kliczko przyznał w rozmowie z zachodnimi mediami, że Ukraina boryka się z poważnym niedoborem żołnierzy. Zaproponował obniżenie wieku mobilizacji z obecnych 25 do 22–23 lat, wskazując, że sytuacja na froncie stale się pogarsza.
Mer Kijowa Witalij Kliczko oświadczył w wywiadzie dla sieci medialnej Axel Springer Global Reporters Network, w skład której wchodzi m.in. portal Politico, że Ukraina stoi w obliczu „ogromnych problemów” z uzupełnianiem kadr wojskowych.
„Mamy ogromne problemy z żołnierzami — z zasobami ludzkimi. Wcześniej w armii służyli osiemnastolatkowie, ale to jeszcze dzieci. Obecnie na Ukrainie mobilizacja obejmuje mężczyzn od 25. roku życia. Można by ten wiek obniżyć o rok lub dwa — do 23 lub 22 lat” — powiedział Kliczko.
Według Politico, mer Kijowa przyznał, że trwająca niemal cztery lata wojna znacząco osłabiła możliwości Ukrainy w zakresie rekrutacji i utrzymania odpowiedniej liczby żołnierzy.
Kliczko ocenił, że rosyjskie wojska nieustannie posuwają się naprzód, a ich działania porównał do „gry komputerowej”, w której „po prostu idą dalej, nie zważając na poległych”.
Jak dodał, Ukraina zmaga się z coraz większym deficytem personelu wojskowego, pogłębionym przez rekordową liczbę mężczyzn wyjeżdżających do Europy.
Zgodnie z obowiązującym prawem, mobilizacji na Ukrainie podlegają mężczyźni od 25. roku życia.
Od końca sierpnia, gdy władze w Kijowie złagodziły przepisy mobilizacyjne, zezwalając mężczyznom w wieku od 18 do 22 lat na wyjazd z kraju mimo obowiązującego stanu wojennego, Ukrainę opuściło blisko 100 tys. młodych osób — poinformował brytyjski dziennik „The Telegraph”, powołując się na dane polskiej Straży Granicznej.
Gazeta przypomniała, że po rosyjskiej inwazji z 2022 r. obowiązywały surowe przepisy zakazujące opuszczania Ukrainy mężczyznom w wieku od 18 do 60 lat, nawet jeśli nie byli objęci poborem. W sierpniu władze obniżyły dolną granicę wieku poborowego z 27 do 25 lat i wprowadziły przepisy umożliwiające wyjazd najmłodszym pełnoletnim obywatelom.
W ocenie Kijowa decyzja miała charakter pragmatyczny. Zakładano, że większa swoboda wyjazdu skłoni młodych Ukraińców do powrotu i zgłoszenia się do armii w późniejszym terminie. Liczono również, że zmniejszy to liczbę przypadków, gdy rodziny wysyłały nieletnich chłopców za granicę, by uniknąć ich przyszłego poboru. Prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegał w sierpniu, że takie działania prowadzą do osłabienia więzi młodego pokolenia z ojczyzną — przypomniał dziennik.
Obecnie w ukraińskich siłach zbrojnych służy około 800 tys. żołnierzy. Według danych amerykańskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), od początku wojny na pełną skalę zginęło od 60 do 100 tys. ukraińskich wojskowych.
Z danych polskiej Straży Granicznej wynika, że od stycznia do końca sierpnia, tuż przed zmianą przepisów, do Polski wjechało 45,3 tys. mężczyzn w wieku od 18 do 22 lat. W ciągu dwóch kolejnych miesięcy liczba ta wzrosła ponad dwukrotnie — do 98 tys., czyli około 1,6 tys. dziennie.
Według „The Telegraph” napływ młodych Ukraińców odnotowano również w Niemczech. Do połowy września przybywało tam około 1 tys. osób tygodniowo, a do połowy października liczba ta wzrosła do 1,4–1,8 tys.
Jak podał niemiecki dziennik „Berliner Zeitung”, „cierpliwość się kończy. W Niemczech i Polsce, dwóch największych krajach przyjmujących ukraińskich uchodźców w UE, rośnie frustracja spowodowana nagłym napływem młodych mężczyzn z Ukrainy”. W ocenie redakcji „to, co rząd ukraiński uznał za pragmatyczny środek mający na celu stabilizację polityki rekrutacyjnej, obecnie powoduje napięcia polityczne w Berlinie i Warszawie”.
W Niemczech narasta presja polityczna na rząd kanclerza Friedricha Merza, by ograniczył wsparcie socjalne dla uchodźców. Partia AfD wezwała do wstrzymania pomocy finansowej i militarnej dla Kijowa. Juergen Hardt, odpowiedzialny za politykę zagraniczną w partii CDU, powiedział w rozmowie z portalem Politico, że zmiana prawa mobilizacyjnego „doprowadziła do tendencji emigracyjnej, którą Niemcy muszą rozwiązać”.
Sondaż przeprowadzony przez instytut INSA wykazał, że większość Niemców sprzeciwia się wypłacaniu świadczenia Bürgergeld uchodźcom z Ukrainy. Większość ankietowanych uważa również, że mężczyźni w wieku poborowym powinni powrócić do ojczyzny i wziąć udział w jej obronie.
Warto przeczytać: Tysiące młodych Ukraińców rejestrują się w Niemczech. Dziesięciokrotny wzrost po zmianie ukraińskiego prawa
Kresy.pl/Politico





























