Polska przyjęła Igora R. jako prześladowanego opozycjonistę z Rosji. Otrzymał mieszkanie w akademiku, stypendium i 5 tys. zł miesięcznie pomocy socjalnej. W rzeczywistości – jak ustaliła prokuratura – pracował dla FSB i przekazywał informacje o polskich urzędnikach, programach rządowych i nauczycielach uczących Rosjan.

Rosjanin Igor R., który trafił do Polski jako polityczny uchodźca, korzystał ze stypendium i mieszkania finansowanego przez państwo – podała w poniedziałek Wirtualna Polska. Z ustaleń śledczych wynika jednak, że mężczyzna współpracował z rosyjskimi służbami specjalnymi. Według akt sprawy, zbierał dane o pracownikach polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jednym z programów Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej oraz o nauczycielach uczących języka polskiego Rosjan przebywających w Polsce.

„Miałem robić to co lubię, iść w górę wśród kręgów rosyjskich opozycjonistów, poznawać nowych ludzi, na końcu informować o wszystkim Federalną Służbę Bezpieczeństwa. Wydawało mi się, że robię więcej dobrego niż złego” – zeznał Igor R. W innym fragmencie tłumaczył: „byłem pod presją, bo wydawało mi się, że ci ludzie wszystko o mnie wiedzą. Ja się tego wszystkiego bałem”.

Przeczytaj: Ukraińcy pomagali podpalaczowi z Warszawy i Wilna. Za ucieczkę płacił 800 złotych i 200 dolarów

Po ponad roku śledztwa prokuratura i ABW oskarżyły Igora R. oraz jego żonę Irinę o działalność na rzecz rosyjskiego wywiadu. Oboje staną przed sądem 8 grudnia w Sosnowcu. Grozi im od ośmiu lat więzienia do dożywocia.

Podczas śledztwa wyszło na jaw, że Igor R. był również adresatem przesyłki zawierającej elementy bomby kumulacyjnej. W lipcu 2024 roku paczkę przechwycono w jednej z firm kurierskich. Oskarżony tłumaczył, że miał ją tylko odebrać dla znajomego.

Zobacz: Nadała paczkę z bombą. Ukraińska modelka zamiast więzienia dostała grzywnę

Kiedy funkcjonariusze ABW przyszli do jego mieszkania w Sosnowcu, Igor R. zapewniał: „Polska jest moim drugim domem. Jestem wdzięczny, że Polska udzieliła mi schronienia, dała dom i możliwość nauki”.

Rosjanin przedstawiał się jako opozycjonista. Po wybuchu wojny na Ukrainie został zaproszony do Polski w ramach programu wsparcia rosyjskiej opozycji. Mógł tu ukończyć studia informatyczne, otrzymywał stypendium i pomoc socjalną w wysokości 5 tys. zł miesięcznie, a także mieszkanie w akademiku w Sosnowcu, gdzie mieszkał z żoną.

W rzeczywistości – jak ustaliła ABW – Igor R. od lat współpracował z oficerem FSB o imieniu Jewgienij. Został zwerbowany jeszcze w Rosji i miał przekazywać raporty o rosyjskich opozycjonistach i osobach wspierających ich w Polsce.

Na zaszyfrowanym pendrivie, który jego żona Irina miała wysłać do Rosji, znajdowały się dane dotyczące urzędników MSZ, wykładowców i osób zaangażowanych w rządowe programy pomocowe.

Śledczy ustalili, że Igor R. był zastraszany przez FSB – grożono mu mobilizacją jego ojca na wojnę, jeśli nie będzie przekazywał informacji. Do kontaktu z rosyjskim agentem używał prostego telefonu i szyfrowanych komunikatów w rodzaju „przesyłania zamówionych części samochodowych”.

Sprawa Rosjanina, który w Polsce korzystał z pomocy państwa, a jednocześnie miał działać na jego szkodę, staje się jednym z najgłośniejszych przypadków infiltracji rosyjskich służb w ostatnich latach.

Czytaj: WP: Organizator wysyłki bomby może mieć powiązania z ukraińskimi służbami. Ukraina nie wyda go Polsce

Czytaj także: Pegasus pomógł namierzyć rosyjskiego szpiega w warszawskim ratuszu

wiadomosci.wp.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , , ,
forma płatności