Orlęta i miasto, które nie chciało się poddać. Obrona Lwowa

1 listopada 1918 roku we Lwowie wybuchła walka o miasto, w której szczególną rolę odegrały Orlęta Lwowskie.

W listopadzie 1918 roku, w czasie rozpadu monarchii austro-węgierskiej, o przyszłości Galicji Wschodniej i jej stolicy rozstrzygał zbrojny konflikt polsko-ukraiński. Dla Polaków był to bój o niepodległość i utrzymanie Lwowa w granicach odradzającej się Rzeczypospolitej, dla Ukraińców – próba stworzenia własnego państwa. W polskiej pamięci wydarzenia te zapisały się jako obrona Lwowa, w ukraińskiej – jako tzw. czyn listopadowy. Lwów za swoją niezłomną obronę otrzymał potem Order Virtuti Militari.

Bronić zaczęła się młodzież

Pod koniec I wojny światowej dowództwo austriackie poczęło faworyzować stronę ukraińską i dopomagać jej w objęciu władzy we Lwowie. W tym celu do miasta sprowadzono pułki składające się przeważnie z Ukraińców, a Polaków wysyłano w inne rejony monarchii.

W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 roku żołnierze pochodzenia ukraińskiego służący dotąd w armii austro-węgierskiej zajęli strategiczne obiekty miasta – ratusz, komendę policji, pocztę, dworce i koszary. Rankiem nad Lwowem zawisły żółto-niebieskie flagi, a nowa władza ogłosiła utworzenie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej.

Lwów w przeważającej większości zamieszkiwali jednak Polacy, co przyznawali nawet sami Ukraińcy. Polacy, choć zaskoczeni, natychmiast zorganizowali spontaniczny opór. „Pomyślnym zbiegiem okoliczności w dniu 31 października odbywał się ogólnoakademicki zjazd młodzieży polskiej. Oni to  nazajutrz […] podjęli uchwałę o przyłączeniu się do walki o miasto i wezwali do tego innych. Apel zyskał szeroki odzew, gdyż do szeregów walczących poczęła napływać młodzież pochodząca z różnych warstw społecznych: studencka, szkolna, rzemieślnicza, robotnicza, wiejska oraz grupa dziewcząt”, pisał na naszych łamach Grzegorz Chajko.

Pierwszy punkt obrony powstał w Szkole im. Henryka Sienkiewicza, gdzie zaledwie kilkudziesięciu uczniów i studentów podjęło nierówną walkę z uzbrojonymi oddziałami ukraińskimi. Kolejny ośrodek utworzono w Domu Akademickim, a wkrótce całe miasto zaczęło żyć w rytmie powstańczej mobilizacji. Do walki ruszyli gimnazjaliści, rzemieślnicy, kolejarze, duchowni, a także kobiety pełniące służbę sanitarną i łącznościową. Z tych ochotniczych formacji narodziła się legenda Orląt Lwowskich – młodych obrońców miasta, często nastoletnich, walczących o jego polskość.

Dowództwo nad rozproszonymi oddziałami objął kapitan Czesław Mączyński, który zdołał scalić różne grupy wojskowe i organizacje konspiracyjne. Dzięki pomocy mieszkańców improwizowano uzbrojenie i umocnienia, powstały oddziały saperów, artylerii i nawet pociąg pancerny nazwany „Tankiem Piłsudskiego”. W kolejnych dniach Polacy zdobyli Dworzec Główny i znaczną część zachodnich dzielnic miasta. Ukraińcy, mimo wsparcia Strzelców Siczowych, nie zdołali przełamać obrony.

Zacięte walki uliczne

Walki o Lwów miały charakter uliczny i niezwykle zacięty. Obie strony ponosiły ciężkie straty, a linia frontu przebiegała często przez śródmiejskie kamienice. Mimo trudnych warunków i braku broni, obrońcy utrzymywali pozycje dzięki ofiarności ludności cywilnej, która dostarczała żywność, amunicję i opiekę rannym.

Przełom nastąpił 21 listopada, gdy od zachodu dotarła odsiecz zorganizowana w Krakowie i Przemyślu przez ówczesnego ppłk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Wspólne natarcie doprowadziło do przełamania ukraińskich pozycji. – Moi żołnierze lwowiacy, a wśród nich i krakowiacy, poszli do walki jak w taniec, ale walka była ciężka – mówił potem Tadeusz Karaszewicz-Tokarzewski. – Walczyliśmy całą noc do 6:00 rano następnego dnia. O świcie zajęliśmy Łyczaków. Ponieśliśmy ciężkie straty.

W nocy z 21 na 22 listopada oddziały ukraińskie opuściły miasto, podpalając przy odwrocie magazyny i budynki publiczne. Rankiem 22 listopada 1918 roku na wieży ratusza ponownie zawisła biało-czerwona flaga.

Miasto z Virtuti Militari

Obrona Lwowa trwała 22 dni i pochłonęła życie ponad czterystu polskich obrońców, z czego blisko połowa to młodzież – uczniowie i studenci. Choć walki o Galicję Wschodnią toczyły się jeszcze do maja 1919 roku, listopadowe zwycięstwo stało się symbolem odwagi i ofiarności w służbie ojczyzny. Lwów został wówczas nazwany „miastem zawsze wiernym”, a jego obrońcy, Orlęta Lwowskie, na trwałe wpisali się w narodową pamięć.

Najmłodszy z obrońców Lwowa, trzynastoletni Antoni Petrykiewicz, zginął potem w grudniu w walkach o Persenkówkę. Został pośmiertnie odznaczony Orderem Virtuti Militari i do dziś jest najmłodszym kawalerem tego odznaczenia.

Co więcej, w 1920 roku całe miasto zostało odznaczone Krzyżem Virtuti Militari. – Tych kilkadziesiąt dni walki uczyniły ze Lwowa dzielnego żołnierza, dlatego ja, jako Naczelny Wódz, który ma za zadanie odznaczać najdzielniejszych wśród dzielnych, najwaleczniejszych wśród walecznych z całą sumiennością, a zarazem z uczuciem szczęścia rozstrzygnąłem, że mogę dać zbiorowemu żołnierzowi, miastu waszemu, najwyższą odznakę wojskową. Jako najstarszy kawaler orderu Virtuti Militari wznoszę toast: miasto Lwów, kawaler orderu Virtuti Militari niech żyje! – przemawiał 22 listopada 1920 roku Józef Piłsudski.

Polegli spoczęli na Cmentarzu Orląt Lwowskich – nekropolii, która do dziś pozostaje świadectwem młodzieńczego heroizmu i niezłomnego ducha polskiego Lwowa.

Kresy.pl

Przeczytaj także artykuł o Orlętach znad Sanu

Tagi: , , , ,
forma płatności