W nocy z 22 na 23 października 1909 roku z jasnogórskiego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej skradziono dwie złote korony ofiarowane przez papieża Klemensa XI w 1717 roku.
Koronacja z 1717 roku miała miejsce na Jasnej Górze w obecności około 200 tysięcy pielgrzymów. Odbyła się w Polsce, a nie w Rzymie, co było wydarzeniem bezprecedensowym w Kościele katolickim. Papież Klemens XI ofiarował na tę okazję specjalne, rzymskie korony.
Co ciekawe, podczas osadzania koron na Cudownym Obrazie okazało się, że zarówno złoto, jak i klejnoty użyte do ich wykonania były bardzo niskiej jakości. W największej dyskrecji postanowiono więc wykonać nowe korony – o tym samym kształcie, lecz ze szczerego złota i prawdziwych kamieni szlachetnych, głównie diamentów pochodzących ze skarbca jasnogórskiego. Te tak zwane Korony Klementyńskie miały formę otwartych koron królewskich i były wykonane ze szczerego złota.
Właśnie te ozdoby skradziono 22/23 października 1909. Zniknęła też perłowa sukienka ozdobiona kamieniami szlachetnymi, w tym słynnymi trzema perłami w kształcie twarzy, serca i jaja. Dla Polaków pod zaborami była to wiadomość wstrząsająca – zuchwałe świętokradztwo w sanktuarium narodowym stało się symbolem upadku moralnego epoki i obiektem licznych spekulacji.
Pierwszy polski nekrocelebryta
Pierwszy alarm podniósł nad ranem dzwonnik Bolesław, który zauważył podniesioną zasłonę cudownego obrazu i ślady włamania: porzucone wota, przewrócone świece i sznur z węzłami spuszczony z galerii. Straty oszacowano na milion rubli, a prasa – od „Gazety Częstochowskiej” po warszawski „Świat” – pisała o „ogołoceniu z klejnotów narodowej świętości”. W kazaniu wygłoszonym miesiąc później przeor o. Euzebiusz Rejman pytał dramatycznie: „Skąd się wziął zbrodniarz tak wielki i gdzie się tego nauczył?”.
Początkowo podejrzewano włamywaczy spoza klasztoru, lecz wkrótce pojawiły się pogłoski o udziale zakonnika – o. Damazego Macocha, który rok później zasłynął jako zabójca męża swojej utrzymanki, Heleny Krzyżanowskiej. Jego proces o zabójstwo w Piotrkowie Trybunalskim stał się jednym z największych sensacyjnych wydarzeń początku XX wieku. Macoch, uważany za agenta carskiej Ochrany, miał według niektórych źródeł stać za kradzieżą koron – choć nigdy mu tego formalnie nie udowodniono. Zmarł w więzieniu w 1916 roku, uznany przez opinię publiczną za „pierwszego polskiego nekrocelebrytę”.
Czytaj też: Nie tylko Potop. Także Kazimierz Pułaski bronił Jasnej Góry
Car chciał kupić nowe
Nie brakło też głosów, że kradzież była rosyjską prowokacją polityczną, mającą osłabić symboliczny autorytet Jasnej Góry – ośrodka oporu duchowego wobec rusyfikacji. Car Mikołaj II wyraził nawet chęć ufundowania nowych koron, lecz ubiegł go papież Pius X. Już w kwietniu 1910 roku przekazał polskiej delegacji – z udziałem abp. Józefa Bilczewskiego, bp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego i prałata Adama Stefana Sapiehy – nowe, złote diademy ozdobione brylantami i rubinami.
22 maja 1910 roku odbyła się druga uroczysta koronacja Cudownego Obrazu. Biskup Stanisław Zdzitowiecki w asyście tysięcy pielgrzymów ponownie nałożył korony na wizerunek Jasnogórskiej Królowej Polski. Gest Piusa X odczytano jako wyraz solidarności Stolicy Apostolskiej z narodem pozbawionym państwa i aprobatę dla maryjnego kultu o wymiarze narodowym.
Choć sprawców nigdy nie ustalono, kradzież z 1909 roku stała się jednym z najbardziej tajemniczych i symbolicznych epizodów w dziejach sanktuarium. Pokazała, jak silne emocje religijne, polityczne i społeczne splatały się wokół Jasnej Góry – miejsca, które nawet w czasach niewoli pozostawało duchowym sercem Polski.
Warto dodać, że korony ofiarowane przez św. Piusa X zdobiły Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej aż do momentu, gdy zastąpiono je koronami papieża Jana Pawła II, wraz z nałożeniem nowej, bursztynowej sukienki.
Kresy.pl / Częstochowa Nasze Miasto / Parafia Św. Krzyża
Czytaj też: To nie husyci napadli na Jasną Górę 16 kwietnia 1430, tylko polska bananowa młodzież