W niemieckim Ulm dyrekcja szkoły zawodowej zgłasza narastającą przemoc i nękanie uczennic, a nauczyciele mówią o strachu. Źródłem są uczniowie ze środowisk migracyjnych. „Dziewczęta bez chust są […] codziennie nękane” — powiedział dyrektor.

Do ogólnokrajowej opinii publicznej w Niemczech dotarła sprawa agresji w szkole zawodowej Ferdinanda von Steinbeisa w Ulm. Dyrektor placówki Lorenz Schulte mówi o gwałtownym wzroście brutalnych incydentów, których sprawcami są głównie uczniowie z rodzin imigranckich. „Ogromny problem przemocy” — powiedział Lorenz Schulte, dyrektor szkoły w Ulm. Sprawa trafiła pod obrady parlamentu landu Badenia-Wirtembergia.

Szkoła liczy około 2200 uczniów i kształci w zawodach takich jak stolarstwo, budownictwo i pielęgniarstwo. Jak poinformował dyrektor, tylko w ciągu dwóch i pół tygodnia wydalono pięciu uczniów, przede wszystkim za udział w bójkach. Media niemieckie opisały m.in. incydent z 25 września, gdy siedemnastoletni Syryjczyk uderzył szesnastolatka tej samej narodowości, który odpowiedział ugryzieniem. W innym konflikcie między imigrantami trzej Syryjczycy zostali zaatakowani młotkami i metalowymi prętami.

Według Schulte największe problemy występują w klasach przygotowawczych VABO, w których uczą się głównie młodzi imigranci niemający odpowiedniego przygotowania językowego ani zawodowego. Program ten, przeznaczony dla uczniów przybyłych niedawno do Niemiec, w praktyce stał się ogniskiem konfliktów i napięć kulturowych. „Dziewczęta bez chust są […] codziennie nękane” — powiedział dyrektor. Zaznaczył też, że nauczyciele coraz częściej czują się zastraszeni.

Do sprawy odniósł się poseł Wolnych Demokratów w parlamencie Badenii-Wirtembergii dr Timm Kern. „Fakt, że szkoła otwiera się i mówi o przemocy, jest odważny i zasługuje na szacunek. Nie możemy zostawić szkół dotkniętych przemocą samych sobie” — stwierdził polityk FDP.

W niektórych szkołach nie ma już prawie nikogo, kto mógłby się porozumieć po niemiecku jako języku ojczystym, a aż 98 proc. uczniów ma pochodzenie imigracyjne.

W lipcu opisywaliśmy przypadek Szkoły Podstawowej Erle w Gelsenkirchen, która nowego roku szkolnego przeszła na całkowicie halalowe menu. Decyzja wiąże się z rosnącym odsetkiem uczniów z rodzin muzułmańskich.

Nową kuchnię w szkole prowadzić będzie firma cateringowa „Mutti’s Küche”, która zaopatruje także dziewięć innych szkół w Gelsenkirchen. Wszystkie te placówki od nowego roku będą serwować wyłącznie mięso uznawane za halal.

W Gelsenkirchen 60 proc. uczniów pochodzi z rodzin migracyjnych, a w niektórych dzielnicach odsetek ten jest jeszcze wyższy. Już w 2010 r. miejska rada ds. żywienia zdecydowała o wprowadzeniu zakazu spożywania wieprzowiny we wszystkich szkołach. Eksperci podkreślają, że w regionie Zagłębia Ruhry, gdzie leży Gelsenkirchen, zapotrzebowanie na wieprzowinę w szkolnych stołówkach znacząco spada.

Wprowadzenie dań halal w szkołach nie jest w Niemczech nowością. Wcześniej podobną decyzję podjęła szkoła specjalna w Ottersweier w Badenii-Wirtembergii, gdzie również całkowicie usunięto z menu potrawy niezgodne z zasadami islamu. Już w 2016 r. ówczesna wiceprezes Niemieckiego Towarzystwa Żywienia, Ulrike Arens-Azevedo, prognozowała, że wieprzowina będzie stopniowo znikać z jadłospisów w żłobkach i szkołach.

W ubiegłym roku portal niemieckiego dziennika Bild poinformował, że coraz więcej niemieckich uczniów chce przejść na islam, „aby nie być już outsiderami w szkole”. W dużych miastach istnieją obecnie szkoły, w których odsetek muzułmańskich uczniów znacznie przekracza 80 proc. – podkreślił Bild.

Bild przywoływał wyniki ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badań Kryminologicznych Dolnej Saksonii (KFN). Dane wskazywały, że większość muzułmańskich uczniów (67,8 proc.) deklaruje, że „zasady Koranu są […] ważniejsze niż prawo obowiązujące w Niemczech”.

W skali całych Niemiec cudzoziemcy stanowią około 40 proc. podejrzanych o przestępstwa z użyciem przemocy w szkołach, a średnio dochodzi tam do co najmniej dwóch ataków z użyciem noża dziennie.

Liczba pozaeuropejskich obywateli Niemiec stale się zwiększa. Destatis podaje, że całkowita liczba osób z pochodzeniem migracyjnym (wliczając imigrantów, ich dzieci, często obywateli niemieckich) wynosiła ok. 24,9 mln osób, czyli 29,7 proc. populacji w 2023 r. Inne statystyki etniczne, pochodzące z Federalnego Urzędu Statystycznego ujawniają, że tylko 87,4 proc. ludności Niemiec ma pochodzenie europejskie, ale zaledwie 74 proc. z nich pochodzi z Niemiec. Liczby te nie są jednak dokładne, ponieważ imigranci trzeciego pokolenia, których dziadkowie przybyli do Niemiec w latach 60., są obecnie klasyfikowani jako Europejczycy.

Zobacz także: Fala przemocy w Berlinie. Blisko dziesięć ataków nożem dziennie

Kresy.pl/Augsburger Allgemeine/blv-bw.de

Tagi: , ,
forma płatności