Rozejm w Żurawnie, zawarty 17 października 1676 roku między Rzecząpospolitą Obojga Narodów a Imperium Osmańskim, zakończył kilkuletnią, wyniszczającą wojnę.
Choć nie przyniósł Polsce pełnego zwycięstwa, stanowił realny sukces polityczny i militarny Jana III Sobieskiego, który w trudnych warunkach zdołał doprowadzić do korzystniejszego niż wcześniej porozumienia.
Oba skonfliktowane państwa łączyła długa granica i sprzeczne interesy na ziemiach ukrainnych, co od lat rodziło konflikty. Po utracie Kamieńca Podolskiego w 1672 roku Polska znalazła się w trudnym położeniu – musiała bronić południowych kresów przed kolejnymi najazdami tatarsko-tureckimi, jednocześnie odbudowując osłabioną armię i finanse państwa.
Sobieski, obejmując tron w 1674 roku, dążył do odzyskania utraconych ziem i zakończenia wyniszczającej wojny. Jego celem było nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa południowym ziemiom Rzeczypospolitej, ale też stworzenie warunków do prowadzenia aktywnej polityki na północy.
Po nieprzynoszących rozstrzygnięcia kampaniach z lat 1674 i 1675, Sobieski pokładał wielkie nadzieje w wyprawie zaplanowanej na rok 1676. Liczył, że pokonanie wojsk tureckich pozwoli mu na zawarcie trwałego pokoju z południowym sąsiadem i skierowanie sił przeciw Brandenburgii.
Sytuacja finansowa państwa nie sprzyjała jednak ambitnym planom. Mimo decyzji sejmu o wysokich podatkach, pieniądze nie napływały, a zdemoralizowane oddziały wciąż czekały na zaległy żołd. Król nie mógł też liczyć na wsparcie innych dworów europejskich, które obawiały się wzrostu znaczenia Polski.
Mimo tych trudności, we wrześniu 1676 roku Sobieski ruszył przeciwko liczącej około 40 tysięcy ludzi armii turecko-tatarskiej. Wojska polsko-litewskie, dwukrotnie mniej liczne, po zwycięskim starciu z Tatarami pod Wojniłłowem schroniły się w obozie pod Żurawnem nad Dniestrem. Przez niemal trzy tygodnie trwały tam zacięte walki i oblężenie. Obie strony wyczerpała pogoda, brak żywności i amunicji, dlatego w połowie października rozpoczęto rokowania.
„W żadne się nie dawać wciągać ligi”
Negocjacje prowadzone przez Tomasza Karczewskiego i Jerzego Wielhorskiego były trudne – Turcy nie chcieli oddać Podola ani Kamieńca, choć sugerowali możliwość przyszłego sojuszu z Polską przeciw Moskwie. Sobieski odrzucił te propozycje, nakazując, by „w żadne się nie dawać wciągać ligi”. Ostatecznie 14 października ustalono warunki, które spisano trzy dni później.
Rozejm w Żurawnie potwierdzał większość postanowień niekorzystnego dla Polski traktatu w Buczaczu z 1672 roku, jednak znosił obowiązek płacenia corocznego haraczu i przywracał Rzeczypospolitej część ziem – m.in. Białą Cerkiew i Pawołocz. Kamieniec Podolski pozostał w rękach tureckich, podobnie jak znaczna część Podola. Mimo ograniczonego zakresu ustępstw, Sobieski zdołał zakończyć wojnę bez dalszych strat terytorialnych i z poczuciem, że przywrócił Polsce choć częściową równowagę na południowej granicy.
Sejm nadzwyczajny w Warszawie w 1677 roku zatwierdził postanowienia rozejmu, uznając je za niezbędny krok w kierunku stabilizacji państwa. Choć dalsze rozmowy pokojowe w Stambule zakończyły się fiaskiem, porozumienie żurawieńskie przyniosło kilka lat spokoju i umożliwiło Sobieskiemu skupienie się na przygotowaniach do przyszłej konfrontacji z Turcją – tej, która w 1683 roku przyniosła mu chwałę zwycięzcy spod Wiednia.
Kresy.pl











