Premier zapowiedział „jeszcze jedną próbę” zmian w prawie aborcyjnym, wskazując na różnice w koalicji oraz rozmowy Lewicy z PSL. Odniósł się do przegranego głosowania w Sejmie i deklarował kontynuację prac nad rozwiązaniami prawnymi, mimo że pięć lat temu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja jest legalna tylko w dwóch przypadkach.

W środę, podczas otwartego spotkania w Piotrkowie Trybunalskim, Donald Tusk odniósł się do ustawy aborcyjnej, odrzuconej w zeszłym roku przez Sejm. Premier stwierdził, że powinna być ona legalna do 12. tygodnia ciąży w kilku przypadkach, m.in. ze względu na „bezpieczeństwo psychiczne”, co oznacza możliwość aborcji na żądanie.

„Byłem przekonany, że bezpieczeństwo kobiet, które przygotowują się do najważniejszej decyzji w życiu, jaką jest urodzenie dziecka, bezpieczeństwo w szpitalu, prawo do legalnej aborcji do 12. tygodnia ze względów czy zdrowotnych, czy bezpieczeństwa, czy bezpieczeństwa psychicznego… Tak, to było to, w co wierzyłem, że jest możliwe” — powiedział podczas spotkania. „To był pierwszy moment, kiedy się okazało, że koalicja 15 października nie jest we wszystkim, delikatnie mówiąc, jednorodna. Mówię delikatnie, bo jestem tym rozczarowany, ale też trudno mi zmusić moich partnerów, żeby zmienili poglądy w tej sprawie” — dodał.

Premier wskazał, że w głosowaniach w Sejmie nie uzyskano większości dla zmian. „Zrozumiałem, że nie ma większości w Sejmie. Przegraliśmy po prostu głosowanie. Apeluję do wszystkich, proszę was, patrzcie na to, kto jak głosuje […] Ja nie zmieniłem zdania, ale nie jestem w stanie przekonać niektórych członków tej koalicji, żeby poszli tą naszą drogą” — stwierdził Tusk.

W odniesieniu do planów legislacyjnych premier zapowiedział kolejne działania. „Też chciałbym więcej. Podejmiemy jeszcze jedną próbę, tak jak jest ze związkami partnerskimi. Wiem, teraz doszli do porozumienia ci, którzy są po dwóch stronach barykady najbardziej — Lewica i PSL, bo to był hamulec. Jedni chcieli bardzo dużo, drudzy nie chcieli nic” — wskazał szef rządu. W innym wystąpieniu podkreślił: „Nie wszystko dowieźliśmy z tego, co obiecaliśmy, koalicja okazała się trudniejsza, niż sądziłem, nie wygraliśmy wyborów prezydenckich. Biorę za to polityczną odpowiedzialność” — powiedział Tusk podczas konferencji prasowej. „Kolejne lata będą wymagały bardzo dużo wysiłku” — dodał premier.

Tusk odniósł się także do działań rządu podejmowanych po przegranym głosowaniu. „W związku z tym umówiłem się z panią Izabelą Leszczyną, ówczesną minister zdrowia, że — w ramach «złej» ustawy — wykorzystamy wszystkie możliwe przepisy, poprzez przygotowanie rozporządzeń i rekomendacji dla prokuratury. One zostały przygotowane; przepisy działają. Jest radykalna zmiana — na lepsze. Lekarze już się nie boją, że za pomoc pacjentkom będą ścigani” — zaznaczył Tusk. „Obecnie [karnie — red.] będzie odpowiadał lekarz, który odmówi uzasadnionego zabiegu, gdy zdrowie kobiety jest zagrożona. Takie sytuacje już są” — dodał premier.

W tle debaty pozostaje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r., po którym aborcja w Polsce jest legalna w dwóch przypadkach: gdy zagrożone jest życie lub zdrowie kobiety oraz gdy ciąża jest skutkiem czynu przestępczego. Orzeczenie usunęło przesłankę eugeniczną.

Aborcję w Polsce można przeprowadzić de facto na żądanie

Według danych z lipca tego roku, liczba aborcji w Polsce rośnie i powoli wraca do stanu sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego, kiedy zabijano ponad 1000 dzieci nienarodzonych rocznie. Jak podało Ministerstwo Zdrowia – w pierwszej połowie 2025 r. przeprowadzono w Polsce 411 aborcji. W całym 2024 r. było 890 aborcji (NFZ kwalifikuje je jako indukcję poronienia).

MZ nie przekazało, z jakich przesłanek przeprowadzono ww. aborcje, lecz część mediów sugeruje, że ma to związek z tzw. przesłanką psychiatryczną, przedstawioną w sierpniu 2024 r. przez minister zdrowia Izabelę Leszczynę. Wystarczy jedno orzeczenie od lekarza psychiatry, który stwierdzi zagrożenie dla „zdrowia psychicznego kobiety”, co pozwala na przeprowadzenie aborcji aż do momentu porodu. Takie zaświadczenie może być wydane nawet w przypadku „złego samopoczucia”, co wyklucza obiektywne przesłanki jej przeprowadzenia.

Spekulacje te mogę potwierdzić dane podane na przykładzie szpitala w Oleśnicy, w którym w 2024 r. abortowano 155 dzieci poczętych – wszystkie na tzw. przesłankę psychiatryczną.

Może Cię zainteresować: Gizela Jagielska przyznaje, że nie udzieliła pomocy wcześniakowi – „dziecko się rodzi i czekamy, aż umrze”

W odpowiedzi na zapytania Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że przepisy nie określają terminu przerwania ciąży w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia kobiety. Tym samym możliwe jest przeprowadzenie aborcji nawet w późniejszych tygodniach ciąży. Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem Adama Bodnara wprowadziło wytyczne dla prokuratorów, zgodnie z którymi przeprowadzanie aborcji ze względu na ochronę zdrowia psychicznego kobiety nie powinno być powodem do angażowania prokuratury.

Od momentu wprowadzenia przesłanki psychiatrycznej liczba aborcji zaczęła w Polsce rosnąć. Dla porównania – w 2023 r. w polskich szpitalach zabito 425 dzieci poczętych (423 z powodu zagrożenia życia lub zdrowia kobiety i dwie aborcje w przypadkach, kiedy ciąża była wynikiem czynu zabronionego). W 2022 r. było to 161 aborcji, wszystkie z powodu zagrożenia życia lub zdrowia kobiety. W 2021 r.  pozbawiono życia 107 dzieci nienarodzonych; w 2020 r. – 1078; w 2019 r. – 1110.

Kresy.pl/Polskie Radio

Tagi: , ,
forma płatności