Premier Hiszpanii zapowiedział utrzymanie embarga na handel bronią z Izraelem do czasu utrwalenia procesu pokojowego. Nie wykluczył także wysłania hiszpańskich żołnierzy na Bliski Wschód.
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez oświadczył we wtorek w wywiadzie dla radia Cadena SER, że jego rząd utrzyma wprowadzone niedawno embargo na handel bronią z Izraelem do czasu utrwalenia porozumienia pokojowego. Szef hiszpańskiego rządu zaznaczył, że restrykcje przyjęte przez parlament w ubiegłym tygodniu pozostaną w mocy mimo podpisania porozumienia kończącego działania wojenne między Izraelem a Hamasem.
„Ograniczenia nie zostaną zdjęte, dopóki proces pokojowy nie zostanie utrwalony i nie będzie ostatecznie zmierzał w kierunku trwałego pokoju” — powiedział Pedro Sanchez w rozmowie z Cadena SER.
Premier podkreślił także, że osoby odpowiedzialne za „ludobójstwo popełnione w Strefie Gazy” muszą ponieść konsekwencje. Dodał, że Hiszpania nie wyklucza wysłania swoich żołnierzy na Bliski Wschód w ramach przyszłej misji pokojowej.
Szef hiszpańskiego rządu brał dzień wcześniej udział w szczycie pokojowym w egipskim Szarm el-Szejk, w którym uczestniczyło około 30 światowych przywódców. Spotkanie zakończyło się przyjęciem deklaracji dotyczącej zakończenia działań wojennych w Strefie Gazy. W trakcie wydarzenia Sanchez przywitał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem i zamienił z nim kilka słów.
Amerykański prezydent odniósł się później do polityki Madrytu w kwestiach obronnych. Donald Trump od dawna krytykuje Hiszpanię za niewystarczające wydatki na wojsko. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy podczas spotkania z prezydentem Argentyny Javierem Mileiem stwierdził, że rozważa nałożenie ceł na hiszpańskie towary.
„Tak naprawdę myślałem, by ukarać ich handlowo poprzez cła za to, co zrobili. I mogę to zrobić, myślę, że jest to niewyobrażalnie lekceważące ze strony Hiszpanii” — powiedział Trump.
Kilka dni wcześniej prezydent USA zasugerował, że Hiszpania mogłaby zostać nawet wykluczona z NATO z powodu braku odpowiednich nakładów na obronność. Madryt odrzuca te zarzuty, podkreślając, że jego wydatki wojskowe wzrosły do 2,1 proc. PKB, co — jak argumentuje rząd Sancheza — jest wystarczające do wypełnienia zobowiązań wobec Sojuszu. Hiszpański premier utrzymuje, że przeznaczenie większych środków na zbrojenia odbyłoby się kosztem programów socjalnych.
Kresy.pl/tve.es
































