Waszyngton może niebawem dostarczyć Ukrainie pociski manewrujące Tomahawk, a prezydent USA zachęca sojuszników, w tym Niemcy, do podobnych działań. W tle rośnie presja na Berlin w sprawie przekazania Kijowowi rakiet Taurus.
Według informacji opublikowanych we wtorek przez „Kyiv Post”, temat możliwych dostaw amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk na Ukrainę ponownie nabiera znaczenia. Prezydent Stanów Zjednoczonych ma wywierać coraz silniejszy nacisk na europejskich partnerów, w tym na niemieckiego kanclerza, by Berlin również zdecydował się przekazać Ukrainie broń o dużym zasięgu, taką jak rakiety Taurus.
Jak podaje „Kyiv Post”, Donald Trump jest bliski decyzji o wysłaniu tych nowoczesnych pocisków do Kijowa. Celem takiego działania ma być nie tylko wzmocnienie obronnych możliwości Ukrainy, ale także wywarcie presji na sojuszników – zwłaszcza Niemcy – aby i oni zwiększyli swoje zaangażowanie wojskowe. Jak czytamy, amerykański przywódca naciska kanclerza Niemiec Friedricha Merza w sprawie rozważenia odmowy w sprawie dostaw rakiet Taurus.
Berlin od dłuższego czasu konsekwentnie odmawia przekazania tej broni, powołując się na obawy o eskalację konfliktu. W ocenie niektórych niemieckich polityków, przekazanie uzbrojenia dalekiego zasięgu mogłoby zostać odebrane jako bezpośrednie zaangażowanie Niemiec w wojnę. Takie stanowisko reprezentował m.in. były kanclerz Olaf Scholz.
Ważnym punktem w rozmowach o wsparciu dla Ukrainy ma być zaplanowane na piątek, 17 października spotkanie Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem. Według komentatorów, rozmowy mogą mieć kluczowe znaczenie dla dalszego kierunku współpracy militarnej między USA a Ukrainą.
Znaczenie potencjalnych dostaw Tomahawków podkreśla Glen Howard, szef think tanku Saratoga Foundation. Ekspert jest zdania, że taki ruch może wzmocnić pozycję Kijowa i jednocześnie wysłać jasny sygnał Moskwie.
„Wierzę, że Trump wykorzystuje swoje ostatnie działania w Strefie Gazy, aby agresywnie ożywić kampanię maksymalnej presji przeciwko Rosji” – powiedział Howard w rozmowie z „Kyiv Post”.
kyivpost.com / Kresy.pl






























