Na łamach „Gazety Wyborczej” Jarosław Kurski i Mirosław Czech publikują obszerny tekst, w którym piszą m.in. o „polskiej kolonizacji Ukrainy”, promując kontrowersyjne tezy francuskiego historyka Daniela Beauvois. Otwarcie twierdzą, że „tożsamość ukraińska powstała właśnie w opozycji do Polski”. Pełne tłumaczenie szybko udostępnił ukraiński portal zbuc.eu.
W tym tygodniu na portalu „Gazety Wyborczej” opublikowano obszerny artykuł autorstwa redaktorów Jarosława Kurskiego i Mirosława Czecha, zatytułowany „Te otwarcie prorosyjskie działania prezydenta nie są wypadkiem przy pracy”. Jego pełne tłumaczenie opublikował bardzo szybko ukraiński portal zbuc.eu.
„Nie ma się co obrażać na słowa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Nie jesteśmy gotowi do wojny. A Karol Nawrocki zniechęca i chce się pozbyć tych, od których moglibyśmy się uczyć” – czytamy w zajawce tekstu. Wśród wielu omawianych tam wątków, w tym kwestii historycznych czy przypadków przemocy względem Ukraińców w Polsce, autorzy podnoszą też kwestię „polskiej kolonizacji Ukrainy”. Powołują się przy tym, z nieskrywanym podziwem, na pracę „Trójkąt ukraiński” francuskiego historyka, Daniela Beauvois, znanego z lansowania takich tez.
Dziennikarze „Wyborczej” zaznaczają, że we wspomnianej pracy Beauvois, opisując stosunki panujące w majątkach polskiej szlachty twierdzi, iż „przypominały one niewolnictwo na plantacjach bawełny w Luizjanie”.
„Polski pan był bogiem, a rusiński chłop – bydłem; można go było bezkarnie bić, a nawet zabić. Beauvois pisze o nienawiści między polskim katolickim dworem a ruską prawosławną wsią. Narastające napięcia religijne, klasowe i etniczne od czasu do czasu prowadziły do zamieszek, które krwawo tłumiono. Polska szlachta nie wahała się wzywać na pomoc rosyjskich żandarmów, by rozproszyć «chamstwo» nahajkami lub szablami” – piszą Kurski i Czech. Przypomnijmy, że ten drugi jest przez swoje ukraińskie pochodzenie związany ze Związkiem Ukraińców w Polsce.
Obaj podkreślają, że francuski badacz „formułuje wreszcie tezę o polskiej kolonizacji Ukrainy – która nam, Polakom, wydaje się niewiarygodna”.
„Bo jak to możliwe? Jak naród, który przez wieki był uciskany, który szczyci się brakiem własnych kolonii – był na to za słaby (…) – może uciskać inne narody? Jak widać, może – nawet jeśli nie był to podbój ogniem i mieczem, a raczej stopniowa asymilacja ruskich elit do polskości i wypieranie prawosławia na rzecz katolicyzmu” – czytamy w tekście. Następnie formułują następującą tezę:
„Właściwie to «wysysanie» elit, które dotyczyło również Białorusinów i Litwinów, sprawiło, że kraje te zbudowały swoją literaturę, kulturę, myśl państwową i tożsamość narodową dopiero pod koniec XIX wieku – właśnie w opozycji do Polski. Szczególnie na Ukrainie użyźniło to formowanie się nurtu radykalnie-nacjonalistycznego, ze wszystkimi jego fatalnymi konsekwencjami”.
„Czyż więc ta żyzna gleba, na którą pada ziarno rosyjskiej propagandy, nie bierze się dziś z naszego postkolonialnego kompleksu wyższości? Z wyższości pana nad chamem? Przecież Ukraina to kresy. Nasze «polskie kresy»” – piszą z przekąsem znani dziennikarze „Wyborczej”.
Przeczytaj: Nienawiść do polskości jako źródło ukraińskiej tożsamości
Dodajmy, że tego rodzaju tezy w istocie nie są w przypadku „Gazety Wyborczej” niczym nowym. Już wcześniej na jej łamach lansowano myślących i piszących w tym tonie historyków ukraińskich. Przykładem może być prof. Jarosław Hrycak, ukraiński historyk. W 2015 roku, jako szef katedry historii Ukrainy na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie, w wywiadzie dla „GW” oskarżył Polskę o prowadzenie na Kresach Wschodnich polityki kolonialnej. Wspólnie z dziennikarką prowadzącą wywiad zrównał także żołnierzy AK z banderowcami UPA. Hrycak przyznał, że w kwestii „mitu Kresów Wschodnich” najbliżej jest mu do podejścia francuskiego historyka Daniela Beauvois, „któremu spuścizna Rzeczypospolitej na Kresach przypomina stosunek Francji do Maghrebu”.
„Czyli, nie owijając w bawełnę, kolonializm”– dopowiedziała prowadząca wywiad dziennikarka. „Otóż to. A kolonializm zawsze tak dobiera frazy, żeby pokazać, że to nie podbój, przemoc, tylko misja cywilizacyjna”– twierdził ukraiński profesor. Później dodał, że w folklorze ukraińskim Polska występuje „jako symbol wyzysku i bezprawia”.
Przeczytaj koniecznie: Dorobek cywilizacyjny II RP na Wołyniu
wyborcza.pl / zbruc.eu / Kresy.pl
































