Klęska pod Maciejowicami 10 października 1794 roku przesądziła losy insurekcji kościuszkowskiej, stając się symbolem końca I Rzeczypospolitej i początku narodowej niewoli.
Jesienią 1794 roku sytuacja sił polskich w powstaniu kościuszkowskim była już bardzo zła. Po początkowych sukcesach insurekcji, w tym zwycięstwie pod Racławicami i skutecznej obronie Warszawy, losy wojny zaczęły się odwracać.
W sierpniu Rosjanie zdobyli Wilno, likwidując ośrodek powstańczy na Litwie. Prusacy, po nieudanym oblężeniu stolicy, wycofali się spod Warszawy, ścigając bezskutecznie korpus gen. Henryka Dąbrowskiego w Wielkopolsce. Od południowego wschodu zagrażała nowa, potężna armia rosyjska pod wodzą gen. Aleksandra Suworowa, znanego z energii i bezwzględności. Od zachodu i północy działały korpusy gen. Iwana Fersena i gen. Wasilija Denisowa, zaś Małopolskę obsadziły nieliczne oddziały austriackie.
Tadeusz Kościuszko, Naczelnik powstania, wciąż liczył na odwrócenie losów wojny. Wierzył, że Prusy i Austria zostaną bardziej zaangażowane na zachodzie Europy, gdzie toczyła się wojna z rewolucyjną Francją, oraz że uda mu się rozbić rozproszone rosyjskie korpusy, zanim te zdołają się połączyć. Planował zatrzymać Fersena na zachodnim brzegu Wisły przy pomocy dywizji gen. Adama Ponińskiego, a samemu rozbić nadciągającego Suworowa.
„Finis Poloniae”
Sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli. 4 października 1794 roku Fersen rozpoczął przeprawę przez Wisłę w rejonie Maciejowic, około 75 km na południe od Warszawy. Kościuszko, zaskoczony manewrem, ruszył mu naprzeciw i 9 października zajął pozycję obronną na wzgórzu Podzamcze.
Plan Naczelnika zakładał związanie głównych sił rosyjskich walką, a następnie uderzenie na ich tyły przez oddziały generała Ponińskiego, które miały nadejść znad Wieprza. Na polu bitwy miał na razie zaledwie 6 tysięcy żołnierzy przeciwko 12 tysiącom dobrze uzbrojonych Rosjan.
Rankiem 10 października Rosjanie rozpoczęli natarcie. Ich piechota, wykorzystując teren, obeszła polskie pozycje przez bagna, co zaskoczyło Kościuszkę. Polscy kosynierzy, ostrzeliwani z dział, nie zdołali utrzymać linii. Wyczerpana artyleria zamilkła z braku amunicji, a kontratak załamał się pod ogniem rosyjskich kartaczy. Gdy sytuacja stała się beznadziejna, Kościuszko próbował wycofać się z pola bitwy, lecz został ranny i wzięty do niewoli. Według przekazów, miał wówczas wypowiedzieć słowa: „Finis Poloniae”.
Dywizja Ponińskiego, która miała odegrać kluczową rolę, przybyła pod Maciejowice dopiero po zakończeniu walk. Część historyków obwinia za klęskę samego Ponińskiego, inni wskazują na opóźnienie rozkazów i fatalną koordynację działań.
Klęska pod Maciejowicami przesądziła losy powstania kościuszkowskiego. Wkrótce Suworow zdobył Pragę, dopuszczając się masakry ludności. 5 listopada cała Warszawa poddała się Rosjanom. Rozwiązanie wojsk insurekcji kościuszkowskiej nastąpiło 16 listopada 1794 roku pod Radoszycami.
Bitwa pod Maciejowicami była nie tylko militarną porażką, lecz także symbolicznym końcem niepodległej I Rzeczypospolitej. Mimo klęski, idea walki o wolność przetrwała. Insurekcja Kościuszkowska stała się wzorem dla kolejnych pokoleń powstańców, a jej bohaterowie udowodnili, że choć państwo upadło, naród pozostał wierny tradycji walki o niepodległość.
Kresy.pl / Polskie Radio








