Z początku podejrzewano, że dom w Wyrykach został trafiony przez rosyjskiego drona lub rakietę z polskiego F-16. Najnowsze ustalenia wskazują jednak, że pocisk mógł zostać wystrzelony z norweskiego lub holenderskiego F-35, biorącego udział w neutralizacji rosyjskich dronów.
Początkowe doniesienia o zniszczeniach w miejscowości Wyryki (woj. lubelskie) sugerowały, że dom uszkodzony w czasie działań obronnych przeciwko rosyjskim dronom został trafiony przez jeden z nich. W kolejnych dniach pojawiła się hipoteza, że odpowiedzialna mogła być rakieta wystrzelona z polskiego F-16.
Obecnie jednak nowe informacje rzucają inne światło na sprawę. Jak nieoficjalnie ustalili dziennikarze Radia Eska, za zniszczenia nie odpowiada polski myśliwiec, lecz rakieta wystrzelona z norweskiego F-35. „Miała być to rakieta z norweskiego F-35” – przekazało w środę Radio Eska. Dziennikarze skontaktowali się z prokuraturą, która odmówiła komentarza, powołując się na wczesny etap śledztwa.
Z kolei portal Onet informuje, że pocisk mógł pochodzić z holenderskiego F-35, który również brał udział w operacji sojuszniczej w nocy z 9 na 10 września, podczas naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.
W wyniku incydentu doszło do poważnych uszkodzeń: zniszczony został dach budynku mieszkalnego, na zdjęciach widać także pęknięte ściany i uszkodzony samochód. Szczegóły zdarzenia pozostają przedmiotem prowadzonego dochodzenia.
wiadomosci.onet.pl / lublin.eska.pl / Kresy.pl































