22 września 1939 Sowieci zdobyli Grodno. Symbolem stał się 13-letni Tadeusz Jasiński, który próbując obrzucić czołg butelką zapalającą, został schwytany i przywiązany przez Sowietów do pancerza jako żywa tarcza.
W drugiej połowie września 1939 roku Grodno stało się areną jednej z najbardziej heroicznych, a zarazem tragicznych bitew kampanii polskiej. W dniach 20–22 września polscy żołnierze, wspierani przez młodzież szkolną, harcerzy i cywilnych ochotników, stawili czoło przeważającym siłom Armii Czerwonej. Finał tych walk przypadł na 22 września, kiedy to po dwóch dniach krwawych zmagań miasto zostało zdobyte przez Sowietów.
Już 1 września Grodno znalazło się pod bombami niemieckiego lotnictwa. W nalotach stracono ok. 50 proc. sprzętu wojskowego i amunicji. W pierwszej fazie wojny miasto przygotowywano głównie do obrony przed Wehrmachtem. Większość jednostek garnizonu wysłano na zachód, a w mieście pozostały tylko nieliczne oddziały, m.in. formujące uzupełnienia dla 29 Dywizji Piechoty.
Sytuacja zmieniła się 17 września, gdy do Polski wkroczyła Armia Czerwona. Choć marszałek Edward Rydz-Śmigły nakazał unikanie walk z Sowietami, mieszkańcy Grodna nie chcieli poddać miasta bez boju. Wiceprezydent Roman Sawicki i major Benedykt Serafin stanęli na czele obrony, wspierani przez tysiące ochotników. Jak wspominała nauczycielka Grażyna Lipińska: „Mężczyźni, kobiety, dzieci, cywile i pozostali w mieście żołnierze – wszyscy razem. Nie ma w sercu miejsca na strach, jest tylko wspólna wola: Bronić się!”
13-letni Tadeusz Jasiński stał się żywą tarczą
20 września sowieckie czołgi wdarły się do miasta. Polacy, pozbawieni broni przeciwpancernej, improwizowali – używali butelek z benzyną, granatów i działek przeciwlotniczych. W ciasnych ulicach Grodna kilka sowieckich maszyn zostało spalonych, a atak załamał się. Jak relacjonował harcerz Jan Siemiński: „Pierwszy czołg spalono za pomocą butelek benzynowych przy ul. Mostowej. Następny został trafiony pociskiem działka przeciwlotniczego.”
Ujawniła się także odwaga najmłodszych. Symbolem stał się 13-letni Tadeusz Jasiński, który próbując obrzucić czołg butelką zapalającą, został schwytany, pobity i przywiązany przez Sowietów do pancerza jako żywa tarcza. Mimo to polscy obrońcy kontynuowali walkę. Dwóm kobietom udało się w pewnym momencie odwiązać rannego chłopca, gdy czołg zatrzymał się na chwilę. Niestety, jego obrażenia były tak poważne, że wkrótce zmarł.
Grażyna Lipińska, jedna z kobiet, które odcięły Jasińskiego, w książce zatytułowanej „Jeśli zapomnę o nich…” pisała tak: „Na łbie czołgu rozkrzyżowane dziecko, chłopczyk. Krew z jego ran płynie, strużkami po żelazie. Zaczynamy z Danką uwalniać rozkrzyżowanie, skrępowane gałganami ramiona chłopca. Nie zdaję sobie sprawy, co się wokół dzieje. A z czołgu wyskakuje czarny tankista, w dłoni trzyma brauning, za nim drugi grozi nam. Z podniesioną po bolszewicku do góry pięścią, wykrzywioną w złości twarzą, ochrypłym głosem krzyczy, o coś oskarża nas i chłopczyka. Dla mnie oni nie istnieją, widzę tylko oczy dziecka pełne strachu i męki. I widzę, jak uwolnione z więzów ramionka wyciągają się do nas z bezgraniczną ufnością. Wysoka Danka jednym ruchem unosi dziecko z czołgu i składa na nosze. Ja już jestem przy jego głowie. Chwytamy nosze i pozostawiając oniemiałych naszym zuchwalstwem oprawców, uciekamy w stronę szpitala. Chłopczyk ma pięć ran od kul karabinowych (wiem – to polskie kule siekają po wrogich czołgach) i silny upływ krwi, ale jest przytomny. W szpitalu otaczają go siostry, doktorzy, chorzy. […] Poszedł na bój, rzucił butelkę z benzyną na czołg, ale nie zapalił, nie umiał… Wyskoczyli z czołgu, bili, chcieli zabić, a potem skrępowali na froncie czołgu”.
Tadeusz Jasiński stał się jednym z najmłodszych bohaterów Września. Jego symboliczny grób znajduje się na cmentarzu w Grodnie.
„Jesteście nowymi Orlętami”
21 września do Grodna dotarły oddziały gen. Wacława Przeździeckiego, jednak wobec groźby okrążenia zapadła decyzja o wycofaniu wojsk i ochotników w stronę Litwy. Nad ranem 22 września Armia Czerwona przeprowadziła generalny szturm, rzucając do walki niemal sto czołgów i wozów pancernych. Opór nielicznych obrońców został szybko przełamany. Sowieci, rozwścieczeni stratami, rozpoczęli represje wobec ludności. Według badań Instytutu Pamięci Narodowej zamordowali około 300 mieszkańców, aresztowano też wielu uczestników obrony.
Walki o Grodno były jedyną tak długą i zorganizowaną obroną miasta przed Armią Czerwoną we wrześniu 1939 roku. Straty zadane Sowietom – kilkadziesiąt uszkodzonych i zniszczonych pojazdów pancernych, kilkuset zabitych i rannych – dowodzą skuteczności polskiego oporu mimo skrajnych braków w uzbrojeniu. Generał Władysław Sikorski powiedział później do obrońców: „Jesteście nowymi Orlętami. Postaram się, żeby wasze miasto otrzymało Virtuti Militari i tytuł Zawsze Wiernego.”
Choć obietnicy tej nie zdołał spełnić, pamięć o obronie Grodna przetrwała jako symbol wierności i poświęcenia Kresów. 22 września – dzień upadku miasta – pozostaje datą przypominającą o heroizmie tych, którzy bez względu na wiek i uzbrojenie chwycili za broń, by bronić swojego domu przed najeźdźcą.
Kresy.pl / IPN









