Rząd zobowiązał MON do przygotowania wspólnych z resortami finansów i aktywów państwowych rekomendacji w sprawie programu Orka. Eksperci podkreślają potrzebę co najmniej sześciu okrętów dla utrzymania gotowości oraz wskazują na koszty i wieloletnie opóźnienia programu.

Rząd zobowiązał MON do przygotowania rekomendacji dotyczących pozyskania okrętów podwodnych, z udziałem resortów finansów i aktywów państwowych. Program Orka przewiduje zakup kilku, najprawdopodobniej trzech, nowych okrętów podwodnych.

Jak poinformował po posiedzeniu Rady Ministrów rzecznik rządu Adam Szłapka, dokument ma uwzględniać interesy wojska oraz gospodarki. „Chodzi o to, żeby cała Rada Ministrów wzięła odpowiedzialność za przygotowanie tak ważnego programu dla polskich sił zbrojnych; żeby te rekomendacje zostały przygotowane wspólnie przez MON, Ministerstwo Finansów i Gospodarki oraz MAP. Żeby były to rozwiązania najlepsze dla Wojska Polskiego, ale chodzi także o transfer technologii, włączenie polskiego przemysłu do udziału w tym programie” – powiedział dziennikarzom.

Pytany o wizyty wiceszefa MON Pawła Bejdy w trzech spośród sześciu państw oferujących Polsce okręty podwodne, Szłapka zaznaczył, że brani pod uwagę są wszyscy zainteresowani. Okręty w programie Orka oferują Polsce thyssenkrupp Marine Systems z Niemiec, szwedzki Saab, włoska grupa Fincantieri, francuska Naval Group i Hanwha Ocean z Korei Płd., a wcześniej propozycję dla Polski przygotował także Hyundai Heavy Industries. Rząd przyjął uchwałę w sprawie zakupu okrętów podwodnych w programie Orka, a transakcja ma zostać sfinalizowana do końca 2025 r.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że decyzja ma mieć charakter międzyrządowy. „Zaproponowałem, żeby cały rząd podjął strategiczną decyzję w sprawie umowy pomiędzy państwami, umowy rządowej. Bo nie chodzi tylko o zdolności operowania okrętów podwodnych, ale o powiększenie zdolności naszej Marynarki Wojennej” – mówił w środę na poligonie w Orzyszu. Przypomniał, że pozyskanie nowych okrętów podwodnych jest wpisywane w programy modernizacyjne „od ponad 30 lat”. „Każdy kolejny rząd mówił, że to za jego kadencji się wydarzy, więc wiem, jak uważnie są słuchane nasze słowa, kiedy mówimy, że w tym roku wybierzemy państwo, z którym chcemy zawrzeć umowę. Jesteśmy zdeterminowani, bo są marynarze, którzy zachowali zdolności, dla tych ludzi warto to zrobić” – dodał. „Morze Bałtyckie stało się kluczowym akwenem dla bezpieczeństwa Europy, a NATO” – zaznaczył, wskazując działania wymierzone w infrastrukturę morską państw Sojuszu i operującą na Bałtyku „flotę cieni”. Zapewnił, że każdy z oferentów ma takie same szanse.

Znaczenie zdolności podwodnych omówił w rozmowie z Krzysztofem Urbaniakiem w Radiu RMF24 komandor rezerwy Marynarki Wojennej Piotr Mickiewicz. Wskazał trzy główne funkcje okrętu: odstraszanie, rozbicie sił morskich przeciwnika oraz prowadzenie dyskretnego patrolu i rozpoznania, w tym naprowadzanie na obiekt stanowiący zagrożenie. Zwrócił uwagę, że dla zachowania gotowości bojowej potrzebne są cztery jednostki zdolne do wyjścia w morze, co oznacza konieczność posiadania co najmniej sześciu okrętów. Obecnie Polska dysponuje jednym okrętem podwodnym ORP „Orzeł”, zbudowanym w 1985 r. w ZSRR, który jest przestarzały i nie zawsze sprawny. „Wszyscy chcą korzystać z małych okrętów podwodnych, zdolnych do prowadzenia działań rozpoznawczych, patrolowych i przeprowadzania uderzenia o charakterze ostrzału torpedowego” – powiedział gość Radia RMF24. Odnosząc się do przyczyn opóźnień, wskazał na dotychczasowy brak woli politycznej oraz wysokie koszty inwestycji, porównywalne z zakupem samolotów. „Politycy nie uznawali za istotne inwestycji w marynarkę wojenną. Bawiliśmy się w tworzenie armii lądowej, bo marynarka jest niepotrzebna. Nikt nie zwracał uwagi, że akweny morskie są także obszarem poważnej gry politycznej, na którą nie jesteśmy przygotowani. Mam nadzieję, że politycy wreszcie zrozumieją, że siły morskie stanowią bardzo istotny komponent wojskowy” – przyznał w rozmowie z Krzysztofem Urbaniakiem w Radiu RMF24. Dodał, że oferty poszczególnych krajów różnią się detalami i – jego zdaniem – nie ma zasadniczego znaczenia, którą jednostkę wybierze Polska.

4 rześnia pisaliśmy, że włoski Fincantieri i Polska Grupa Zbrojeniowa podpisały porozumienie o strategicznej współpracy przy programie Orka. Fincantieri oferuje w tym projekcie swoje okręty podwodne typu 212NFS, a także możliwość dostarczenia jednostki pomostowej – 212A lub Sauro – z programu własnej marynarki wojennej. Co istotne, włoski producent deklaruje gotowość do przekazania pierwszej jednostki z aktualnej linii produkcyjnej, co znacząco skróciłoby czas dostawy.

Wspólna wizja obu firm zakłada nie tylko dostawy jednostek, ale też pełny transfer technologii i zaangażowanie polskiego przemysłu stoczniowego – w tym PGZ Stoczni Wojennej i Stoczni Remontowej Nauta. Celem jest stworzenie trwałej bazy kompetencyjnej w Polsce w zakresie budowy, serwisowania i rozwoju morskich platform bojowych.

Projekt polskich okrętów podwodnych Orka pojawił się już w 2017 roku. Okręty miała nam wówczas dostarczyć francuska spółka zbrojeniowa, ale transakcja została nagle anulowana przez MON. Obecnie polska Marynarka Wojenna posiada tylko jeden okręt podwodny.

Pod koniec 2024 roku podpisano także umowę na budowę jednostki Ratownik. Statek ten będzie wspierać działania ratownicze wobec okrętów podwodnych oraz pełnić funkcje naprawcze podwodnej infrastruktury, co ma kluczowe znaczenie w obliczu ostatnich incydentów uszkodzeń kabli na Bałtyku.

Kresy.pl/defence24.pl/RMF24

Tagi: , ,
forma płatności