Jak podaje „Rzeczpospolita”, w rejestrze cudzoziemców zobowiązanych do opuszczenia Polski figuruje obecnie 31 tys. osób. Od początku 2025 roku przymusowo wydalono jedynie 1100 obcokrajowców, co pokazuje dysproporcję między skalą problemu a możliwościami systemu deportacyjnego.
Według najnowszych ustaleń dziennika „Rzeczpospolita”, Polska stoi w obliczu narastającego problemu związanego z obecnością niepożądanych cudzoziemców. Dane Urzędu do Spraw Cudzoziemców wskazują, że na liście osób zobowiązanych do opuszczenia terytorium kraju znajduje się już 31 tysięcy obcokrajowców. Tymczasem w bieżącym roku, do końca sierpnia, służby przeprowadziły przymusowe wydalenia zaledwie 1100 osób.
Z informacji gazety wynika, że liczba osób uznanych za „niepożądane” w Polsce jest obecnie dwukrotnie wyższa niż w roku 2021 i przekracza również ubiegłoroczne statystyki. Rzecznik Urzędu do Spraw Cudzoziemców, Jakub Dudziak, wyjaśnia, że największe grupy wśród takich osób stanowią obywatele Ukrainy (5,9 tys.), Gruzji (4,2 tys.), Syrii (2,5 tys.), Afganistanu (2,4 tys.), Białorusi (2,2 tys.) oraz Rosji (1,9 tys.).
Zobacz też: Kolejne decyzje o deportacjach cudzoziemców. To Gruzini i Ukrainiec
Zobacz też: 120 tys. Ukraińców w USA zagrożonych deportacją w związku z zakończeniem programu ochrony tymczasowej
Jak wskazuje Dudziak, „sukcesywny wzrost liczby niepożądanych cudzoziemców jest powodowany zmianą podejścia MSWiA oraz Policji i Straży Granicznej”. Oznacza to, że krajowe służby w coraz skuteczniejszy sposób identyfikują osoby naruszające przepisy pobytowe.
Lista przesłanek do wpisania cudzoziemca do rejestru niepożądanych jest szeroka i ujęta w ustawie o cudzoziemcach. Jak wyjaśnia „Rzeczpospolita”, decyzja o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu oraz nałożeniu zakazu wjazdu na teren Polski może zostać wydana m.in. w przypadku nielegalnego przekroczenia granicy, braku ważnej wizy czy wjazdu mimo obowiązującego zakazu w Strefie Schengen (potwierdzonego w Systemie Informacyjnym Schengen – SIS). Wpis do rejestru następuje także w razie przyłapania na nielegalnej pracy.
Na listę trafiają również osoby skazane prawomocnie za umyślne przestępstwa, objęte sankcjami krajowymi lub międzynarodowymi w związku z rosyjską agresją na Ukrainę, a także te, które służby specjalne oceniły jako potencjalnie niebezpieczne. Wniosek o wpisanie danej osoby do rejestru może złożyć każda służba, a zakaz wjazdu może obowiązywać od sześciu miesięcy do nawet dziesięciu lat.
Były wiceszef MSWiA, gen. Adam Rapacki, komentuje: „w przeszłości ci cudzoziemcy naruszali prawo, ale nikt konsekwentnie nie zajmował się ich legalnością pobytu czy deportacjami. Teraz polityka rządu zmieniła się, uważam, że słusznie, chociaż niektórzy mogą kontestować, że jak są gośćmi w naszym kraju, to muszą respektować normy prawne. A jeżeli tego nie robią, trzeba ich odsyłać”.
„Rzeczpospolita” podkreśla, że mimo zauważalnego wzrostu liczby deportacji w ostatnich miesiącach, wciąż pozostają one niewspółmierne do liczby osób figurujących w rejestrze. 31 tysięcy cudzoziemców uznanych za niepożądanych wskazuje na to, że system deportacyjny w Polsce nie nadąża za rzeczywistością.
Kresy.pl/Rzeczpospolita/RMF24
































