„Nie wykryłam niczego” – powiedziała minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, odnosząc się do zarzutów o nieprawidłowości na poziomie ministerialnym przy realizacji KPO. Zapewniła, że tam, gdzie pojawią się nadużycia, zareaguje stanowczo, ale podkreśliła, że nie ma dowodów na konflikt interesów czy prywatę w resorcie.

Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zabrała głos w sprawie pojawiających się w przestrzeni publicznej kontrowersji dotyczących wydatkowania środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), szczególnie przez firmy z sektora HoReCa. We wtorek na antenie TVN24 zapewniła, że jej resort działa przejrzyście.

„Nie wykryłam niczego” – powiedziała, pytana o odpowiedzialność polityczną na szczeblu ministerialnym i wiceministerialnym. Podkreśliła, że przyglądała się sprawie bardzo dokładnie, ale nie znalazła dowodów na konflikt interesów, działania z pobudek prywatnych czy celowe przymykanie oka na nieprawidłowości – również na poziomie dyrektorskim.

KPO przewiduje dla Polski łącznie 59,8 mld euro wsparcia – z czego 25,27 mld euro w formie dotacji i 34,54 mld euro w formie preferencyjnych pożyczek. W ramach planu realizowanych ma być 56 inwestycji i 55 reform.

W międzyczasie w mediach społecznościowych wybuchła burza po ujawnieniu kontrowersyjnych projektów finansowanych z KPO przez przedsiębiorców z branży hotelarsko-gastronomicznej. Minister zapewniła, że nie będzie pobłażliwości wobec nadużyć, ale też nie pozwoli na „linczowanie” uczciwych firm.

„Tam, gdzie jest nieprawidłowość, będzie bezwzględna moja reakcja. Ale równocześnie absolutne bezpieczeństwo dla uczciwych przedsiębiorców, których w Polsce jest wielu” – zapewniła.

Odniosła się również do polityków, którzy wcześniej apelowali, by nie traktować wszystkich przedsiębiorców jak oszustów, a teraz – jej zdaniem – domagają się publicznego potępienia każdego, kogo projekt „śmiesznie zabrzmiał”.

„Byli tacy i są tacy, którzy krzyczeli: »nie traktujmy naszych przedsiębiorców jak oszustów«. Ci sami ludzie, politycy nagle zaczęli żądać, żeby każdego jednego internetowo linczować tylko dlatego, że śmiesznie zabrzmiał projekt” – wskazała.

Czytaj: Media: Niejasne zasady wsparcia zbrojeniówki z KPO. Możliwa kolejna afera

Pełczyńska-Nałęcz przypomniała, że mowa o 850 tysiącach zawartych umów, a w każdej tego typu skali zawsze znajdą się osoby próbujące system obejść. Jej zdaniem to przedsiębiorca powinien być rozliczany za niewykonanie zobowiązań, a jeśli operator programu dopuścił się konfliktu interesów, także on poniesie konsekwencje.

„Podmioty, które podpisują umowę, czyli operatorzy. Jeżeli dopuścili się konfliktu interesów, czyli dali ekspertów, których nie powinni byli dać, zostaną ukarani finansowo” – zapowiedziała.

Minister zaznaczyła, że jej rolą jest pilnować systemu, a nie osobiście rozliczać każdą z setek tysięcy umów.

„Odpowiedzialność polityczna to nie jest odpowiedzialność za każdą z 850 tysięcy umów. Odpowiedzialność jest, żeby być tym szeryfem i pilnować, a nie zamykać na to oczu oraz nikt, kto się zajmuje funduszami z kierownictwa ministerstwa i oczywiście też dyrektorzy, nie może czerpać swoich prywatnych korzyści, wejść w konflikt interesów” – zaznaczyła.

Na koniec podkreśliła, że jeśli zaniechałaby działania tam, gdzie pojawiły się nieprawidłowości, lub sama dopuściła się nadużyć, wówczas rzeczywiście ponosiłaby odpowiedzialność polityczną.

„Jeżeli nie zostanie wysłana kontrola, jeżeli ja wiem, że ktoś się dopuścił cwaniactwa i odpuszczam – albo, nie daj Bóg, sama kogoś okradnę – to wtedy jest powód do odpowiedzialności politycznej. Natomiast ja mam do tego mechanizmy, żeby pilnować. Tak jak policjant ma wysłać za tym, który okradł, to samo robię ja” – podkreśliła.

Przeczytaj: Poseł KO o dotacjach z KPO: Połowa moich znajomych i rodziny dostała dofinansowanie

Zobacz: Afera KPO. Miliony na ochronę zdrowia także „wywalone w błoto”?

dorzeczy.pl / Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności