31 sierpnia 1939 roku w Gliwicach, wówczas niemieckim mieście przygranicznym, doszło do jednej z najbardziej znanych prowokacji, która posłużyła Hitlerowi do usprawiedliwienia agresji na Polskę.
Siedmioosobowy oddział niemieckich dywersantów, dowodzony przez funkcjonariusza SD i oficera SS Alfreda Helmuta Naujocksa, przebrany za Polaków, wtargnął do miejscowej radiostacji. Napastnicy sterroryzowali obsługę i próbowali nadać komunikat po polsku.
Lektor należący do grupy Naujocksa rozpoczął odczytywanie kilkuminutowego komunikatu po polsku lub w dwóch językach (według zeznań Naujocksa, gdyby przekaz wybrzmiał w całości, miałby trwać 3–4 minuty). Z komunikatu miało wynikać, że nadszedł czas wojny Polski przeciwko Niemcom, a kończył się on słowami „Niech żyje Polska!”.
W rzeczywistości do radiosłuchaczy dotarło jednak tylko dziewięć słów: „Uwaga, tu Gliwice. Radiostacja znajduje się w polskich rękach…”. Transmisja szybko ustała, prawdopodobnie wskutek błędu technicznego lub interwencji pracownika stacji.
Czytaj też: Nie wiedzieli, że Hitler przesunął datę ataku na Polskę. Incydent jabłonkowski
Choć operacja technicznie zakończyła się kompromitacją, propaganda hitlerowska w pełni ją wykorzystała. Już dwie godziny później Radio Berlin nadawało komunikat o „napadzie Polaków” na radiostację. Berlińskie radio informowało także o innych rzekomych polskich atakach, wymieniając m.in. zajęcie tunelu kolejowego pod Mostami i mostu w Tczewie. Podawano, że na terenie Niemiec agresorów wspierały regularne oddziały Wojska Polskiego, wyposażone w broń ciężką. W ten sposób nazistowska propaganda już 31 sierpnia o godz. 22:30 obarczyła Rzeczpospolitą odpowiedzialnością za wybuch wojny.
Warto dodać, że trakcie prowokacji gliwickiej funkcjonariusze gestapo przywieźli pod radiostację Franciszka Honioka, obywatela niemieckiego narodowości polskiej, uczestnika powstań śląskich oraz działacza Związku Polaków w Niemczech. Został on zatrzymany dzień wcześniej i najprawdopodobniej odurzony. Następnie Naujocks umieścił go przy wejściu do budynku nadajnika, gdzie Honiok najprawdopodobniej został zastrzelony i pozostawiony, aby wyglądało, że napastnikami byli polscy powstańcy.
Pierwsza radiostacja w Gliwicach została uruchomiona w 1925 roku jako stacja pomocnicza wrocławskiej Rozgłośni Śląskiej S.A. Powstała w celach propagandowych: miała rozszerzyć zasięg wrocławskiej rozgłośni na wschodni Śląsk. W 1935 roku otwarto nową stację przy ul. Tarnogórskiej, wyposażoną w 111-metrową drewnianą wieżę antenową. To ona później stała się miejscem prowokacji gliwickiej.
Stacja do dziś zachowała swój historyczny charakter, w tym drewnianą 111-metrową wieżę nadawczą. Obecnie pełni funkcję oddziału Muzeum w Gliwicach i jest miejscem edukacji o początkach II wojny światowej. Imieniem Franciszka Honioka nazwano zaś w 2021 roku park wokół obiektu. Zamordowanego Polaka uznaje się za pierwszą ofiarę II wojny światowej.
Kresy.pl / PAP
Czytaj też: Zamach w Tarnowie. Niemiecka bomba zegarowa wybuchła na trzy dni przed wojną









