Brytyjski dziennik The Times zwraca uwagę, że wysłanie dwóch atomowych okrętów podwodnych „bliżej Rosji”, jak określił to prezydent USA Donald Trump, nie daje Stanom Zjednoczonym przewagi militarnej. Gazeta podkreśla, że oznacza to prawdopodobnie skierowanie jednostek na płytsze wody, co może ułatwić ich wykrycie i potencjalny atak.
Prof. Michael Clarke, ekspert ds. obronności i bezpieczeństwa, wskazał w sobotnim artykule na łamach gazety, że okręty podwodne klasy Ohio, wyposażone w pociski nuklearne, powinny operować głęboko na wodach Atlantyku i Pacyfiku. „Poruszają się one bardzo powoli i bezszelestnie, pozostając pod wodą przez 70 dni lub dłużej, nie wynurzając się, bo to śmiertelna gra w ciche odstraszanie, która prowadzona jest z Moskwą od 60 lat. Nie muszą zbliżać się do Rosji, aby utrzymać to zagrożenie” – tłumaczy Clarke.
Ekspert przypomniał, że każda jednostka ma na pokładzie pociski o zasięgu ponad 11 000 km, pozwalające na atakowanie Moskwy lub dowolnego miejsca w Rosji z patrolowanych oceanów. „Prawdziwym zagrożeniem nie jest to, co potrafią, bo siła rażenia jest dobrze znana od lat, ale ich zdolność do pozostawania nieuchwytnymi i niewykrywalnymi podczas działań” – zaznaczył.
Profesor przybliżył skalę potęgi tych okrętów: 12 jednostek patroluje Atlantyk i Pacyfik, każdy może przenosić do 20 pocisków balistycznych Trident II D5, z których każdy zawiera do 12 niezależnie kierowanych głowic jądrowych (część z nich to wabiki). Oznacza to, że pojedynczy okręt może dostarczyć w dowolne miejsce na półkuli północnej mieszankę 240 głowic i wabików. „Każdy prezydent USA wie, że każdego dnia ma możliwość odpalenia około 1000 głowic jądrowych tylko z tej części swojego arsenału” – podsumował Clarke.
Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek, że wydał rozkaz rozmieszczenia dwóch okrętów podwodnych z napędem atomowym w odpowiednich regionach po wypowiedziach wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrija Miedwiediewa.
Do eskalacji napięcia doszło po tym, jak Trump we wtorek wyznaczył Rosji dziesięciodniowy termin na wyrażenie zgody na zawieszenie broni na Ukrainie, zapowiadając w przeciwnym razie wprowadzenie ceł na rosyjskie towary oraz wobec nabywców rosyjskiej ropy naftowej. W reakcji Miedwiediew określił te działania jako „grę ultimatum” i stwierdził, że „każde nowe ultimatum jest groźbą i krokiem w kierunku wojny”.
thetimes.com / Kresy.pl






























