Przywódcy dwóch największych gospodarek Europy nie mieli zbyt wiele dobrego do powiedzenia o umowie handlowej, jaką z Donaldem Trumpem wynegocjowali eurokraci.
Osiągnięcie umowy regulującej relacje handlowe między USA i Unią Europejską zapowiedziane w niedzielę i potwierdzone w poniedziałek stawia USA w korzystniejsze pozycji. Nie omieszkali tego podkreślić politycy Niemiec i Francji. Kanclerz Friedrich Merz stwierdził, że umowa „znacznie zaszkodzi” finansom jego kraju, podczas gdy premier Francji François Bayrou nazwał ją równoznaczną z „poddaniem się”, jak zrelacjonowało w poniedziałek BBC.
Brytyjski nadawca podkreślił, że umowa wynegocjowana przez szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen będzie wymagała zgody każdego z państw członkowskich. Na razie żadne z nich nie wystąpiło z otwartym sprzeciwem wobec porozumienia handlowego. Zresztą i sam szef niemieckiego rządu krytykując ją mówił zarazem, że delegacje eurokratów “nie mogła oczekiwać więcej” na negocjacjach z administracją Trumpa.
Bayrou był bardziej krytyczny, pisząc na X: „To mroczny dzień, kiedy sojusz wolnych narodów, zjednoczonych, by potwierdzić swoje wspólne wartości i bronić wspólnych interesów, godzi się na kapitulację” – jak zacytowało BBC.
Premier Węgier Viktor Orbán, znany z poparcia dla Trumpa, powiedział, że prezydent USA „zjadł von der Leyen na śniadanie”. Premier Hiszpanii Pedro Sanchez powiedział, że poprze ją, ale „bez entuzjazmu”.
Premier Finlandii powiedział, że umowa zapewni „bardzo potrzebną przewidywalność”, a irlandzki minister handlu Simon Harris stwierdził, że przyniesie ona pewność „niezbędną dla zatrudnienia, wzrostu gospodarczego i inwestycji”.
Broniąc warunków umowy na konferencji prasowej w poniedziałek, komisarz UE ds. handlu Maroš Šefčovic powiedział, że jest to „najlepsza umowa, jaką mogliśmy osiągnąć w bardzo trudnych okolicznościach”. Sugerował, że przystanie na warunki USA było konieczne w celu utrzymania dobrych relacji z nimi, by zapewnić wsparcie Ukrainie w jej wojnie z Rosją.
Zgodnie z porozumieniem osiągniętym w niedzielę generalne cło na towary importowane z UE do USA wyniesie 15 proc., zamiast 20-30 proc. jak kolejno w kwietniu i lipcu groził Donald Trump.
Ze swojej strony Unia generalnie ma utrzymać zerową stawkę na import towarów z USA. Europejska stal i aluminium importowane do USA nadal obłożone będą odrębną stawką 50 proc. Unia zobowiązała się dodatkowo do zakupu amerykańskich nośników energii na sumę 750 mld dol., co przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ukazywała jako element wypierania rosyjskich surowców z Europy.
Eurokraci zobowiązali się do zwiększenia inwestycji europejskich w USA o 600 mld dol.
Wcześniej Komisja Europejska groziła nałożeniem ceł na import całej gamy amerykańskich towarów na sumę około 100 mld dol.
bbc.com/kresy.pl





























