Polska i Europa są nieprzygotowane na kryzys lekowy w czasie wojny – ostrzegają autorzy raportu SGH i MON. Bez własnej produkcji kluczowych składników farmaceutycznych nasz system ochrony zdrowia może się załamać już w pierwszych dniach konfliktu. Tymczasem rząd Donalda Tuska wolał poznaczyć środki z KPO (pierwotnie przewidziane na produkcję API) na dopłaty do elektryków.

Z czerwcowego raportu przygotowanego przez ekspertów SGH we współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej wynika, że Polska – podobnie jak reszta Europy – jest silnie uzależniona od zagranicznych dostaw składników farmaceutycznych. “Bez względu na to, czy grozi nam wojna hybrydowa, czy kinetyczna, to bez fabryk leków w Polsce i Europie przegramy każde starcie” – ostrzegają autorzy dokumentu. Główne ryzyko dotyczy braku dostępu do podstawowych medykamentów w czasie zagrożenia.

Jak pokazują dane z raportu, aż 60–70 proc. aktywnych składników leków (API), które są wykorzystywane w ponad 500 preparatach na całym świecie, pochodzi obecnie z Chin i Indii. Polska – podobnie jak większość państw UE – nie posiada wystarczających możliwości produkcyjnych, by w sytuacji kryzysowej zapewnić ciągłość dostaw.

Problem braku leków w warunkach wojennych nie jest hipotetyczny. “Wystarczył tydzień wojny na Ukrainie, by zaczęły się problemy z dostępem do podstawowych leków dla chorych przewlekle (…) również prośby o leki niezbędne na linii frontu pojawiły się niemal od razu” – powiedziała prof. SGH Monika Raulinajtys-Grzybek w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną. Jej zdaniem państwo powinno być gotowe na nagłe ograniczenia dostępności leków – zarówno dla cywilów, jak i dla wojska.

Autorzy raportu proponują jednoznaczne rozwiązanie: rozwój krajowej produkcji API, czyli podstawowych substancji aktywnych, bez których nie powstanie żaden lek. Budowa fabryk tych komponentów w Polsce i całej Europie miałaby nie tylko znaczenie strategiczne, ale także ograniczyłaby zależność od Azji.

Skala zależności Europy jest zatrważająca. “93 API w ogóle nie są dostępne w Europie, a 78 nigdy dostępne nie było” – podaje DGP. Co więcej, w przypadku 365 składników, które produkowane są zarówno w Azji, jak i na Starym Kontynencie, udział producentów azjatyckich w globalnym rynku przekracza 40 proc. Dziś liczba firm wytwarzających API w Azji jest niemal dwukrotnie większa niż w całej Europie.

Do sprawy odniosła się w sobotę poseł Marcelina Zawiesza (Razem). “Alarmujemy o tym od lat! Młotkowaliśmy w tej sprawie PiS. Więc wpisali do KPO 600 milionów złotych z KPO na rozwój i produkcję API w Polsce. Ale rząd Tuska przesunął te środki na dofinansowanie zakupu elektryków. 5 linii produkcyjnych, które można było w ten sposób sfinansować – nie powstało” – przypomniała na platformie X.

forsal.pl / Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności