W rozmowie z Moniką Krześniak z kanału Zero anonimowy funkcjonariusz Straży Granicznej opisał realia służby na granicy polsko-białoruskiej, wskazując na problemy z brakiem sprzętu, zagrożeniem życia oraz skalę udziału ukraińskich przemytników i tzw. aktywistów w nielegalnym procederze.

Na antenie Kanału Zero, Monika Krześniak przeprowadziła rozmowę z anonimowym funkcjonariuszem Straży Granicznej, który codziennie ma styczność z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej. Rozmówca podkreślił, że służby działają dziś w warunkach, w których nawet obrona własna może skutkować postępowaniem dyscyplinarnym lub karnym.

„Zaczynamy się robić zbyt ostrożni, zaczynamy się bać o ewentualne konsekwencje, które mogą być wobec nas wyciągane (…). Tak, będziemy się czuć za chwilę zastraszani” — stwierdził funkcjonariusz.

Wskazał również na konieczność stosowania obrony koniecznej, w tym środków przymusu bezpośredniego. Tłumaczył, że granice są atakowane przy użyciu niebezpiecznych narzędzi, a migranci posuwają się nawet do rzucania koktajlami Mołotowa.

„Prawo zezwala, ale z jednej strony prawo nam zezwala, a z drugiej strony nie można. Niby możemy, ale nie można” — mówił, opisując sytuację, w której żołnierz został zaatakowany i nie użył broni palnej.

Rozmówca odniósł się również do wyzwań logistycznych. Zwrócił uwagę na brak sprzętu, zdezelowane radiowozy, ograniczoną liczbę funkcjonariuszy i nieskuteczną perymetrię. Przekroczenie granicy trwa około 20 sekund, co przy obecnych możliwościach reagowania czyni kontrolę granicy fikcją.

Szczególną uwagę poświęcił przemytnikom, z których — według jego relacji — 95% pochodzi z Ukrainy. Zwrócił również uwagę na działalność tzw. aktywistów, których określił jako osoby wspierające handel ludźmi.

„To jest nic innego, tylko zwykły handel ludźmi. Każdy to na granicy powie, nawet tutejsi już się przekonali” — zaznaczył.

Na zakończenie ostrzegł, że dalsze ściganie funkcjonariuszy może skutkować utratą motywacji do ochrony granic.

„Jeżeli skażecie tego żołnierza (…), przestaniemy bronić granicy. I wtedy zobaczymy, co zrobi społeczeństwo” — podkreślił.

Funkcjonariusz uznał, że obecne realia prowadzą do paraliżu operacyjnego i dodał, że służby pracują w warunkach przypominających działania wojenne.

Zobacz też: Kolejny Ukrainiec w areszcie za przemyt imigrantów. Grozi mu 8 lat więzienia

Jak w zeszłym roku informowała Straż Graniczna, wśród przemytników dominowali Ukraińcy (416) i Gruzini (111). Na kolejnych miejscach znaleźli się obywatele: Białorusi (60), Uzbekistanu (49), Łotwy (42), Mołdawii (34), Turkmenistanu (32), Syrii (26) i Tadżykistanu (14). W przypadku pozostałych narodowości odnotowano pomniejsze liczby.

Zobacz też: Konfederacja: Konfiskata pojazdów za przemyt imigrantów

Kresy.pl/Kanał Zero

Tagi: , , , , ,
forma płatności