Propozycja zerowego PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci, zapowiadana przez Karola Nawrockiego, wywołuje dyskusje. Eksperci wskazują na wysokie koszty dla budżetu, ale przykłady Francji i Węgier pokazują, że ulgi podatkowe mogą wspierać wzrost dzietności.
Według zapowiedzi, planowany projekt legislacyjny miałby być odpowiedzią na kryzys demograficzny w Polsce. Współczynnik dzietności w 2024 r. osiągnął rekordowo niski poziom i wyniósł 1,099. Oznacza to, że 1000 kobiet urodziłoby 1099 dzieci, podczas gdy dla zastępowalności pokoleń wskaźnik ten powinien osiągać 2,1.
Zgodnie z propozycją, rodziny wychowujące co najmniej dwoje dzieci (małoletnich, niepełnosprawnych lub uczących się do 25. r. życia) miałyby być całkowicie zwolnione z podatku dochodowego PIT do kwoty 140 tys. zł dochodu rocznie na rodzinę. Rozwiązanie to miałoby objąć ok. 2,5 mln rodzin, a po zsumowaniu liczby rodziców w rodzinach pełnych i niepełnych – ok. 4,4 mln osób. Zgodnie z danymi GUS, rodzin z dziećmi do 24. r. życia na utrzymaniu jest niemal 4,9 mln.
Według analiz Ministerstwa Finansów, realizacja takiego rozwiązania oznaczałaby dla budżetu państwa koszt ok. 29,1 mld zł rocznie. „Zwolnienie dochodów rodziców dwójki i więcej dzieci z PIT na skali w 2025 oznaczałoby dodatkowy koszt w wysokości ok. 29,1 mld zł. Jedynie ok. 2 proc. korzyści trafiłoby do rodziców z grupy 50 proc. najgorzej zarabiających podatników, a większość – tj. ok. 67 proc. korzyści – do rodziców z grupy 10 proc. najlepiej zarabiających podatników na skali podatkowej” – stwierdził wiceminister finansów Jarosław Neneman w odpowiedzi na interpelację poselską.
Wprowadzenie progu 140 tys. zł kwoty wolnej dla każdej rodziny z dwójką lub większą liczbą dzieci prawdopodobnie nie zmieniłoby znacząco rozkładu korzyści, gdyż według GUS 140 tys. rocznie zarabia nie więcej niż 20 proc. pracujących. Wartość kosztu planowanej zmiany należy zestawić z dochodami budżetu państwa, które w 2024 r. wyniosły 623,4 mld zł. Odpływ środków związany ze zwolnieniem PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci stanowiłby ok. 4,5 proc. wpływów budżetowych.
Wątpliwości budzi także brak jasnych dowodów na prodemograficzny efekt proponowanego zwolnienia podatkowego. Komentatorzy wskazują, że propozycja może przypaść do gustu części społeczeństwa, lecz jednocześnie stanowi duże wyzwanie dla finansów publicznych.
Jednocześnie doświadczenia wybranych państw europejskich i pozaeuropejskich pokazują, że wprowadzenie ulg podatkowych lub preferencji dla rodzin z dziećmi bywa elementem skutecznej polityki pronatalistycznej. Przykładem są Francja oraz Węgry, gdzie system podatkowy od lat uwzględnia ulgę na dzieci lub preferencyjne rozliczenie dla rodzin wielodzietnych. W przypadku Francji tzw. system „quotient familial” umożliwia rozliczanie podatku według liczby członków rodziny, co stanowi realną korzyść finansową dla gospodarstw domowych z dziećmi. Efektem takiej polityki był w długim okresie wzrost współczynnika dzietności, który przez lata utrzymywał się na jednym z najwyższych poziomów w Europie.
Na Węgrzech wprowadzenie szeregu ulg podatkowych dla rodzin również przyczyniło się do zauważalnego wzrostu dzietności oraz zmniejszenia ryzyka ubóstwa wśród dzieci.
Czytaj także: Orbán wzmacnia politykę prorodzinną
kresy.pl/www.money.pl
































