Władimir Putin ostrzega Niemcy, że przekazanie Ukrainie pocisków manewrujących Taurus zniszczy relacje rosyjsko-niemieckie, ale nie zatrzyma rosyjskich postępów na froncie. Jednocześnie deklaruje gotowość do bezpośrednich rozmów z kanclerzem Friedrichem Merzem. Sprawa dostaw rakiet stała się jednym z najbardziej spornych tematów w niemieckiej polityce zagranicznej ostatnich miesięcy.
– Niemcy zniszczą relacje z Rosją, ale nie zmienią wyniku wojny – oświadczył Putin wprost, komentując kwestię dostaw Taurusów. Według rosyjskiego prezydenta użycie tej broni nie zatrzyma ofensywy na całej linii frontu. – To zaangażowanie Niemiec w bezpośredni konflikt zbrojny z Rosją. Nie można tego nazwać inaczej – powiedział.
Choć Kreml nie szczędzi ostrzeżeń, Putin nie zamyka drogi dyplomacji. – Jeśli kanclerz chce zadzwonić i porozmawiać, to jesteśmy otwarci na kontakt – dodał.
Pociski Taurus to zaawansowana szwedzko-niemiecka broń klasy powietrze-ziemia o zasięgu do 500 km, zdolna do precyzyjnego niszczenia umocnień i infrastruktury wojskowej – w tym bunkrów. Ukraina od miesięcy zabiegała o ich dostawy.
Friedrich Merz, obecny kanclerz Niemiec, jeszcze w kampanii wyborczej zapowiadał, że dostarczy Kijowowi Taurusy. Jednak po objęciu urzędu, z powodu braku konsensu w koalicyjnym rządzie i obaw o reakcję Moskwy, wycofał się z obietnicy.
W czerwcu niemiecki minister obrony Boris Pistorius ogłosił, że Berlin nie przekaże Ukrainie rakiet Taurus. Zamiast tego Niemcy zdecydowały się na przekazanie pomocy wojskowej wartej 2 miliardy euro, która ma wesprzeć ukraińską produkcję pocisków o podobnym zastosowaniu.
W odpowiedzi na niemieckie działania, rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało o wycofaniu się z porozumienia z 1996 roku w sprawie współpracy wojskowo-technicznej z Niemcami.
W uzasadnieniu Moskwa zarzuca Berlinowi prowadzenie „wrogiej polityki” oraz realizację „agresywnych ambicji w polityce zagranicznej”, które – zdaniem Kremla – zagrażają bezpieczeństwu Rosji. To kolejny sygnał, że stosunki między oboma krajami znalazły się w najgłębszym kryzysie od czasów zakończenia zimnej wojny.
Część polityków Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), w tym były lider frakcji parlamentarnej Rolf Mützenich, podpisało manifest wzywający do rozmów dyplomatycznych z Rosją. W oświadczeniu zaapelowano o zakończenie militaryzacji i rozpoczęcie negocjacji. Do inicjatywy odniósł się kanclerz Friedrich Merz, który podkreślił potrzebę jedności rządu w kwestii stanowiska wobec wojny Rosji z Ukrainą.
W dokumencie, który podpisało ponad 100 osób, wyrażono „ubolewanie” nad „przymusem zwiększenia zbrojeń i przygotowaniami do rzekomo nieuchronnej wojny”.
CZYTAJ TAKŻE: “Nie damy się zastraszyć”. Przewodnicząca Bundestagu odpowiada szefowi rosyjskiej Dumy Państwowej
Kresy.pl / reuters.com































