Czerwiec 1989 roku na trwałe zapisał się w historii Polski. 4 czerwca 1989 roku, po blisko półwieczu rządów monopartyjnych, Polacy po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej mogli wziąć udział w częściowo wolnych wyborach parlamentarnych.
Wybory do Sejmu miały charakter kontraktowy, natomiast wybory do przywróconego Senatu były wolne. Ich wynik doprowadził do głębokiej zmiany układu sił politycznych w Polsce i stał się jednym z symboli początku końca komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej.
Wolny Senat i 35 proc. mandatów w Sejmie
Korzenie wydarzeń z czerwca 1989 roku sięgały znacznie głębiej. Ich tło stanowiła zmieniająca się sytuacja międzynarodowa, a istotną rolę odegrała polityka reform zapoczątkowana w Związku Radzieckim przez Michaiła Gorbaczowa. „Pierestrojka” i „głasnost” osłabiły kontrolę Moskwy nad państwami satelickimi i stworzyły przestrzeń do zmian. W Polsce do przemian doprowadziły również wieloletnie działania opozycji skupionej wokół „Solidarności”, choć jej potencjał był w drugiej połowie lat 80. znacznie ograniczony.
Mimo represji i stanu wojennego „Solidarność” przetrwała w podziemiu, a kolejne fale strajków, szczególnie te z 1988 roku, pokazały władzom PRL, że próby stabilizacji systemu zakończyły się fiaskiem. Zamiast wariantu siłowego władze zdecydowały się na negocjacje z opozycją. Ich kulminacją były rozmowy Okrągłego Stołu, które rozpoczęły się 6 lutego 1989 roku i zakończyły porozumieniem przewidującym m.in. legalizację „Solidarności”, przywrócenie Senatu oraz przeprowadzenie wyborów parlamentarnych na zasadach uzgodnionych przez władzę i część opozycji.
Ustalono, że wszystkie mandaty w Senacie oraz 35 proc. miejsc w Sejmie zostaną obsadzone w wyniku wolnych wyborów. Pozostałe 65 proc. mandatów poselskich przypadło kandydatom wyłonionym z list uzgodnionych przez PZPR i jej sojuszników.
Kandydaci „Solidarności” zdobyli wszystko, co mogli
Choć porozumienie miało zapewnić PZPR kontrolę nad kluczowymi instytucjami państwa, rzeczywistość okazała się inna. Kampania wyborcza Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” była dynamiczna i skuteczna. Znaczenie miała także wcześniejsza debata telewizyjna z 30 listopada 1988 roku między Lechem Wałęsą a Alfredem Miodowiczem, liderem OPZZ, która wzmocniła pozycję przywódcy „Solidarności” przed rozmowami z władzą.
W kampanii pojawiły się nowe legalne media opozycyjne, takie jak „Gazeta Wyborcza” czy reaktywowany „Tygodnik Solidarność”. Opozycję wspierały liczne ulotki i „ściągi” dla wyborców. Tymczasem część radykalnej opozycji, w tym Solidarność Walcząca czy Federacja Młodzieży Walczącej, bojkotowała wybory, argumentując, że są one nieuczciwe i legitymizują władzę komunistów.
Rezultat głosowania z 4 czerwca zaskoczył zarówno rządzących, jak i opozycję. W pierwszej turze kandydaci Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” zdobyli 160 ze 161 możliwych mandatów poselskich oraz 92 mandaty senatorskie. Lista krajowa PZPR, która miała zagwarantować obecność liderów reżimu w parlamencie, została w niemal całości odrzucona przez wyborców. Wymagany próg poparcia przekroczyło tylko dwóch spośród 35 kandydatów z tej listy.
Premier Mieczysław F. Rakowski odnotował w swoim dzienniku: „Partia jest nadal w defensywie. […] 45 lat sprawowania władzy bez opozycji rozleniwiło PZPR”.
Frekwencja w pierwszej turze wyniosła około 62 proc. i była niższa, niż oczekiwano, ale wystarczyła, by wynik odczytano jako symboliczny koniec monopolu władzy komunistycznej.
Zwycięstwo w nieuczciwej grze
Zwycięstwo „Solidarności” miało jednak swoją cenę. Po pierwszej turze zmieniono ordynację wyborczą, co umożliwiło obsadzenie w drugiej turze 33 mandatów z listy krajowej. II tura, przeprowadzona 18 czerwca, nie wzbudziła już takich emocji. Frekwencja spadła do około 25 proc., ale „Solidarność” zdobyła ostatni brakujący jej mandat w Sejmie oraz 7 z 8 pozostałych mandatów senatorskich.
Ostatecznie Komitet Obywatelski „Solidarność” zdobył wszystkie 161 mandatów poselskich, o które mógł się ubiegać, oraz 99 ze 100 mandatów w Senacie. Zgodnie z kontraktem strona koalicyjno-rządowa zachowała 299 mandatów w Sejmie.
Jednym z najważniejszych skutków wyborów była zmiana układu sił w parlamencie. 19 lipca 1989 roku generał Wojciech Jaruzelski został wybrany prezydentem PRL jednym głosem przewagi, a 24 sierpnia Sejm powołał Tadeusza Mazowieckiego na stanowisko premiera. Moment ten uznaje się za początek faktycznej zmiany systemu politycznego w Polsce. Wydarzenia w Polsce poprzedziły także przemiany w innych państwach bloku wschodniego. 9 listopada 1989 roku upadł mur berliński, a reżimy komunistyczne w regionie zaczęły tracić władzę.
Z perspektywy czasu można jednak stwierdzić, że zwycięstwo „Solidarności” w wyborach kontraktowych nie zostało w pełni spożytkowane. Elity postkomunistyczne zachowały znaczący wpływ na życie publiczne od początku III Rzeczypospolitej. Dopiero 27 października 1991 roku odbyły się w Polsce pierwsze w pełni wolne wybory parlamentarne.
Mimo że wybory z czerwca 1989 roku były wynikiem kompromisu, który nie dla wszystkich był satysfakcjonujący, a w państwie nadal funkcjonowały cenzura i aparat represji, to właśnie to głosowanie stało się aktem obywatelskiej odwagi. Prof. Jerzy Eisler porównał 4 czerwca do bitwy pod Grunwaldem: „4 czerwca był dla PZPR jak Grunwald. Po klęsce w tej bitwie zakon krzyżacki istniał, tak jak PZPR po 4 czerwca, ale czas jej życia był już liczony w miesiącach”.
Czytaj też: Wałęsa: zapraszam ABW do siebie do domu
Kresy.pl / PAP / Przystanek Historia


















