Wiceszef MON Cezary Tomczyk zapowiedział, że Polska wraz z sojusznikami NATO przeprowadzi ćwiczenia wojskowe w odpowiedzi na zbliżające manewry ZAPAD, które mają odbyć się na terenie Rosji i Białorusi.
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk poinformował 27 maja, że we wrześniu na terytorium Polski odbędą się ćwiczenia z udziałem wojsk NATO. Mają one stanowić odpowiedź na zaplanowane na ten sam miesiąc manewry ZAPAD, organizowane przez Rosję i Białoruś.
Tomczyk powiedział, że decyzja ta jest proporcjonalną odpowiedzią na skalę manewrów, które prawdopodobnie będą wiązać się z rozmieszczeniem znacznych sił zbrojnych – „Musimy wykazać się siłą i jednością” – stwierdził.
– „To jest bezprecedensowe. Widzimy trzy masowe ataki na Ukrainę, głównie wymierzone w Kijów. Wygląda na to, że Rosja zmierza w kierunku eskalacji. W każdej chwili wojna może wybuchnąć ponownie” – ostrzegł, dodając, że poprzednie ćwiczenia Rosji na Białorusi „w pewnym sensie zakończyły się inwazją na Ukrainę”.
Białoruś będzie gospodarzem ćwiczeń wojskowych Zapad 2025 (Zachód 2025) z udziałem sił rosyjskich. Są one częścią cyklu ćwiczeń odbywających się co dwa lata od 2009 r. Media zwracają uwagę, że edycja ćwiczeń Zapad-2021 zgromadziła ponad 200 tys. żołnierzy i stanowiła preludium do pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r.
Czytaj także: Zełenski uważa, że Rosja “przygotowuje coś” na Białorusi
Wiceszef MON przyznał, że sytuacja staje się coraz bardziej nieprzewidywalna. Jego zdaniem Polska musi wzmacniać współpracę z sojusznikami i być gotowa na każdy scenariusz – „Musimy robić wszystko, by Polska była bezpieczna i mieć naszych sojuszników blisko – zarówno Amerykanów, jak i Europę” – mówił.
– „Idą trudne czasy. Nie wiemy, jak będzie wyglądała sytuacja za kilka miesięcy czy rok, ale wiemy, że Rosja jest zdolna do wszystkiego” – podsumował.
Wypowiedź Tomczyka padła dzień po zmasowanym atakiem Rosji na Ukrainę, który przeprowadzono w nocy z soboty na niedzielę. Atak obejmował liczne uderzenia rakietowe i dronowe kilku miast. Do ostrzału doszło m.in. w Kijowie, Charkowie, Mikołajowie, Tarnopolu, Konotopie oraz w zachodnich obwodach chmielnickim i żytomierskim. W wyniku ataku zginęło co najmniej 11 osób, a ponad 30 zostało rannych. Wśród ofiar śmiertelnych znalazły się również dzieci.
W odpowiedzi rozpoczęło się operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej.
Kresy.pl/radiozet.pl
































