Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że sojusznicy Kijowa omawiają dwa scenariusze rozmieszczenia swoich wojsk na Ukrainie.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w rozmowie z dziennikarzami, że kluczową gwarancją bezpieczeństwa pozostaje silna ukraińska armia. Jednocześnie wskazał, że trwają rozmowy dotyczące dwóch wariantów obecności zachodnich wojsk na terytorium Ukrainy.

Pierwszy zakłada udział większej liczby żołnierzy, jednak bez wsparcia i gwarancji bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych. Druga opcja przewiduje mniejszy kontyngent, ale z wprowadzeniem gwarancji na wzór artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, zgodnie z którym atak na jednego członka Sojuszu traktowany jest jako atak na cały NATO.

Kraje europejskie prowadzą rozmowy w ramach tzw. koalicji chętnych, a prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski planuje jeszcze w maju spotkanie z przedstawicielami uczestniczących w niej państw.

Według informacji brytyjskiego dziennika „The Times”, dotychczasowe rozmowy ministrów obrony i dowódców wojskowych pokazują, z jak duże problemy miałaby z tym zadaniem Europa.

Szef Sztabu Obrony Wielkiej Brytanii Tony Radakin miał zwrócić się do europejskich sojuszników z propozycją sformowania sił liczących 64 tysiące żołnierzy, gotowych do działania po ogłoszeniu zawieszenia broni. Wielka Brytania zadeklarowała możliwość wysłania do 10 tys. swoich wojskowych.

Jednak, jak twierdzi „The Times” powołując się na źródło w Brukseli, ministrowie obrony ocenili, że osiągnięcie tej liczby jest mało realne, a sukcesem byłoby już samo zgromadzenie 25 tys. żołnierzy.

Ustalono jednak, że przy zachowaniu systemu rotacyjnego, do utrzymania takiego kontyngentu potrzebnych byłoby aż 256 tys. wojskowych.

W ubiegłym tygodniu brytyjski dziennik informował, że Wielka Brytania i jej sojusznicy z UE wycofują się z planów wysłania żołnierzy sił lądowych na Ukrainę w ramach misji pokojowej. Zamiast tego rozważa się inne formy wsparcia, w tym misje szkoleniowe.

Minister obrony Litwy Dovile Sakaliene podczas spotkania 10 kwietnia miała zwrócić uwagę na brak zdolności mobilizacyjnych po stronie europejskiej. – „Rosja ma 800 tys. żołnierzy. Jeśli nie możemy zgromadzić nawet 64 tys., to jesteśmy naprawdę słabi” – stwierdziła.

Według ustaleń dziennika, Estonia i Finlandia obawiają się, że wysłanie żołnierzy mogłoby osłabić ich krajową zdolność obronną. Polska, Hiszpania i Włochy odmówiły udziału w ewentualnej misji. Niemcy i Finlandia również sprzeciwiły się pomysłowi, jednak Berlin nie wykluczył całkowicie przyszłego udziału w operacji.

Kresy.pl/DoRzeczy.pl

Tagi: ,
forma płatności