Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew przestrzegł w czwartek, że europejskie siły pokojowe wysłane na Ukrainę wrócą „w trumnach”. Komentarz pojawił się w kontekście rozmów przywódców zachodnich państw w Paryżu.
17 kwietnia 2025 roku były prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew ostrzegł, że wysłanie europejskich sił pokojowych na Ukrainę będzie skutkować poważnymi konsekwencjami. Jego zdaniem żołnierze ci wrócą do swoich krajów „w trumnach”. Wypowiedź opublikowano w serwisie X (dawniej Twitter), w związku z wizytą przedstawicieli USA w Paryżu, gdzie odbywają się rozmowy przywódców państw europejskich dotyczące wojny na Ukrainie.
W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia o możliwości wysłania przez niektóre państwa NATO sił pokojowych na Ukrainę w ramach negocjowanego porozumienia o zawieszeniu broni. Kreml wyraził zdecydowany sprzeciw wobec tego pomysłu, traktując go jako eskalację konfliktu.
Miedwiediew, obecnie pełniący funkcję zastępcy przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, napisał: „Najwyraźniej szczyt ukraińskiej faszystowskiej kliki przybył do Paryża na rozmowy z Wielką Brytanią, Niemcami i Francją o tym, ile europejskich trumien będą gotowi przyjąć po rozmieszczeniu wojsk ‘koalicji chętnych’ na Ukrainie.”
Wypowiedź byłego prezydenta wpisuje się w trwającą rosyjską retorykę krytykującą zaangażowanie państw zachodnich w konflikt na Ukrainie. Rosyjskie władze konsekwentnie sprzeciwiają się wszelkim formom obecności militarnej NATO na terytorium Ukrainy, uznając je za bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski wyraził zainteresowanie udziałem Stanów Zjednoczonych w zagranicznym kontyngencie wojskowym wspierającym Ukrainę. Jak podkreślił, obecność amerykańskich sił nie musi oznaczać fizycznego rozmieszczenia żołnierzy na terytorium Ukrainy.
W rozmowie z amerykańską stacją CBS News, na którą powołuje się agencja Ukrinform, prezydent stwierdził: „Postrzegamy Stany Zjednoczone jako naszego strategicznego partnera. Tylko w ten sposób ich traktujemy i nawet te nieporozumienia, uważam, że to są szczegóły, ale w ogólnym sensie mamy zrozumienie, że jesteśmy strategicznymi partnerami – Ukraina i Ameryka”.
Zelenski zaznaczył, że oczekuje obecności USA w gronie państw, które wejdą w skład zagranicznego kontyngentu wojskowego. „Dlatego chcemy, aby Ameryka była wśród takich krajów (które będą częścią zagranicznego kontyngentu wojskowego – red.). W takiej czy innej formie to możliwe. To znaczy, może istnieć kontyngent, a Ameryka może pokazać, że chroni niebo – to może być obrona powietrzna i lotnictwo, niekoniecznie obecność żołnierzy na ziemi” – wyjaśnił prezydent.
Dodał również: „Chodzi o to, że to są siły sojusznicze: ktoś na ziemi, jak powiedziałem, ktoś w powietrzu, ktoś na morzu”.
Kresy.pl/TASS































