Turcja zaplanowała rozmieszczenie co najmniej trzech baz lotniczych w Syrii, co miało być próbą rozciagnięcia ściślejszego protektoratu nad usiłowaniami konsolidacji państwa przez sojuszników Ankary. Izrael uprzedził jej ruch.

Właśnie te trzy lokalizacje, dawne bazy byłej armii baasistowskiej Syryjskiej Republiki Arabskiej stały się w środę celem ataków Izraela, który od czasu upadku prezydenta Baszara al-Asada prowadzi operacje masowego niszczenia syryjskiego sprzętu wojskowego i armijnej infrastruktury. Izrael zaatakował mimo tego, że Turcy starają się zapewnić Waszyngton, że ich większa obecność militarna w Syrii nie stworzy zagrożenia dla państwa syjonistycznego, jak podała, za agencją Reutera, libańska telewizja Al Mayadeen.

Izraelczycy zbombardowali bazę w Palmirze i tak zwaną bazę lotniczą T4. Ataki na T4 „zniszczyły pas startowy, wieżę, hangary i uziemione samoloty. To był twardy komunikat, że Izrael nie zaakceptuje zwiększonej obecności Turcji” – stwierdził anonimowy oficer wywiadu będący źródłem Reutera. Uznał on bazę w obecnym stanie za “bezużyteczną”.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Syrii poinformowało, że Izraelczycy przeprowadzili ataki na pięć różnych lokalizacji, w ciągu 30 minut niemal niszcząc bazę w Hamie i raniąc wielu cywilów i żołnierzy. Jednocześnie sam Izrael przyznał, że celem ataków była baza lotnicza T4, obiekty wojskowe w bazach lotniczych w prowincjach Hama i Homs oraz infrastruktura wojskowa w pobliżu Damaszku.

Minister bezpieczeństwa Izraela Israel Kac nazwał ataki powietrzne ostrzeżeniem, stwierdzając: „Nie pozwolimy na to, aby bezpieczeństwo państwa Izrael zostało naruszone”. Izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Saar skrytykował Ankarę, oskarżając ją o próbę ustanowienia „tureckiego protektoratu” w Syrii.

„Doniesienia i wpisy dotyczące wydarzeń w Syrii – prawdziwe lub domniemane – które nie pochodzą od oficjalnych władz, nie powinny być brane pod uwagę, ponieważ nie są wiarygodne i mogą wprowadzać w błąd” – powiedział agencji urzędnik tureckiego Ministerstwa Obrony, zapytany o wizyty jego przedstawicieli w syryjskich bazach.

Choć tureckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nazwało w czwartek Izrael „największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa regionalnego”, jego szef Hakan Fidan powiedział agencji Reuters już w piątek, że Turcja nie chce konfrontacji z Izraelem w Syrii.

Al Mayadeen przytacza też informacje o tym, że Turcja chce zapewnić Waszyngton, że jej obecność w Syrii ma służyć jedynie stabilizacji sytuacji wewnętrznej tego państwa, a nowe władze tymczasowe tego państwa powołane przez przywódców islamistycznego Hajat Tahrir asz-Szam (HTS), dawnego syryjskiego skrzydła Al Kaidy nie stanowią zagrożenia dla państw sąsiednich. Szef tureckiej dyplomacji przekazał takie stanowisko podczas swojej marcowej wizyty w Waszyngtonie.

english.almayadeen.net/kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności