Już 10–12 krajów zadeklarowało gotowość do udziału w formowaniu kontyngentu wojskowego na Ukrainie po zakończeniu wojny. Wśród nich prym wiodą Francja i Wielka Brytania. Rozmowy na temat szczegółów operacji trwają – poinformował wiceszef Biura Prezydenta Ukrainy Pawło Palisa.
Jak przekazała w czwartek agencja prasowa UNIAN, podczas spotkania z dziennikarzami wiceszef Biura Prezydenta Ukrainy Pawło Palisa poinformował, że 10–12 państw wyraziło chęć dołączenia do formowania kontyngentu wojskowego na Ukrainie w ramach sił odstraszania gwarancyjnego. Formacja ta miałaby zostać rozmieszczona po zakończeniu wojny.
„Jedyną kwestią pozostaje format, w jakim zostanie to zrealizowane. Dlatego toczą się dyskusje: mamy swoją podstawową wizję, a nasi partnerzy mają swoją, opartą na ich możliwościach. Po uzgodnieniu wszystkich szczegółów będzie można przejść do bardziej merytorycznej rozmowy” – powiedział Palisa.
Jak zaznaczył, kluczowe rozmowy prowadzone są z Francją i Wielką Brytanią, które zadeklarowały gotowość do objęcia przewodnictwa w tym procesie. Jednocześnie w negocjacjach uczestniczą także państwa bałtyckie oraz kraje Europy Północnej.
Palisa przypomniał, że w ramach tzw. „koalicji chętnych” na Ukrainie odbędzie się spotkanie wojskowych przedstawicieli Sztabów Generalnych. Głównym tematem rozmów będzie praktyczne planowanie wojskowe, w tym kwestie dotyczące obecności kontyngentu.
„Na tym spotkaniu omówimy wspólną wizję dalszych działań. Wezmą w nim udział przedstawiciele Francji i Wielkiej Brytanii. Możliwe, że dołączą także przedstawiciele innych krajów… To spotkanie będzie pierwszym tego rodzaju. W najbliższym czasie planowane jest kolejne – w bardziej technicznym formacie. Mam nadzieję, że wówczas wszystkie kwestie zostaną szczegółowo przedyskutowane” – wyjaśnił Palisa.
Podkreślił także, że Ukraina zdaje sobie sprawę, iż konieczna jest synchronizacja zarówno komponentów wojskowych, jak i politycznych, aby można było podjąć ostateczne decyzje. „Dopiero wtedy będziemy mogli przejść do kolejnych działań” – dodał.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oświadczył, że Polska nie zamierza wysyłać wojsk na Ukrainę. Podczas środowego wywiadu dla RMF FM podkreślił, że nie przewiduje zmiany tej decyzji również po wyborach prezydenckich w Polsce.
„Nie sądzę” – odpowiedział Sikorski na pytanie, czy po wyborach możliwe jest podjęcie decyzji o wysłaniu polskiego kontyngentu wojskowego na Ukrainę. Jako główny powód takiego stanowiska wskazał obawy przed wykorzystaniem tego przez rosyjską propagandę.
„Rosyjska propaganda oskarża nas o chęć wkroczenia na Ukrainę i podział jej terytorium. Taki ruch stałby się czynnikiem mobilizującym rosyjskie społeczeństwo, a my nie chcemy dawać rosyjskiej propagandzie takiego argumentu” – wyjaśnił minister.
Kresy.pl/UNIAN































