Serbia od tygodni jest areną protestów przeciwników władzy dotychczasowej Serbskiej Partii Postępowej. Wywołały one pierwszą poważną decyzję polityczną.
“Jestem dumny ze wszystkiego, czego jako rząd dokonaliśmy w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy. Osiągnęliśmy znaczące wyniki w dziedzinie gospodarki” – powiedział premier Aleksandar Vučević ogłaszając we wtorek swoje ustąpienie ze stanowiska. Następuje ono w czasie masowych protestów po katastrofie budowlanej w Nowy Sadzie, gdzie zawalenie się zadaszenia świeżo wyremontowanego dworca zabiło 1 listopada 14 osób.
Przeciwnicy władz uznali, że nieprawidłowości w remoncie betonowego elementu kontrukcji dworca są wynikiem kultury kumoterstwa i korupcji, o utrzymywanie której oskarżają prezydenta Aleksandra Vučicia i jego Serbską Partię Postępową.
Vučević odniósł się do tych zarzutów. „Od tego momentu było tak, jakby Serbia utknęła w tym wypadku. Widzieliśmy w tym wypadku nadużycia polityczne i ktoś czerpał korzyści z utraty życia ludzkiego” – przyznał odchodzący premier, jak podał portal B92.
Jednak mówiąc o “głębokim podziale” do jakiego doszło w serbskim społeczeństwie Vučević uznał, że “wszystko zostało wymyślone za granicą, jestem tego absolutnie pewien”. Jak ocenił – “Nieważne jak bardzo próbowaliśmy uspokoić pasję, zawsze coś się działo według jakiegoś mrocznego scenariusza, jakaś niewidzialna ręka zawsze tworzyła nowy incydent i jeszcze bardziej podnosiła napięcia w społeczeństwie”.
Biorąc pod uwagę liczne uczestnictwo w protestach studentów, odchodzący premier nazwał obecną sytuację “atakiem na edukację”. „Nigdy nie zrozumiem ataków na inaczej myślących obywateli, na uczniów, profesorów, obrażania i poniżania rodziców, którzy deklarują, że chcą, aby ich dziecko poszło do szkoły” – stwierdziłpolityk. Komentował atak na młodą kobietę na terenie oddziału SNS w Nowy Sadzie.
Swoją rezygnację Vučević nazwał “nieodwołalną”. Jak zrelacjonował – „Odbyłem długie spotkanie z prezydentem Vučićem, zaakceptował moją decyzję, argumenty. Myślę, że to pokazuje odpowiedzialność tych, którzy zostali wybrani by być odpowiedzialnymi”.
W piątek w Belgradzie i kilku innych miastach Serbii znów doszło do masowych protestów ulicznych. Padły na nim postulaty przeprowadzenia strajku generalnego.
Prezydent Vučić zareagował na kryzys ogłaszając na piątkowym wiecy zwolenników SNS w Jaogidnie powołanie nowego “ruchu dla ludu i państwa”.
b92.net/kresy.pl
































