– Coś, co lewicowo-liberalnej międzynarodówce wydawało się przesądzone, czyli światowa rewolucja tęczowo-genderowo-feministyczno-neoliberalna, dostało straszliwy cios. Oczywiście nie pierwszy i nie ostatni – w rozmowie z Kresami.pl Rafał Ziemkiewicz komentuje wyniki wyborów w USA.

– To była czysta propaganda i histeria– tak w rozmowie z Kresami.pl publicysta Rafał Ziemkiewicz, związany ze Stowarzyszeniem Endecja komentuje głosy, które jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej w USA snuły czarne wizje dotyczące wyboru Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

ZOBACZ: Ziemkiewicz dla Kresów.pl: Byliśmy dobrym czarnuchem, który znał swoje miejsce [+VIDEO]

– Myślę, że ktokolwiek mający zielone pojęcie o tym, jak mają się sprawy w Ameryce, nie traktował tego poważnie. Ta propaganda była tym bardziej groteskowa, że akurat Hillary Clinton była wyjątkowo „umoczona w Putina”– mówi Ziemkiewicz. Szefem jej kampanii był niejaki John Podesta, partner firmy „Podesta Brothers”, która jest oficjalnym lobbystą Gazpromu w USA– podkreśla. – Ten fakt w ogóle nie przebija się do publicznej świadomości– dodaje publicysta zaznaczając, że tego rodzaju powiązań w środowisku Hillary Clinton jest więcej. – Oni mają związki nie tyle z Rosją, co z Putinem i tym gangsterskim układem, który wokół niego istnieje– mówi Ziemkiewicz. Jego zdaniem mogłoby to stanowić rzeczywiste zagrożenie.

– Ona byłaby większym zagrożeniem niż Trump, który wygadywał różne rzeczy podczas kampanii wyborczej. Przypisywałbym je jednak raczej jego politycznemu niewyrobieniu, bo przecież politycznie rzecz biorąc on jest „prawdziwkiem”. To oczywiście budzi pewne obawy, ale Stany Zjednoczone, wbrew temu, co można by sądzić na podstawie głosów na rozmaitych „pudelkach” czy „agorach”, nie są monarchią absolutną. Amerykanie nie wybierają szacha, którego każdy kaprys staje się prawem. Istnieje tam skomplikowany system nazywany przez nich „checks and balances”, system hamulców i równoważni, który sprawia, że nawet gdyby prezydent faktycznie oszalał i chciał zrobić cos bardzo szkodliwego, to nie może –uważa publicysta.

Ziemkiewicz zaznacza, że polityka amerykańska będzie faktycznie realizowana przez konkretnych ludzi, którzy znajdą się w administracji Trumpa. – Cokolwiek pewnego będzie można powiedzieć po ogłoszeniu nominacji. Gdyby tutaj okazało się, że na wysokich stanowiskach pojawiają się jacyś podejrzani ludzie znikąd, to byłby to powód do alarmu. Ale na razie wybór takich ludzi, jak Mike’a Pence’a na stanowisko wiceprezydentapokazuje, że Trump zamierza oprzeć się na doświadczonych republikańskich politykach.

Publicysta przypomniał, że w nowej administracji Białego Domu mają znaleźć się tacy Republikanie, jak Newt Gingrich, autor sukcesu Partii Republikańskiej w połowie lat 90., czy słynny burmistrz Nowego Jorku, Rudy Giuliani.

Przeczytaj: Wszyscy ludzie Trumpa

– Jeżeli tacy ludzie trafią do administracji, to dla Polski to jest cudowna wiadomość– podkreśla Ziemkiewicz. Uważa on, że generalnie dla Polski zawsze jest lepiej, kiedy to Republikanie rządzą w Białym Domu.

– Republikanie mają zdrowy stosunek do Rosji, natomiast Demokraci… Przypomnę, że czołowym rozgrywającym sprawy rosyjskie w administracji Billa Clintona był wicesekretarz stanu Strobe Talbot – kompletny idiota i absolutnie naiwny lewak, który w Rosji wciąż widział ojczyznę proletariatu, a w nim awangardę ludzkości. I za takich pozycji Ameryka prowadziła wówczas politykę– mówi Ziemkiewicz.

– Nie byłoby pewnie agresji w Gruzji ani „zielonych ludzików” na Ukrainie, gdyby nie idiotyczny reset Baracka Obamy. Cała ta propaganda próbująca nam wmówić, że Donald Trump, który faktycznie jest niesprawdzonym człowiekiem w polityce, jest przez to większym zagrożeniem dla Polski i NATO i całego układu geopolitycznego Hillary Clinton to zwyczajnie kompletna bzdura. I tylko gratulować Amerykanom, że nie dali się na nią nabrać– uważa Ziemkiewicz.

Publicysta odniósł się także do reakcji eurokratów na wybór Trumpa. Zaznacza, że nie tylko oni zareagowali w sposób histeryczny. – Były też jakieś idiotyczne wypowiedzi pani premier Nadrenii, czy wicekanclerza Niemiec– komentuje.

– Widzimy w tym działaniu coś, co można nazwać międzynarodówką lewicowo-liberalną. Nie jest to sformalizowane, o ile mi wiadomo, chyba że jakieś posiedzenia Grupy Bilderberg odgrywają rolę swoistego forum decyzyjnego. Istnieje jednak pewne stado czy „rój” – chodzi o ludzi, których łączy instynkt jednakowo rozumianego postępu i przekonanie, że jest jedna słuszna droga, po której się postępuje. W kierunku z grubsza wyznaczonym przez Marksa i Engelsa. Dla nich odrzucenie Hillary Clinton i całego establishmentu lewicowo-liberalnego przez amerykańskiego wyborcę to tak, jakby niebo spadło im na głowę. Nie potrafią tego pojąć. Stąd zachowują się jak przysłowiowe mrówki polane wrzątkiem– mówi Ziemkiewicz.

Zdaniem publicysty, można na to patrzeć z pewną satysfakcją:

– Coś, co wydawało im się całkowicie przesądzone, czyli światowa rewolucja tęczowo-genderowo-feministyczno-neoliberalna, dostało straszliwy cios. Oczywiście nie pierwszy i nie ostatni.

Ziemkiewicz zwraca uwagę, że wpisuje się to w pewien ciąg zdarzeń: skuteczny bunt przeciwko bankom na Islandii, zmiana sytuacji politycznej na Węgrzech czy w Polsce. – Byliśmy pierwszym względnie dużym krajem, w którym nastąpiło takie „kopnięcie w tyłek” lewicowo-liberalnej elity przez wyborców– zaznacza. Dodaje też, że później nastąpił Brexit, który zdaniem tych elit „nie miał prawa się zdarzyć”, „bo Anglicy nie są idiotami i nie będą chcieli wyjścia z UE”. Przypomina też, że 4 grudnia w Austrii odbędą się powtórzone wybory prezydenckie, które najpewniej wygra Norber Hofer. Z kolei w marcu przyszłego roku odbędą się wybory parlamentarne w Holandii. – Już zaczęło się zgrzytanie zębów, że Gert Wilders i Partia Wolności mogą je wygrać. A potem mamy jeszcze wybory we Francji. Oczywiście, nie wiemy jeszcze, jakie będą wyniki tych wyborów, ale ta wspomniana przeze mnie międzynarodówka już ma bardzo drżące kolana. I tym należy tłumaczyć ich histeryczne zachowanie– podsumowuje.

Przeczytaj komentarze nt. wyborów w USA:

Michalkiewicz dla Kresów.pl: w USA zwyciężyła demokracja spontaniczna. „Tylko czekać, aż utworzą KOD”

Paweł Lisicki dla Kresów.pl po wyborze Trumpa: uspokojenie na linii USA-Rosja jest w interesie Polski

Korwin-Mikke dla Kresów.pl po zwycięstwie Trumpa: chcę zobaczyć miny moich antykolegów z Parlamentu Europejskiego

Winnicki dla Kresów.pl: wybór Trumpa to mocny impuls dla walki o narodową suwerenność i tożsamość

Kukiz dla Kresów.pl o zwycięstwie Trumpa: traktuję go jako sprzymierzeńca

KRESY.PL / Marek Trojan

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Nie wiedziałem, że Ziemkiewicz jest aż takim ignorantem w sprawach międzynarodowych. Wojnę Gruzji z Osetią rozpętał Saakashvili, a nie Putin. Potwierdziła to specjalna komisja UE. Gdyby Rosja chciała, to mogła wtedy zdobyć Gruzję, ale wycofała się z tego kraju. Gdyby Putin miał swoich ludzi tak blisko Clinton, jak się to wydaje Ziemkiewiczowi, to na pewno reset w stosunkach USA-Rosja, trwałby nadal. Nie ma i nie było zielonych ludzików na Ukrainie, byli oni na Krymie, który Ukrainą nigdy nie był, nie jest i nigdy nie będzie. Wbrew nadziejom Ziemkiewicza, Trump planuje reset w stosunkach z Rosją, ponieważ ma on świadomość, że bez Rosji niemożliwe jest rozwiązanie wielu światowych problemów, w tym sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz terroryzmu. Ponadto Rosja jest krajem, gdzie nie toleruje się homopropagandy, gender itp. zjawisk, a Trump ma podobne poglądy. Tak więc ideowo Putin i Trump mogą być sobie bliscy.