Sojusznicy USA w regionie Zatoki Perskiej zaostrzają stanowisko wobec Iranu po serii ataków na infrastrukturę energetyczną. Według „The Wall Street Journal” rośnie presja, by włączyć się w działania militarne.

Sojusznicy Stanów Zjednoczonych w regionie Zatoki Perskiej stopniowo zbliżają się do bezpośredniego udziału w konflikcie z Iranem — informował w poniedziałek dziennik „The Wall Street Journal”. Państwa arabskie mają zaostrzać swoje stanowisko po powtarzających się atakach, które zakłócają ich gospodarki i zwiększają ryzyko wzmocnienia kontroli Teheranu nad strategiczną cieśniną Ormuz.

Według ustaleń gazety podjęte działania mają wspierać zdolność USA do przeprowadzania nalotów oraz otwierać nowy front uderzeń w Iran. Na razie państwa Zatoki nie zdecydowały się jednak na jawne zaangażowanie militarne.

Jak podaje „WSJ”, Arabia Saudyjska zgodziła się niedawno na wykorzystanie przez siły amerykańskie bazy lotniczej King Fahd. Wcześniej deklarowała, że nie pozwoli na użycie swojego terytorium do ataków na Iran, jednak stanowisko to zmieniło się po uderzeniach Iranu na saudyjską infrastrukturę energetyczną oraz Rijad.

Według źródeł gazety następca tronu Mohammed bin Salman dąży do przywrócenia potencjały odstraszania i jest bliski decyzji o przyłączeniu się do ataków. „To tylko kwestia czasu, zanim królestwo przystąpi do wojny” — twierdzi jedno ze źródeł.

Zobacz: Arabia Saudyjska wydala irańskich dyplomatów

Szef saudyjskiej dyplomacji Faisal bin Farhan powiedział: „Cierpliwość Arabii Saudyjskiej wobec irańskich ataków nie jest nieograniczona”. Dodał również: „Przekonanie, że państwa Zatoki nie są w stanie odpowiedzieć, jest błędną kalkulacją”.

Z kolei Zjednoczone Emiraty Arabskie podejmują działania gospodarcze wobec Iranu. Według „WSJ” zamknięto m.in. irański szpital i klub w Dubaju, a władze zapowiedziały możliwość zamrożenia miliardów dolarów irańskich aktywów. „Niektóre instytucje bezpośrednio powiązane z reżimem irańskim i Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej zostaną zamknięte” — przekazał rząd ZEA.

Działania te mogą ograniczyć dostęp Iranu do obcych walut i globalnych sieci handlowych, co ma znaczenie w kontekście inflacji i sankcji obciążających gospodarkę tego kraju.

Mimo oficjalnych deklaracji państw regionu o braku udziału w atakach, sytuacja pozostaje niejednoznaczna. Zweryfikowane nagrania wskazują, że część ataków rakietowych na Iran mogła być prowadzona z Bahrajnu. Według amerykańskich urzędników irańskie uderzenie uszkodziło także samoloty tankujące USA w Arabii Saudyjskiej.

Według dziennika państwa Zatoki znajdują się pod rosnącą presją, by zaangażować się w konflikt, mimo obaw przed otwartą konfrontacją z Iranem. Jednocześnie są zaniepokojone możliwością nagłego zakończenia działań przez USA, co pozostawiłoby je sam na sam z Teheranem.

Ataki Iranu objęły m.in. infrastrukturę energetyczną oraz obiekty cywilne w krajach Zatoki. Same Zjednoczone Emiraty Arabskie miały od początku konfliktu odpierać ponad 2 tys. ataków.

Państwa regionu naciskają jednocześnie na prezydenta USA, by doprowadził operację do końca i zniszczył zdolności militarne Iranu. Jednocześnie — jak zauważa cytowany przez „WSJ” analityk Gregory Gause — znajdują się w trudnej sytuacji jako słabszy partner w relacji z silniejszym sojusznikiem. „Obawiają się, że zostaną wciągnięte w wojnę, której nie chcą prowadzić” — ocenił.

Czytaj: Dron nad stolicą Arabii Saudyjskiej

wsj.com / Kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności