4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. wepwawet
    wepwawet :

    Jak można tak bezpodstawnie oskarżać Pana Benię Kołomojskiego? Przecież on wywalił z tych zakładów ruskich agentów, co chcieli je przejąć, tych zaś przecie nikt nie lubi. To najuczciwszy człowiek na Ukrainie – nie będzie wolnej i niepodległej Ukrainy bez Pana Kołomojskiego! Hej! 😉

    • zan
      zan :

      Benia przez propagandę w Polsce był nazywany “dobrym oligarchą”. Proponuję zapytać jakiegoś leminga za kim jest. Za Benią czy Poroszenką? Leming słysząc takie pytanie zwyczajnie się zesra z wysiłku umysłowego. Zapewne za jakiś czas sytuacja się wyklaruje i oficjalna wykładnia będzie taka, że Benia nie istniał albo był agentem Putina. No chyba, że wygra Benia, to wtedy o Poroszence będzie się mówiło, że nie istniał albo był agentem Kremla. Cóż znaczy prawda dla człowieka natowskiego.

  2. tagore
    tagore :

    Kołomojski miał swój wielki czas gdy rok wstecz armia ukraińska miała ok 6000 wyszkolonych ludzi.
    Sam doprowadził do konfrontacji nie zauważając ,że aktualny Rząd nie może tolerować takiej skali rabunku jaki istniał do tej pory ,presja polityczna i społeczna na to nie pozwala. Będzie prawdopodobnie komisyjnie zniszczony dla dobrego przykładu i ku zadowoleniu ogółu społeczeństwa (coś w rodzaju kiełbasy wyborczej).

    tagore

  3. votum_separatum
    votum_separatum :

    Niestety pan Bater nie opisuje całego problemu. Otóż w to wszystko jest zamieszany główny namiestnik na podbitym terytorium pan Goffrey Pyatt – ambasador imperium zła na Ukrainie. Jak się okazuje to USA pociąga za sznurki w świecie przestępczym Ukrainy, do którego zaliczają się zarówno Kołomojski jak i osadzony przez Waszyngton w wyniku przewrotu, kryminalista Poroszenko. Polecam artykuł z: http://geopolityka.org/analizy/wybory/ukraina/info-ecag-narasta-konflikt-miedzy-ukrainskimi-oligarchami.
    Zaostrza się wewnętrzna sytuacja na Ukrainie. Do poważnej konfrontacji doszło pomiędzy prezydentem Petrem Poroszenką a gubernatorem obwodu dniepropietrowskiego Ihorem Kołomojskim. Poszło o kontrolę nad dwoma wielkimi przedsiębiorstwami ukraińskimi – energetycznymi przedsiębiorstwami Ukrnafta i Ukrtransnafta. Obie strony użyły uzbrojonych w broń palną jednostek, interweniował ambasador USA w Kijowie.

    Petro Poroszenko uderzył w interesy Ihora Kołomojskiego, gdy 19 marca przeforsował w Radzie Najwyższej przepis zmniejszający kworum w spółkach akcyjnych. Uniemożliwi to m.in. dalsze sprawowanie kontroli nad koncernem Ukrnafta przez należącą do I. Kołomojskiego grupę kapitałową Pryvat. Tego samego dnia prezydent zadał swojemu rywalowi drugi cios – doprowadził do odwołania jego człowieka – Ołeksandra Łazorki z funkcji prezesa Ukrtransnafty – drugiego w Europie operatora rurociągów naftowych. Minister energetyki Wołodymyr Demczyszyn zarzucił O. Łazorce dokonywanie machinacji przy transporcie tego surowca.

    Dalej akcja potoczyła się, jak w filmach sensacyjnych. Ponieważ odwołany prezes odmówił opuszczenia gabinetu, do akcji wkroczyła grupa specnazu „Alfa”, działającego w ramach Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Komandosi otrzymali zadanie umożliwienia objęcia władzy w firmie przez nowo mianowanego p.o. prezesa Jurija Mirosznika. Na przeszkodzie temu stanął jednak gubernator Dniepropietrowska, który pojawił się w kijowskiej centrali Ukrtransnafty w obstawie uzbrojonych ludzi z utrzymywanych przez siebie tzw. batalionów ochotniczych.

    W celu rozwiązania konfliktu do okupujących gabinet zwaśnionych stron dołączył minister W. Demczyszyn. I. Kołomojski przestrzegł go jednak, że dysponuje w Kijowie liczącym 2 tys. żołnierzy oddziałem „ochotników”. Minister ustąpił i wygląda na to, że dopiero telefon od ambasadora USA Geoffrey’a Pyatta zmitygował oligarchę, który opuścił budynek. Wychodząc zapowiedział dziennikarzom, że udaje się na rozmowę do prezydenta P. Poroszenki, któremu zarzucił, że „umożliwia grabieżcze przejęcie strategicznego przedsiębiorstwa przez rosyjskich dywersantów”. – Chcę go zapytać, jak coś takiego może dziać się w jego imieniu i za jego przyzwoleniem – grzmiał.

    Ambasador USA przyznał się do interwencji dzień później w wywiadzie dla radia „Wiesti”. W jego wypowiedzi zabrzmiał ton krytyczny wobec zachowania oligarchy z Dniepropiterowska. – Sytuacja powinna być rozwiązana zgodnie z prawem, tak jak to się dzieje w USA czy w Niemczech, ale nie przy użyciu siły – ocenił dyplomata.

    Natomiast niechętny I. Kołomojskiemu deputowany z Bloku Poroszenki Serhij Leszczenko ujawnił, że także decyzja parlamentu w sprawie Ukrnafty podjęta była „po telefonie z Waszyngtonu”. – To była bezpośrednia dyrektywa, z czego bardzo się cieszę. Uważam, że właśnie takimi metodami można zrealizować reformy na Ukrainie – powiedział na antenie telewizji „Hromadskoje”. W odpowiedzi I. Kołomojski nazwał go „pedałem”.

    Mimo krytycznej oceny poczynań bosa grupy Pryvat przez amerykańskiego ambasadora, P. Poroszenko nie zdecydował się na podjęcie przeciwko I. Kołomojskiemu zdecydowanych kroków. Szef państwa ograniczył się jedynie do udzielenia nagany dniepropietrowskiemu gubernatorowi za „naruszenie reguł profesjonalnej etyki”. W rewanżu należący do I. Kołomojskiego PryvatBank zablokował konta bankowe P. Poroszenki, na których znalazły się środki o łącznej wartości 50 milionów USD. Oficjalnie bank wyjaśnił tę blokadę „problemami technicznymi”.

    Popularny bloger z Sewastopola Colonel Cassad (Boris Rożin) uważa, że P. Poroszenko i I. Kołomojski powstrzymują się przed ostateczną konfrontacją w walce o władzę i kontrolę nad gospodarką ukraińską w obawie przed reakcją Waszyngtonu. „Są określone reguły gry ustanowione przez USA i pilnowane przez ambasadę USA w Kijowie, których bossowie junty boją się naruszyć, bo może to grozić utratą ‘książęcego jarłyku’”. Ponieważ Stany sprawują pełną kontrolę nad polityką i gospodarką Ukrainy, każdy kto ‘wyjdzie przed szereg’ może gwałtownie utracić ‘demokratyczną legitymizację’ i znaleźć się na marginesie. A nawet popełnić samobójstwo, strzelając sobie dwa razy w pierś lub wypadając przez okno. To, że Kołomojskiemu pozwalają robić to co robi, świadczy o tym, że USA zachowują równowagę systemu. Żadnej z marionetek nie dają stać się wystarczająco silną, żeby mogła uzyskać polityczną podmiotowość” – uważa bloger.

    W wymiarze wewnętrznym B. Rożin widzi w zaistniałym sporze kontynuację trwającej od dawna rywalizacji ukraińskich oligarchów: „Publiczne przepychanki między Poroszenką i Kołomojskim wokół cennych aktywów energetycznych jawią się jako przejaw starej wrogości między oligarchami, gdzie ‘rekiny wewnątrzukraińskiego żerowiska’ próbują pożywić się nie tylko kosztem miejscowej ludności, ale i kosztem oponentów”.

    Oprac. Jacek C. Kamiński/Komitet Ukraiński